Poprzedni temat «» Następny temat
Wolne Forum Transowe
Autor Wiadomość
xi
użytkownik
Shemale

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: tg
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 39
Posty: 141
Wysłany: 2019-10-26, 21:09   Wolne Forum Transowe

Kto jest autorem tej strony ?

https://wolne-forum-transowe.pl/art-przebieg-korekty-plci-w-polsce

BTW Freja to nie jest złamanie prawa auttorskiego do tytułu strony ?? ?

Mam zastrzeżenia:

1)Rozumiem że jak m/k minimum 2 lata nie odczuwa dysforii to powinno jej się odmówić leczenia i iść stylem Robachy z Łodzi dot. testu realnego życia.

2) Rozumiem że gwałt i molestowanie poza krzywdą i traumą życiową ma jeszcze zmusić m/k aby iść na terapie bo może to zaburzyć odczuwanie tożsamości ?? ??

3) Rozumiem że zapomniano o możliwości emigracji do krajów gdzie nie istnieje coś takiego jak stereotypowy ubiór, wygląd i zachowania przypisay do płci ?? ?

4) Rozumiem że jak ktoś nie czuje dysforii do swoich narządów to nie powinien rozpoczynać tranzycji ?

Puknijcie się w głowę. To strona promująca tru-tsizm, nie biorąca absolutnie pod uwagę istnienia niebinarności. Czytając to odniosłam wrażenie jakbym czytała standardy z lat 90.

Jeszcze polecają Dulke i Robache...ROBACHE do diagnostyki....
Bojkotujcie tą stronę.

Szukam ekipy do stworzenia konkurencyjnej strony gdzie nie będzie takiej przegiętej transfobii jaka szykuje się tam.
 
 
xi
użytkownik
Shemale

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: tg
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 39
Posty: 141
Wysłany: 2019-10-26, 21:22   

Przypominam - wg Pani doktor Robachy musicie przejść 2 lata testu realnego życia aby dostać hormony
 
 
OneLotusPetal
użytkownik
kfiatek


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 25
Posty: 63
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-10-26, 22:01   Re: Wolne Forum Transowe

xi napisał/a:
Rozumiem że jak m/k minimum 2 lata nie odczuwa dysforii to powinno jej się odmówić leczenia i iść stylem Robachy z Łodzi dot. testu realnego życia.

Ja bym rozróżnił minimum dwuletnią dysforię od dwuletniego "testu realnego życia". Bo o ile ten test nie ma faktycznie zbytnio sensu z różnych powodów, o tyle dysforia, która pojawiła się nagle i znikąd i nie ma pewności, czy na pewno jest trwała, nie jest dobrym argumentem na to, by wprowadzić HRT. Chyba że byłoby to na zasadzie " nieuswiadomionej dysforii", czyli ktoś ją miał, ale dopiero po długim czasie sobie to uświadomił.

Gdy ktoś z kolei deklaruje, że czuje dysforie od np. trzech miesięcy i na podstawie tego życzy sobie hormonów... to tylko dowodzi temu, że działa pod impulsem, bo HRT jest jednak decyzja wpływającą na całe życie. Trzy miesiące to za krótko, by stwierdzić, że coś jest trwałe i nieodwracalne, a te ustalone dwa lata daja juz takie prawdopodobienstwo (prawdopodobienstwo, a nie pewnosc, bo wiadomo, ze nic nigdy nie ma na100%). W USA np. można hormony dostać na żądanie (tak zwane informed consent) i dziwnym zbiegiem okoliczności jest to jeden wiodących krajów, jeśli chodzi o liczbę detranzycji.

Nie popieram modelu, który panuje w Polsce, czyli przymusowe testy u psychologów badające u każdego jak leci to samo (czyli borderline itd.) bez żadnego wskazania poza transseksualizmem, a potem maltretowanie bieglymi, ale dla dobra jednostki trzeba zachować zdrowy rozsądek i nie iść też w drugą stronę.

xi napisał/a:
To strona promująca tru-tsizm, nie biorąca absolutnie pod uwagę istnienia niebinarności.

Niebinarnosc to akurat zagadnienie, które nie ma konsensusu naukowego, częściowo też z tego względu, że nie ma jednoznacznej definicji, np. wydanej przez WHO.
 
 
WojtekM
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 339
Posty: 1892
Wysłany: 2019-10-26, 22:31   

xi napisał/a:
Przypominam - wg Pani doktor Robachy musicie przejść 2 lata testu realnego życia aby dostać hormony

Skąd bierzesz takie informacje?
Dr Robacha przepisuje hormony po roku od pierwszej wizyty, jeśli jest opinia psychologa i wyniki wymaganych badań. Często jest to czas poniżej roku, jak m.in. w moim przypadku.
Xi, proszę, nie wprowadzaj ludzi w błąd.
_________________
 
 
 
Pajonczyca
użytkownik
Ambiwalencja


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 37
Posty: 195
Skąd: Stołeczne Królewskie Miasto Kraków
Wysłany: 2019-10-26, 22:54   

Popieram truscumów, bo to oddziela trend, który mówi, że tranzycja to lek na wszelką depresję a faktycznym stanem wymagający HTZ. Tranzycja to rzecz wymagająca wielu cierpień, cierpliwości i wyrzeczeń. Dysforii nie życzyłabym najgorszym. A tych co jej nie mają prawdopodobne szybko jej nabędą, skutkując detranzycją. To bardziej forma porady, bo nikogo na siłę zatrzymywać nie zamierzam. Czasami warto zdać się na doświadczenia innych i nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.

