Poprzedni temat «» Następny temat
Magda na koloniach - opowiadanie
Autor Wiadomość
MagdalenQA
użytkownik
Być i wspierać m/k


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 25
Posty: 151
Wysłany: 2026-03-08, 20:01   Magda na koloniach - opowiadanie

Hej wszystkim!

Od pewnego czasu bardzo chciałam napisać opowiadanie przedstawiające historię osoby pragnącej
być dziewczynką, ale mającej to nieszczęście, że przyszła na świat w męskim ciele. Zależało mi
na tym, żeby główna bohaterka w jakiś sposób dostała możliwość, aby przynajmniej przez jakiś
czas wystąpić w roli dziewczynki, i integrować się z innymi dziewczynami, marząc o tym, żeby
stać się pełnoprawną członkinią damskiego świata, rozpoczynając drogę do zostania kobietą.
Napisałam to już jakiś czas temu i długo zastanawiałam się, czy to publikować, czy może lepiej
zostawić dla siebie, i ewentualnie też dla najbliższych przyjaciółek.

Po długim namyśle stwierdziłam, że Dzień Kobiet to idealny czas na twórczość o damskiej tematyce.
Przedstawiam zatem napisane przez siebie opowiadanie "Magda na koloniach".

Zapraszam do czytania!


Magda na koloniach

Pewnego razu, gdzieś w Polsce, w późnych latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku,
mieszkała w domu z rodzicami pewna kilkunastoletnia dziewczynka. Czy miała ona imię? Miała, ale
niestety nie pasowało ono do płci żeńskiej. Nie była to zwykła, typowa dziewczyna, lecz taka,
którą los, na jej nieszczęście wrzucił w męskie ciało, a o jej imieniu, nadanym w metryce,
chciała zapomnieć.
Wiele razy przypominała sobie, czy to o koleżankach ze szkoły, czy to o innych dziewczynach,
które znała tylko z widzenia, które spotykała okazjonalnie, czy to spacerując po okolicy
i mijając się z nimi na osiedlu, czy też widząc je w kolejce sklepowej, albo nawet daleko od
domu, w czasie przebywania na wczasach. była pod wrażeniem tego, jak wyglądają, wpatrywała się
zarówno w ich długie włosy, jak i przepiękne, dziewczęce ubrania, niezależnie od tego, czy
akurat było jej dane natknąć się na nastolatkę w krótkiej spódniczce i rajstopach, czy też w
nie mniej ślicznych damskich dżinsach z dziurami lub ozdobami. Z przyjemnością, i niestety
też trochę z zazdrością, przyglądała się czasem spotkaniom i rozmowom koleżanek w jej wieku,
spostrzegając, jak świetnie się one porozumiewają w swoim gronie, są dla siebie miłe i serdeczne.
Sama bardzo chciała do takiego grona należeć, lecz próby dołączenia do niego kończyły się
niepowodzeniem. Zazwyczaj słyszała odpowiedzi w stylu "niestety, to nasze damskie sprawy, a
Ty nie jesteś dziewczyną". Czuła się wtedy bardzo smutna. Była zmuszona udawać kogoś, kim nie
jest, męczyć się w męskim świecie, który zawsze kojarzył jej się z siłą fizyczną, przemocą,
agresją. Niewątpliwie miała ku temu istotne powody, bo niejednokrotnie padała na szkolnych
korytarzach ofiarą zaczepki ze strony chłopców, którzy wiedzieli, że jest fizycznie słaba i
nie będzie potrafiła się im postawić.
Zawsze marzyła, żeby być taka jak koleżanki, które znała, albo inne dziewczyny w jej wieku,
które przypadkowo spotykała, czy to mijając się z nimi na ulicy, czy przebywając blisko nich
w sklepie, restauracji, czy gdziekolwiek indziej, które przykuwały jej uwagę.
Nie mogła się oderwać od myślenia, co mogłaby zrobić, żeby być taka jak one, aby przepięknie
wyglądać, aby móc się stroić, malować, być osobą delikatną i kobiecą.