Dysforia na punkcie swoich genitaliów to dość wrażliwy temat, dla mnie kiedyś dość problematyczny. Teraz wiedząc jak wygląda stan SRS nie zamierzam się w to bawić. Nieco mnie to boli, ale się pogodziłam I póki co będę z nim żyć, nie używając go poza potrzebami.
 
 
 
Emilia
użytkownik
Troll forumowy


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 60
Posty: 191
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2019-10-26, 23:01   

Pajonczyca, ty no nie bądź taka depresyjna i negatywnie nastawiona. Tranzycja zdecydowanie pomaga. Mówienie że to cierpienie to głupota, tranzycja właśnie pomaga na dysforie płciową bo zyskujesz upragniony wygląd itp. Nie myl tranzycji z ts który w skrócie polega na urodzeniu się w obcym ciele.
_________________


Nigdy nie trać nadziei
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 688
Posty: 5950
Wysłany: 2019-10-27, 01:13   

xi napisał/a:
Kto jest autorem tej strony ?

Nie mam pojęcia.

xi napisał/a:
Szukam ekipy do stworzenia konkurencyjnej strony gdzie nie będzie takiej przegiętej transfobii jaka szykuje się tam.

https://youtu.be/LlZOPUbyB4I?t=213
 
 
xi
użytkownik
Shemale

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: tg
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 39
Posty: 141
Wysłany: 2019-10-27, 08:43   

OneLotusPetal napisał/a:
Ja bym rozróżnił minimum dwuletnią dysforię od dwuletniego "testu realnego życia". Bo o ile ten test nie ma faktycznie zbytnio sensu z różnych powodów, o tyle dysforia, która pojawiła się nagle i znikąd i nie ma pewności, czy na pewno jest trwała, nie jest dobrym argumentem na to, by wprowadzić HRT. Chyba że byłoby to na zasadzie " nieuswiadomionej dysforii", czyli ktoś ją miał, ale dopiero po długim czasie sobie to uświadomił.


Przykład - ja. Rozpoczełam tranzycję w wieku 17 lat biorąc HRT nielegalnie, opinię psychologiczną dosłownie "kupiłam" (diagnostyka u Iwony Plewki w Siedlcach), chodziłam do Libera po leki. Efekt tego był taki, że Czernikiewicz, który był moim biegłym sądowym wydał mi pozytywną opinię do sądu i dzięki temu od 2014 r. mam zmienione dane. Póki co operacji robić nie zamierzam, jak mam gorszy dzień gdzie uważam siebie za babochłopa z wyglądu to wypłacze się swojej lasce. Prędzej wolałabym zdechnąć niż wrócić do dawnego stanu.

Zaczęłam ubierać się jak kobieta i używać żeńskich rodzajniów po tygodniu brania HRT. Z mojeo rodzinnego miasta uciekłam.

Piszę to ponieważ zależało mi na jak najszybszej zmianie danych bez babrania się w diagnostyki etc. Piszę to, ponieważ znam niejedną m/k która postąpiła jak ja i do dnia dzisiejszego nawet nie myślimy o detranzycji (najwyżej w żartach przy żarciu wegańskim).

I założe się, że takich przypadków jak ja i moje dawne kumpele jest więcej. Moja nb m/k laska też "kupiła" opinie,HRT pozyskane nielegalnie bez diagnozy i właśnie czeka na pozytywny wyrok sądu. Jak mi nie wierzysz to na PW podam Ci imie i nazwisko i środowisko potwierdzi co mówię bo mnie zna :-p

OneLotusPetal napisał/a:
W USA np. można hormony dostać na żądanie (tak zwane informed consent) i dziwnym zbiegiem okoliczności jest to jeden wiodących krajów, jeśli chodzi o liczbę detranzycji.


Za dużo chyba prawicowych gazet. Druga sprawa to znam przypadek m/k, która dokonała detranzycji mimo rzetelnej diagnozy i wszystkiemu o czym przestrzegają lekarze. Detranzycja zdarzy się m/k pod wpływem impulsu i takiej co żyje już ponad 30 lat. Tego nie da się ani powstrzymać ani przeciwdziałać w pełni moim zdaniem.

OneLotusPetal napisał/a:
Niebinarnosc to akurat zagadnienie, które nie ma konsensusu naukowego, częściowo też z tego względu, że nie ma jednoznacznej definicji, np. wydanej przez WHO.


Moja laska jest nb i zmienia dane w sądzie. Ściemniała na diagnostyce, ściemniałam ja (jestem binarna), ściemniało grono ts które znałam. Jeśli jest tu ktoś, kto nie ściemniał na diagnostyce jeśli chodzi o dysforię i orientację to posłucham ;-)
 
 
OneLotusPetal
użytkownik
kfiatek


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 25
Posty: 63
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-10-27, 09:25   

xi napisał/a:
OneLotusPetal napisał/a:
Ja bym rozróżnił minimum dwuletnią dysforię od dwuletniego "testu realnego życia". Bo o ile ten test nie ma faktycznie zbytnio sensu z różnych powodów, o tyle dysforia, która pojawiła się nagle i znikąd i nie ma pewności, czy na pewno jest trwała, nie jest dobrym argumentem na to, by wprowadzić HRT. Chyba że byłoby to na zasadzie " nieuswiadomionej dysforii", czyli ktoś ją miał, ale dopiero po długim czasie sobie to uświadomił.


Przykład - ja. Rozpoczełam tranzycję w wieku 17 lat biorąc HRT nielegalnie, opinię psychologiczną dosłownie "kupiłam" (diagnostyka u Iwony Plewki w Siedlcach), chodziłam do Libera po leki. Efekt tego był taki, że Czernikiewicz, który był moim biegłym sądowym wydał mi pozytywną opinię do sądu i dzięki temu od 2014 r. mam zmienione dane. Póki co operacji robić nie zamierzam, jak mam gorszy dzień gdzie uważam siebie za babochłopa z wyglądu to wypłacze się swojej lasce. Prędzej wolałabym zdechnąć niż wrócić do dawnego stanu.

Brzmi jak historia wielu transów, nie wiem, w jaki sposób odnosi się to do mojego zacytowanego wyżej tekstu. Jeśli chcesz po prostu się wygadać, to priv będzie bezpieczniejszy.

xi napisał/a:

OneLotusPetal napisał/a:
W USA np. można hormony dostać na żądanie (tak zwane informed consent) i dziwnym zbiegiem okoliczności jest to jeden wiodących krajów, jeśli chodzi o liczbę detranzycji.


Za dużo chyba prawicowych gazet.

Youtube i filmiki tam zamieszczone przez osoby detranzytujace się.

xi napisał/a:

Druga sprawa to znam przypadek m/k, która dokonała detranzycji mimo rzetelnej diagnozy i wszystkiemu o czym przestrzegają lekarze. Detranzycja zdarzy się m/k pod wpływem impulsu i takiej co żyje już ponad 30 lat. Tego nie da się ani powstrzymać ani przeciwdziałać w pełni moim zdaniem.

Pomijając fakt, że jest to tylko twoje słowo na wiarę (jest to gdzieś opisane w necie konkretnie przez tę osobę? typu "moje wyznania o detranzycji"?), to wow. Znasz jeden taki przypadek, podczas gdy zdecydowana większość to po prostu osoby źle zdiagnozowane. xi, wyjdź z siebie, stań obok i posłuchaj z perspektywy trzeciej osoby, co mówisz.
"Znam przypadek". Ja znam przypadek, że gość przez 40 lat palił faje i dożył dziewięćdziesiątki, ale i tak nie polecałbym nikomu palenia na długowieczność. ;)

xi napisał/a:

Moja laska jest nb i zmienia dane w sądzie. Ściemniała na diagnostyce, ściemniałam ja (jestem binarna), ściemniało grono ts które znałam. Jeśli jest tu ktoś, kto nie ściemniał na diagnostyce jeśli chodzi o dysforię i orientację to posłucham ;-)

Właśnie ściemnianie w trakcie diagnostyki może prowadzić do detranzycji, zwłaszcza gdy jest to połączone z subiektywnym poczuciem bycia nb. Pozostaje mi życzyć wam, byście nie zmieniły zdania za 30 lat, jak opisany przez ciebie przypadek, choć w sumie wówczas ewentualna detranzycja nie byłaby aż taka trudna jak w sytuacji, gdybyście były km.
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 334
Posty: 3189
Wysłany: 2019-10-27, 09:42   

Cytat:
Niebinarnosc to akurat zagadnienie, które nie ma konsensusu naukowego, częściowo też z tego względu, że nie ma jednoznacznej definicji, np. wydanej przez WHO.

No bo to stan pośredni. Trochę ts jest, a trochę tego nie ma.

A ja nie będę gadał głupot, że jest jakiś jeden właściwy wzorzec postępowania i mówił, że tranzycja pomaga lub nie pomaga. To jak polecanie lub krytykowanie ibupromu nie wiedząc, co komuś dolega.
 
 
remick76
użytkownik
Zawsze kobieta


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: is
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 680
Posty: 76
Wysłany: 2019-10-27, 10:16   

xi napisał/a:
Piszę to ponieważ zależało mi na jak najszybszej zmianie danych bez babrania się w diagnostyki etc. Piszę to, ponieważ znam niejedną m/k która postąpiła jak ja i do dnia dzisiejszego nawet nie myślimy o detranzycji (najwyżej w żartach przy żarciu wegańskim).