Nadszedł dzień, w którym główna bohaterka postanowiła ujawnić swoje najskrytsze marzenie: być
dziewczynką. Nastolatka, będąca jeszcze w chłopięcym ciele, którego nie znosiła, zaczęła
rozmyślać: Co by było, gdybym naprawdę została dziewczynką? Czy jest to w ogóle możliwe?
Jeśli tak, to w jaki sposób? Musiała zadawać sobie pytania, na które odpowiedzi jeszcze nie
znała. Spacerowała po korytarzach łączących pokoje znajdujące się w jej mieszkaniu, głośno
się zastanawiając. Pomyślała, że warto będzie porozmawia z rodzicami, którzy przecież żyją
na tym świecie znacznie dłużej niż ona sama, że mają mądrość i doświadczenie życiowe, które
pomogłoby również jej samej się odnaleźć, i jednocześnie doradzić, co mogłaby zrobić.
W końcu znudziło jej się przemieszczanie w tę i z powrotem. Usadowiła się w największym
pomieszczeniu mieszkania, którym był salon, zwany także pokojem telewizyjnym.

Salon w mieszkaniu głównej bohaterki, znajdującym się na czwartym piętrze jednego z bloków na
typowym osiedlu wybudowanym w czasach, gdy konstrukcje z wielkiej płyty, nazywane też propagandowo
"Fabryką domów", były na porządku dziennym, był całkiem sporym pomieszczeniem z podłogą wyłożoną
drewnianym parkietem. Z brzegu obok wyjścia na korytarz widoczna była stojąca po prawej stronie
ciemnozielona kanapa o kształcie przypominającym literę 'L', a nieopodal stała drewniana ława,
ustawiona tak, żeby osoby siedzące zarówno z jednej, jak i z drugiej strony sofy miały do niej
blisko. Na blacie samej ławy rozłożony był obrus w kolorowe paski, a na nim z kolei leżała
sterta gazet, kilka specjalistycznych magazynów i nieco dalej - pilot do telewizora.
Naprzód, po przeciwnej stronie stał sam odbiornik telewizyjny, a nad nim zawieszona była drewniana
półka z kilkoma małymi, oprawionymi w delikatne drewniane ramy, obrazami. Z lewej strony od
wejścia do salonu widoczne były drzwi do łazienki, a nieco dalej naprzód dosyć stara komoda,
posiadająca kilkanaście szuflad z pomalowanymi na czarno i zdobionymi pojedynczym paskiem koloru
złocistego, klamrami. Na wierzchu samej komody stała jakaś kiczowata rzeźba, taki sobie posąg,
dalej za nim misa z ułożoną nań piramidą owoców, głównie jabłek, przykuwających uwagę swoim
złocistoczerwonym kolorem, ale nie brakowało też pomarańcz, a na brzegu misy leżało kilka
bananów, na których widniały znaczki oznaczające ich pochodzenie z krajów Ameryki Południowej.
Nieco dalej leżała, nieco bezładnie rozłożona, srebrna biżuteria należąca do mamy głównej bohaterki,
a na samym końcu blatu komody, położonym blisko ściany przy oknie, widać było donicę z jakimiś
kwiatami.
Na środku salonu, ale nie w idealnym centrum, lecz nieco na lewo od niego, mieścił się, ustawiony
tak, aby nie zasłaniać ekranu telewizora, sześcioosobowy stół z jasnego drewna, z przystawionym do
niego kompletem krzeseł tego samego koloru z wyhaftowanymi podkładkami z miękkiej, wygodnej tkaniny.
Za stołem widoczne było okno z parapetem, na którym rozłożona była jakaś książka, trochę papierków
i długopis. Daleko z prawej strony, patrząc od wejścia do salonu, widać było wysokie szklane drzwi
przysłonięte firanką. Było to wyjście na balkon.

Główna bohaterka siedziała wygodnie na lewym krańcu kanapy, położonym najbliżej wyjścia na korytarz.
Obok niej siedziała mama, a nieco dalej, przy zgięciu sofy siedział jej ojciec. Dziewczynka zaczęła
podpytywać rodziców:
- "Mamo, tato, a nie byłoby takiej możliwości, żebym naprawdę stała się dziewczynką? Kiedyś na lekcji
nasza polonistka tłumaczyła nam, na czym polega różnica między takimi pojęciami jak "fantastyka" i
"realizm", pokazując, że to, co w trakcie pisania utworu było fantastyką, może później stać się
realizmem. Podała przykład, że Juliusz Verne pisał o łodzi podwodnej, co było wówczas fantastyką
naukową, a dziś, jak wiadomo, łodzie podwodne istnieją naprawdę. Może więc sama zaczęłabym pisać
historię chłopca, który chciał być dziewczynką - i nią został! Czy nie byłby to świetny pomysł?