Ujmę to tak - droga na skróty nie zawsze prowadzi tam gdzie byśmy chcieli dotrzeć. Jeśli ktoś wybiera skróty to OK, jego życie. Ale nie powinien się oburzać na tych którzy wybierają drogę dłuższą.

PS: ja nie ściemniałam :)
_________________
 
 
Pajonczyca
użytkownik
Ambiwalencja


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 37
Posty: 195
Skąd: Stołeczne Królewskie Miasto Kraków
Wysłany: 2019-10-27, 10:29   

Emilia napisał/a:
Pajonczyca, ty no nie bądź taka depresyjna i negatywnie nastawiona. Tranzycja zdecydowanie pomaga.

W przypadku odczuwania dysforii - zdecydowanie. W przypadku jej braku, zwykle nie.

Cytat:
Mówienie że to cierpienie to głupota, tranzycja właśnie pomaga na dysforie płciową bo zyskujesz upragniony wygląd itp.


Słynne 40% nie znajduje się na drzewach i w trawie. Część detranzycji też dochodzi do skutku mimo braku psychicznych przeciwwskazań. Prawda jest taka, że tranzycja wiąże się nierzadko, a wręcz często odrzuceniem rodziny, znajomych, duży problem ze znalezieniem pracy i uciążliwość w załatwianiu spraw wymagająca ukazania dokumentów przed zmianą danych. Ostracyzm społeczny to fakt, którego nie należy negować podejmując decyzję przed, trzeba być gotowym. Mimo wszystko powoduje on cierpienie osoby zaczynających nowy etap w życiu. Co z osobami, chociażby jak ja, które zaczęły dość późno bo wcześniej nie mogły i mają niewielkie szanse na uzyskanie passingu wraz z postępującym wiekiem? Operacjami wszystkiego nie rozwiążesz. Kości na twarzy można lekko spiłować, ale też nie tyle cobyśmy chcieli. Ale twarz to twarz, co z barkami, żebrami, miednicą? Intensywny zarost na całym ciele? Co jeżeli ktoś ma metr dziewięćdziesiąt pięć? Wszystkiego zrobić się nie da, a co się da to kosztuje fortunę. I nagle zaczynasz łączyć wątki takie jak nie masz do kogo zwrócić się o pomoc, ciężko coś znaleźć poza pracą na kasie w oszołomie z wyglądem co najwyżej pośrednim. A tu jeszcze musisz opłacić mieszkanie z mediami, wyżywienie. Mówienie, że to wszystko to głupota? Błogosławieni ci którzy żyją w wyparciu albo mają się do kogo odwrócić, ale chyba do czasu.

Cytat:
Nie myl tranzycji z ts który w skrócie polega na urodzeniu się w obcym ciele.

Tranzycja zawsze kojarzyła mi się z tranzytem, co poniekąd jest podobnym słowem i nie ma szans, że mogłam to pomylić :)
 
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 334
Posty: 3189
Wysłany: 2019-10-27, 10:35   

Cytat:
Popieram truscumów, bo to oddziela trend, który mówi, że tranzycja to lek na wszelką depresję a faktycznym stanem wymagający HTZ. Tranzycja to rzecz wymagająca wielu cierpień, cierpliwości i wyrzeczeń. Dysforii nie życzyłabym najgorszym.

A ja nie rozumiem punktu widzenia, z którego wychodzą „truscum”. Nie wiem na kim opierają swoje obserwacje. Na Youtube? Ani w internecie, ani w realu nie spotkałem takich ludzi jak ci z Youtube. Choć może zwyczajnie omijam ludzi bezrefleksyjnych instynktownie... Powiem też tak, nie od dziś wiadomo, że ludzie w trudym położeniu i z depresją chwytają się niewłaściwych rozwiązań swoich problemów, bo potrzebują bliskości, odreagowania itp. Stąd np znany fenomen wikłania się w toksyczne związki przez ludzi z depresją i w stresie. Chyba wiem, co w „truscum” mnie razi. Mocno czarno-białe pojmowanie sytuacji. W prawdziwym życiu rzadko jest tak, że coś jest albo białe, albo czarne. Że ktoś albo się w tranzycję wkręca, albo spełnia wszystkie podręcznikowe kryteria TS.

No jak tranzycja to jest to, o co człowiekowi chodzi, to pomaga i polepsza samopoczucie. I jeżeli odzwierciedla to, czego się chce, a nie wymaganie społeczeństwa.

A jak ktoś nie ma potrzeby sam dla siebie modyfikować swojej cielesności, to no... nie powinno się i będzie żal o to. To jak z osobami IS operowanymi na siłę. A poczucie kim się jest to swoją drogą... Może dla wielu osób jest to spójne, kim się czują i co dokładnie by chcieli od cielesności, ale nie u wszystkich. Jak z orientacjami romantyczną i seksualną - dla wielu osób synonimy w praktyce, dla niektórych nie.
 
 
Pajonczyca
użytkownik
Ambiwalencja


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 37
Posty: 195
Skąd: Stołeczne Królewskie Miasto Kraków
Wysłany: 2019-10-27, 10:54   

Sven napisał/a:

A ja nie rozumiem punktu widzenia, z którego wychodzą „truscum”. Nie wiem na kim opierają swoje obserwacje. Na Youtube? Ani w internecie, ani w realu nie spotkałem takich ludzi jak ci z Youtube.


Czego oczekiwałeś, że ktoś będzie stał na ulicy wykrzykując: "Byłam T, ale już nie jestem bo całe te akcje i rozwiązania to jest jakiś żart"?. Temat mocno wstydliwy nawet w rozmowach prywatnych, nie znam absolutnie nikogo poza internetem i spotkaniami by ktokolwiek proklamował bycie spektrum nieheteronormatywnych. A podobno żyję w dość tolerancyjnym mieście :p

Cóż, w internecie to już inna bajka. Jest sporo for, tu naczelny raczej przykład klik. Znacząca część tych tutaj to FtMy, które przechodziły tranzycję głównie dlatego, że dali się przekonać, że to że lubią nosić bojówki to już oznacza, że prawdopodobnie są chłopcami. Albo takie, które wierzyły, że kobiety mają znacznie niższy status niż mężczyźni i cała tranzycja była podyktowana właśnie tym. To dość potocznie nazywa się trendem, a ludzi trenderami. Truscumizm w założeniach wykreśla takie jednostki. Dla nich samych, dla nas samych.
 
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 334
Posty: 3189
Wysłany: 2019-10-27, 11:17   

Cytat:
nie znam absolutnie nikogo poza internetem i spotkaniami by ktokolwiek proklamował bycie spektrum nieheteronormatywnych

A ja znam sporo osób LGBT i w realu. W tym takie, co się przyznają też do niebinarności i swoich przeżyć w tej kwestii. Co prawda, raczej tym ludziom do głowy nie przychodzi, żeby brać hormony np. i dziwią się, że ja np mam potrzebę, żeby jakoś swoją tożsamość uwidaczniać.

No cóż, niektórzy nie zdają sobie sprawy z istnienia różnych wariacji kobiecości i męskości i nie wiedzą, że żeby nosić bojówki, nie trzeba mieć penisa i brody. Lub mają takie zamknięte umysłowo środowiska.

No w internetach się takie osoby widuje, czasem fakt. Mam wrażenie, że nie są stałymi bywalcami internetów, niemniej, wpadają i wypadają. Choć może też kwestia, co się w tych internetach czyta.

A mnie dalej jakoś takie rzeczy jak to co te osoby kmk twierdzą pachną „nie wolno się utożsamiać inaczej niż z genitaliami, to grzech”, niemniej może to moje subiektywne odczucie dyktowane własnym doświadczeniem :p
 
 
Emilia
użytkownik
Troll forumowy


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 60
Posty: 191
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2019-10-27, 12:03   

Pajonczyca, tak jak mówiłam, jesteś zbyt mocno negatywnie nastawiona do wszystkiego. Można żyć szczęśliwie mimo transseksualizmowi. O ile dobrze pamiętam sama chciałaś wiele razy rzucić hrt w cholerę co jeszcze bardziej byś pogorszyła swój przyszły wygląd. Narzekasz na wygląd a prawdopodobnie sama nic z tym nie robisz. Z dużym wzrostem i szerokimi ramionami można mieć passing, najlepszym dowodem na to jest Wiktoria Jangmi. A zarost usuwa hrt, no i są też depilacje laserowe i elektryczne. Naprawdę nie warto się poddawać, a tym bardziej zamartwiać się tym że niektórzy TSi popełniają samobójstwa. To twoje życie i od ciebie zależy czy znajdziesz się w tych 40%.
_________________


Nigdy nie trać nadziei
 
 
Mr. X
użytkownik

Punktów: 81
Posty: 471
Wysłany: 2019-10-27, 19:30   

xi napisał/a:


Przykład - ja. Rozpoczełam tranzycję w wieku 17 lat biorąc HRT nielegalnie, opinię psychologiczną dosłownie "kupiłam" (diagnostyka u Iwony Plewki w Siedlcach), chodziłam do Libera po leki. Efekt tego był taki, że Czernikiewicz, który był moim biegłym sądowym wydał mi pozytywną opinię do sądu i dzięki temu od 2014 r. mam zmienione dane. Póki co operacji robić nie zamierzam, jak mam gorszy dzień gdzie uważam siebie za babochłopa z wyglądu to wypłacze się swojej lasce. Prędzej wolałabym zdechnąć niż wrócić do dawnego stanu.

[...]