Tata głównej bohaterki: - To może być świetny pomysł, i niewykluczone, że kiedyś dojdzie do przełomu
naukowego, który to umożliwi, ale musisz pamiętać, że Ty masz męskie narządy płciowe, i dlatego
jesteś chłopcem, a nie dziewczynką.
Mama głównej bohaterki: - A może spróbowalibyśmy, żeby nasz synek przynajmniej przez jakiś czas stał
się dziewczynką i zobaczył, czy czuje się dobrze w tej roli?
Tata: - Ale jak chcesz to zrobić?
Mama: - Zobaczymy, myślę, że jest to możliwe. Wiem, że już w starożytnej Grecji istnieli aktorzy płci
męskiej, którzy na scenie odgrywali rolę kobiet. Może nauczyciele w szkole zgodziliby się, żeby
nasza pociecha zagrała w jakimś przedstawieniu damską rolę? Zobaczymy, czy poczuje się wtedy
szczęśliwie. Może zyska jakąś "żeńską" ksywę.
Tata: - To nie będzie takie proste, będą go przezywać i zaczepiać w szkole, i nie wiadomo też jak
zareagują na to nauczyciele?
Mama: - Mam lepszy pomysł. Poczekajmy do wakacji i może zapiszemy go, a w zasadzie ją, na jakieś
kolonie do grupy, w której będą same dziewczyny. Ale trzeba będzie wymyślić sposób, żeby przekonać
organizatorów i wychowawców, żeby zaakceptowali go jako dziewczynę.
Tata: - Obawiam się, że nikt się na to nie zgodzi, a jeżeli w dokumentach jest płci męskiej, to nie
da rady zarejestrować naszego dziecka na obóz, czy kolonie do grupy żeńskiej.
Mama: - A może da się coś wymyslić i rozwiązać to w inny sposób?

Rozmowę rodziców przerwał nagle piszczący sygnał, nadający raz niższym, raz wyższym, oscylującym głosem.
Był to dzwonek domofonu. Główna bohaterka wstała z kanapy i szybko powiedziała do rodziców:
- Dobrze, naradźcie się, a ja pójdę odebrać domofon.
Główna bohaterka podniosła delikatnie białą słuchawkę o kanciastym kształcie, przypominającym
spłaszczony prostopadłościan, pamiętając, żeby nie chwycić jej za mocno, bo mogłoby to uszkodzić
urządzenie lub przypadkowo uderzyć o ścianę. Przytknęła koniec słuchawki do ucha i zapytała:
- Kto tam?
- Natalia.
Rozpoznawszy głos swojej najlepszej przyjaciółki, i usłyszawszy jej imię, główna bohaterka bez wahania
przycisnęła mały prostokątny guzik, który wcześniej przysłaniała słuchawka.

Wróciła dosyć pośpiesznie do pokoju telewizyjnego, w którym na kanapie wciąż siedzieli jej rodzice,
po czym spokojnie oznajmiła im:
- Natalia idzie. Zobaczymy w jakim jest nastroju i co będziemy robiły, ale teraz spędzę trochę
czasu z koleżanką. Może gdzieś wyjdziemy, zastanowimy się, zależy co ona mi zaproponuje.

Dziewczyny wyszły na spacer po okolicy. Poszwędały się trochę po osiedlu, którego Natalia zbyt
dobrze nie znała, ale główna bohaterka chciała zapoznać swoją najlepszą przyjaciółkę z najbliższym,
otoczeniem swojego domu, zatem obie zgodziły się na krótkie przejście po obszarze niedaleko niego.
Natalia, dobrze znając towarzyszkę, z którą spaceruje, zaproponowała, żeby na chwile przystanąć i
usiąść na ławce. Obejrzała się jeszcze na lewo i prawo, patrząc, czy nie ma w okolicy kogoś, kto
mógłby usłyszeć rozmowę, którą planowała przeprowadzić z bohaterką.
- Hej. Porozmawiamy trochę o damskich sprawach. Dobrze wiem, że chcesz być dziewczynką, a więc to
ważne dla Ciebie.
- Dobrze, chętnie Cię wysłucham, będzie mi bardzo miło.
Dziewczyny pogadały co nieco, raczej cicho, żeby nie podsłuchały ich przypadkowe osoby, które
mogły akurat przechodzić obok nich.
Rozmowa układała się spokojnie, aż w pewnym momencie Natalia wyciągnęła pewną tajemniczą
książeczkę, która okazała się poradnikiem związanym z programem dojrzewania dziewcząt realizowanym
przez system edukacji.
- Muszę Ci też koniecznie pokazać właśnie to - powiedziała do głównej bohaterki, wskazując palcem
drugiej ręki na książkę. Miałyśmy w szkole spotkanie, na które zostałyśmy zaproszone tylko my,
dziewczyny, i dostałyśmy ten właśnie poradnik. I choć Tobie raczej się on nie przyda, to dobrze by
było, żebyś była świadoma, co musimy przeżywać, a naprawdę nie są to przyjemne sprawy.
Przyjaciółki przestudiowały starannie napisany podręcznik, Natalia udzieliła bohaterce instruktażu,
po czym pogadały jeszcze trochę o swoich zainteresowaniach i rodzinach. Główna bohaterka niewątpliwie
bardzo się ucieszyła z tego, czego dowiedziała się od koleżanki.
Na koniec Natalia chciała trysnąć poczuciem humoru i umówiła się na pewien eksperyment.
Główna bohaterka wstała z ławki, przeszła jeszcze ze dwa kroki do produ, obróciła się w prawo,
po czym podciągnęła palce obydwu stóp dość wysoko do góry, a następnie w miarę równym, choć
początkowo chwiejnym krokiem przesuwała się do przodu. Po dojściu do rozgałęzienia chodnika
obróciła się o 180 stopni i przeszła w podobny sposób z powrotem, wracając do Natalii.
Poczuła nieco ból nadwyrężonych stóp, ale poza tym była uśmiechnięta i dopisywało jej poczucie
humoru.
- Całkiem ładnie Ci poszło. Gratuluję. Widzisz, ja niedawno, specjalnie na zakończenie roku
szkolnego, kupiłam sobie buty na obcasie, w których musiałam nauczyć się chodzić. Kiedy ubrałam
je pierwszy raz, stąpałam w nich tak, jak teraz Ty na palcach, a nawet - co muszę przyznać -
Tobie poszło trochę lepiej.