Moja laska jest nb i zmienia dane w sądzie. Ściemniała na diagnostyce, ściemniałam ja (jestem binarna), ściemniało grono ts które znałam. Jeśli jest tu ktoś, kto nie ściemniał na diagnostyce jeśli chodzi o dysforię i orientację to posłucham ;-)


Dziwne rzeczy piszesz, choć zgadzam się że 2 letni test realnego życia jest absurdalny, 2 dysforii są już jak najbardziej na miejscu. Piszesz że kupiłaś opinie, ale raczej nie kupiłaś jej for fun tylko męczyła cie dysforia :P Ciężko uwierzyć żeby ktoś nie pływający w hajsie (a stawiam że preferujesz wode) kupował opinie.
Ja nie ściemniałem jeśli chodzi o dysforię i orientacje :-| Z tym ściemnianiem to jest taki problem że np są geje km ale żaden się nie przyzna więc diagnosta będzie zaskoczony jak coś takiego usłyszy po raz pierwszy. O dysforii uważam nie da się ściemniać, ktoś mówi że ją ma choć wcale nie ma? Pff szkodzi tylko sobie bo zapewne posmakuje dysforii na hrt :]

Mogłaś to wszystko napisać..inaczej, bo tak jak to ktoś przeczyta ktoś obcy cis to może odnieść mylne wrażenie że transseksualizm da się udawać bo możesz "kupić" opinie, wszyscy zainteresowani wiedzą że to jest samodiagnoza.
Ludzie którzy udają transseksualizm szybko pożałują swoich działań szkoda że przy okazji zaszkodzą też nieco prawidłowym ts.
 
 
Lithium
użytkownik
Julia


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 8
Posty: 63
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2019-10-27, 20:52   

Też uważam, że lepiej dłużej, ale legalnie, tak jak trzeba. Ja mogłam mieć hormony już 2 lata temu, bo mój znajomy z USA chciał mi sprowadzić i nawet za nie zapłacić, ale nie czułam, żeby była to dobra droga. Aktualnie mam sam bloker, hormony najprawdopodobniej pod koniec listopada, ale co dałoby mi, gdybym teraz była już 2 lata na nich? Poza wyglądem, który na pewno byłby na plus, mój seksuolog (lekarz prowadzący terapie) nie spojrzałby na mnie poważnie, a i tak zanim złożę papiery do sądu, u niego muszę mieć 2 lata od pierwszej wizyty, która liczy się jako rozpoczęcie terapii i może to przedłużyć tylko na podstawie badań i opinii, które mam z zeszłego roku. Nie dość, że i tak bym czekała, to może wcale nie chciałby ze mną rozmawiać i rozpoczynać terapii, nie mówiąc już, że nie byłoby cienia szansy na przyspieszenie procesu z 2 lat na rok na przykład. Rozumiem, że to długa i wku..jąca droga, ale dziewczyny, chłopaki, nie ma co ryzykować zdrowia i nie tylko.
_________________

Not everybody lives, but everybody dies.
 
 
 
Reaktancja
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 107
Posty: 211
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-10-28, 01:32   

Lithium, no ludzie mogą wartościować różne rzeczy. Mi Liber dał opinie do sądu po pół roku, miałam już pierwszą rozprawę i wizytę u biegłego, duże szanse że poniżej 2 lat to będzie wszystko załatwione. I dla mnie to jest ważne bo funkcjonowanie pod męskimi danymi to jest dla mnie jakiś dramat, ciągłe dziwne sytuacje we wszystkich formalnych sytuacjach, każde miejsce gdzie trzeba podać swoje prawdziwe dane jest miejscem gdzie muszę pokazać "tak jestem trans".
Dla mnie cały ten proces diagnostyczny, sądowy to przedłużający się absurd w który muszę brnąć żeby zmienić legalnie imie i literkę w dowodzie. Nic innego od nich nie chcę. O ani jednym spotkanym specjaliście na tej ścieżce nie mogłabym powiedzieć że faktycznie się zna na temacie i mu zależy. Albo mają elementarne braki wiedzy czy nie aktualizują swojej wiedzy o hormonoterapii, albo chcą tylko kasy i mają gdzieś pacjenta, albo są jeszcze jakimiś zboczeńcami. Widząc to wszystko nie jestem w stanie tego szanować.

Większość tych problemów z detranzycjami to można sprowadzić do rzeczy jak transofobia, homofobia, mizoginia, mizoandria, bezwzględny binaryzm płciowy. Lepiej z tym walczyć aniżeli męczyć wszystkie osoby co potrzebują tranzycji i proponować to jako rozwiązanie.I ja też nie chce mieć odbieranego prawa do decydowania za siebie, bo ktoś może nie umieć z niego dobrze skorzystać.
 
 
 
Sugar
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 19
Posty: 58
Wysłany: 2019-10-28, 10:48   

A to się naprawdę uśmiałam: detranzycje spowodowana jest homofobia, brawo. A to że piłkarze przegrywają to wina kibiców na stadionie.

Od razu widać że nie masz pojęcia o tym. Ludzie przechodzący detranzycje sami twierdzą, przynajmniej w większości że popełnili błąd, coś im się zdawało. Właśnie jak ktoś powiedział wcześniej. Jeśli dziewczyną nosi bojówki, nie znaczy że jest chłopakiem, a że chłopiec bawi się lalkami nie oznacza że jest dziewczynka. Wiele osób k/m robi detranzycje chociaż wyglądają jak 100% faceci, w życiu bym nie powiedziała że byli kiedyś kobietami, i mówią, : byłam w błędzie. Niestety ale to właśnie środowisko ts samo stwarza podłoże do tego żeby wiele osób uważało że jest ts. Wystarczy popatrzeć na Youtube, nawet na tym forum, pisze ludzie w sttlu: czuje się dziewczyną, czyli co to znaczy? Czuje się chłopakiem. Bo? Płeć to nie pstrykniecie palcem. Dziś będę taki jutro inny.
Nie mówię że proces zmiany danych jest wysłany różami, ale ma swoje podłoże, jakby każdemu tak zmieniało dane na pierdniecie, to byłby burdel większy niż jest. Wiecie jak się wykonuje zabiegi , nawet nie srs, ale zwykłą plastykę w profesjonalnych klinikach? To mię jest że idziesz i mowisz: chce mieć wielkie cycki, dupe , nie mieć penisa. Najpierw jest przeprowadzany konkretny wywiad z lekarzem i psychologiem, czy zmiana chirurgiczna nie ma podłoża psychofizycznego. Nie dlatego że Ci lekarze nie miga tego zrobić, ale żeby uchronić pacjenta przed konsekwencjami i nie narażać swojego dobrego imienia . Nawet do Tajlandii jak lecisz i chcesz zrobić srs to musisz mieć niezależne badania od 2 lekarzy. Jasne są kliniki co Cię pitną na stole o nic nie pytając.

Nie uważam że odstęp do medykamentów to źle, ale uważam że z niczym nie wolno się spieszyć. Po nawet później wychodzę kwiatki w stylu: jestem na Hrt 5 lat, ale nadal funkcjonuje jako mężczyzna. Nie chodzi o dane, ale o wygląd, gesty i całą resztę. Zmiana płci, czy jak kto tam chce nazywać, to nie zabawa. Jest fajnie kiedy bierzesz leki, zachwycasz się nowa Ja, ale problem może przyjść kiedy budowa się na stole operacyjnym np, bez piersi, albo bez penisa i wtedy uznajesz, że to jest błąd.
Mam koleżankę która niedawno robiła srs, nie w Polsce. I powiedziala: dziwne uczucie kiedy budzisz się bez penisa z tubą wewnątrz Ciebie. Ogólnie jest zadowolona z operacji, z gojenie, ale wk... Ja dilowanie i te zabiegi jakie musi codziennie wykonywać. Wcześniej mówiła, szłam pod prysznic 5 min roboty i już, A teraz to codziennie po 40 min 2 razy dziennie.
To nie jest że narzeka, jej decyzja też była świadoma, ale jako dziewczyną żyła już kupę lat, jeszcze jako chłopaka uważano ja za dziewczynę.

Ale jak mówię, daleka jestem od zrealizowania bycie osoba trans i wszystkich wciskania do 1 worka. Każdy powinien to przetrawic sam.

A wracając jeszcze do homofobii itp. To jestem zaskoczona bo znam kilka osób ts i mówiły że nigdy nie doświadczyły niczego złego od ludzi postronnych, zawsze raczej ludzie sa mili i uczynni.
 
 
Reaktancja
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 107
Posty: 211
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-10-28, 23:36   

Cytat:
Od razu widać że nie masz pojęcia o tym. Ludzie przechodzący detranzycje sami twierdzą, przynajmniej w większości że popełnili błąd, coś im się zdawało.


A może nie zrozumiałaś o co mogło mi chodzić? Zamieszanie związane ze swoją seksualnością ma częściej tu znaczenie aniżeli sympatia do noszenia bojówek.

Homofobia może być przyczyną detranzycji bo może być powodem do podjęcia tranzycji. Łatwiej komuś lub społeczeństwu zaakceptować bycie przeciwnej płci niż bycie homo. Mamy nawet kraje gdzie prawnie są takie naciski (przede wszystkim Iran). I czytałam też o takich przypadkach detranzycji że ktoś jednak stwierdził że jest tylko zniewieściałym gejem.

Cytat:
Nie mówię że proces zmiany danych jest wysłany różami, ale ma swoje podłoże, jakby każdemu tak zmieniało dane na pierdniecie, to byłby burdel większy niż jest

Mamy już trochę państw gdzie prawna zmiana wymaga tylko złożenia papierów w urzędzie jak i masę państw gdzie nie ma nacisku że imie na odwierciedlać płeć. Jakoś wielkiego burdelu z tej okazji nie ma. Bo i czemu miałby być?
 
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 799
Posty: 9070
Wysłany: 2019-10-29, 17:36   

xi napisał/a:
Jeśli jest tu ktoś, kto nie ściemniał na diagnostyce jeśli chodzi o dysforię i orientację to posłucham ;-)

Ja nie ściemniałem. Prawie ;)

Tak sobie czytam ten temat i nie mogę zrozumieć Waszych kłótni... Jeden komentarz mi się nasuwa: co Was to obchodzi? :P A pisząc "to" mam na myśli wszystko: detranzycję, tranzycję, w ogóle życie innych. Niech każdy robi ze swoim życiem co musi - uważam, że jeśli ktoś dokonał tranzycji, a potem detranzycji, to znaczy że tak musiał, być może bez tej nieudanej tranzycji nigdy by siebie inaczej nie odnalazł? Nie ma co robić z tego tragedii (i nie wszyscy robią, w internecie poznałem co najmniej dwie historie Niemców, obie m->k->m i obie te osoby nie żałowały, mimo że były po wszystkich zabiegach i po wielu latach życia jako k).
Z resztą próbować przeciwdziałać czyjejś pochopnej tranzycji to jakby próbować odwodzić kogoś np. od palenia papierosów czy brania narkotyków - niby każdy wie, że te szkodliwe, a jednak zaczyna. No i przecież to jego życie, niech robi z nim co uważa za słuszne, dlaczego chcesz zbawiać osobę trzecią? Każdy ma swoją historię.
Ludzie popełniają błędy od kiedy świat istnieje i będą je popełniać do jego końca. Ale człowiek na błędach się uczy, nawet jeśli są one czasem bolesne.
_________________
 
 
OneLotusPetal
użytkownik
kfiatek


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 25
Posty: 63
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-10-29, 18:47   

wendigo napisał/a:
to jakby próbować odwodzić kogoś np. od palenia papierosów czy brania narkotyków - niby każdy wie, że te szkodliwe, a jednak zaczyna. No i przecież to jego życie, niech robi z nim co uważa za słuszne, dlaczego chcesz zbawiać osobę trzecią?

Przepraszam, że się wtrącę, ale NIE, to nie jest tylko jego życie. Uzależnienie wpływa destrukcyjnie na wszystkich ludzi dookoła, najsilniej na rodzinę, a nie tylko na tę osobę. Poczytaj sobie o takim terminie jak "współuzależniene", zanim zaczniesz mówić, że niech każdy sobie robi, co chce.
 
 
Lithium
użytkownik
Julia


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 8
Posty: 63
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2019-10-29, 20:52   

OneLotusPetal napisał/a:
wendigo napisał/a:
to jakby próbować odwodzić kogoś np. od palenia papierosów czy brania narkotyków - niby każdy wie, że te szkodliwe, a jednak zaczyna. No i przecież to jego życie, niech robi z nim co uważa za słuszne, dlaczego chcesz zbawiać osobę trzecią?

Przepraszam, że się wtrącę, ale NIE, to nie jest tylko jego życie. Uzależnienie wpływa destrukcyjnie na wszystkich ludzi dookoła, najsilniej na rodzinę, a nie tylko na tę osobę. Poczytaj sobie o takim terminie jak "współuzależniene", zanim zaczniesz mówić, że niech każdy sobie robi, co chce.


To akurat prawda. Pozdrawia osoba z syndromem DDA
_________________

Not everybody lives, but everybody dies.
 
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 334
Posty: 3189
Wysłany: 2019-10-30, 08:57   

Ale jest pewna różnica między odpowiedzialnością rodzica lub małżonka za inną osobę a tym że ktoś niby reprezentuje jakąś grupę wobec np transfobów (którzy od początku mają o nas negatywne założenia i mało prawdopodobne, żeby zmienili zdanie) i niby nawoływaniem ludzi do naśladownictwa przez robienie ze swoim życiem i ciałem tego, co uważa za właściwe, nie agitując nikogo tak naprawdę.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 799
Posty: 9070
Wysłany: 2019-11-03, 09:59   

OneLotusPetal napisał/a:
wendigo napisał/a:
to jakby próbować odwodzić kogoś np. od palenia papierosów czy brania narkotyków - niby każdy wie, że te szkodliwe, a jednak zaczyna. No i przecież to jego życie, niech robi z nim co uważa za słuszne, dlaczego chcesz zbawiać osobę trzecią?

Przepraszam, że się wtrącę, ale NIE, to nie jest tylko jego życie. Uzależnienie wpływa destrukcyjnie na wszystkich ludzi dookoła, najsilniej na rodzinę, a nie tylko na tę osobę. Poczytaj sobie o takim terminie jak "współuzależniene", zanim zaczniesz mówić, że niech każdy sobie robi, co chce.

Właściwie masz rację. No właśnie, czyli uzależnienia są nawet gorsze niż detranzycja :P
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 10