Dziewczyny przeszły kawałek dalej, mijając dom kultury, w którym główna bohaterka miewała niegdyś
zajęcia szkolne, takie jak muzyka, czy rytmika, idąc wzdłuż osiedla bloków z wielkiej betonowej
płyty, typowych konstrukcji wybudowanych w czasach komunistycznych. Skręciły w boczną ścieżkę i
Natalia już chciała pożegnać przyjaciółkę, sama udając się do swojego domu, lecz w ostatniej
chwili przypomniała sobie o jeszcze jednej sprawie, której nie poruszyła w czasie rozmowy na ławce,
którą przeprowadziła parę, czy paręnaście minut wcześniej.
- Chodź, przysiądziemy jeszcze na chwilę, muszę Ci jeszcze o czymś powiedzieć - szepnęła cicho do
głównej bohaterki, chcąc również tym razem uniknąć przypadkowego usłyszenia przez osoby postronne.
- Dobrze, chodźmy na tą ławkę obok. Chyba nikogo nie ma w pobliżu, będziemy same.
- Wiem, że chcesz być dziewczynką, i żeby wszyscy traktowali Cię tak, jak dziewczynkę. A czy
pomyślałaś już, jak chciałabyś mieć na imię? Musimy wiedzieć, jak mamy do Ciebie mówić, żebyś
mogła funkcjonować w społeczeństwie tak, jak każda inna dziewczyna, a więc powinnaś wymyślić sobie
jakieś żeńskie imię.
- Tak, zgadzam się z Tobą, ale jeszcze tego nie przemyślałam - odpowiedziała główna bohaterka.
- Na pewno, jako dziewczynka, nie powinnam używać swojego chłopięcego imienia, które zostało mi
nadane przy narodzinach, ale wybór nowego imienia to trudna sprawa. Zazwyczaj imienia się nie
wybiera samemu - po prostu dostaje się je przy urodzeniu i żyje z nim przez całe życie - ale
tym razem będzie inaczej. Rzeczywiście, będę musiała się zastanowić, jakie imię żeńskie będzie
mi się najbardziej podobało - kontynuowała.
- To prawda, ale musisz pamiętać, że w dokumentach nadal pozostaniesz, niestety, osobą płci
męskiej ze starym, metrykalnym imieniem. To imię, które sobie wymyślisz będzie, przynajmniej na
razie, Twoim pseudonimem. Ale posiadanie pseudonimu naprawdę nie jest niczym niezwykłym. Jak
pamiętamy z "Kamieni na szaniec", jeden z bohaterów posługiwał się pseudonimem "Zośka",
pochodzącym zresztą od jego delikatnych, kobiecych rysów twarzy. Tak więc, możesz również Ty
mieć jakąś ksywę w postaci imienia żeńskiego. Ale pamiętaj - jeśli trzeba będzie załatwić jakąś
urzędową sprawę, czy podpisać jakiś dokument, to nadal musisz przedstawić się swoimi danymi
metrykalnymi. Wiem, że nie chciałabyś tego, ale takie jest prawo i my tego nie przeskoczymy.
- Jasne, pseudonim to dobry pomysł, żeby chociaż wśród rodziny, kolegów i innych znajomych
rozpowszechniła się moja tożsamość, żebym mogła poczuć się dziewczynką. Ale mam nadzieję, że
nawet na zmianę oficjalnych dokumentów też przyjdzie czas.
- Owszem, może i zmiany oficjalnych dokumentów się doczekasz, i będziesz w przyszłości prawdziwą
dziewczyną, a później dorosłą kobietą. Jednak do tego czasu jeszcze długa i skomplikowana droga.
Na razie zacznij od wybrania sobie przybranego imienia żeńskiego, którego będziesz używała jako
pseudonim. Może tak zapytam, jakie imiona by Ci się podobały, wymień kilka przykładowych?
- Ach, muszę powiedzieć, że znam całkiem sporo imion żeńskich, które mogłabym z przyjemnością
nosić. Magdalena, Monika, Anna, Paulina, Zuzanna... A może Natalia, tak jak Ty?
Natalia roześmiała się, po czym rzekła: - Cóż, masz spory wybór, zastanów się na spokojnie, z
jakim imienim sama czułabyś się najlepiej. Nie musi to być Twój ostateczny wybór, ponieważ
i tak, dopóki nie bedziesz miała prawnie zmienionych dokumentów, to wybrane przez Ciebie nowe
imię będzie używane tylko potocznie. Ale rodzina i znajomi będą mówić do Ciebie tak, jak Ty
zechcesz.
- Tak, rozumiem, dobrze się zastanowię i dokonam wyboru, przynajmniej wstępnego. A potem
zrobimy ceremonię pasowania na dziewczynę, i tak jak wtedy, gdy papież zostaje wybrany przez
kardynałów na konklawe, padnie pytanie: "Jakie imię przyjmujesz?", a ja z dumą ogłoszę swój
wybór.
- Hahaha - śmieje się Natalia. Masz niezły pomysł, ale niestety nie wszyscy są tacy tolerancyjni,
aby zaakceptować kogoś, kto wcześniej był chłopcem, jako dziewczynkę. Może lepiej zrobimy, gdy,
jeśli pójdziemy do znajomych, żebyś przyszła ucharakteryzowana na dziewczynę, a ja powiedziałabym,
że to moja nowa koleżanka, po czym przedstawiłabym Twoje nowe imię.
Natalia spojrzała na zegarek, po czym wymówiła dość pośpiesznie:
- Dobrze. Zastanów się nad swoim nowym imieniem, a ja widzę, że niestety zeszło nam trochę za
dużo czasu. Ja muszę wracać do domu, a Ty spokojnie przemyśl to, o czym Ci powiedziałam.

Do domu główna bohaterka nie miała daleko. Wprawdzie było już późno, i błękitne do tej pory niebo
zaczęło przybierać najpierw liliową, a później coraz bardziej ściemniającą się szarą barwę, a
słońce powoli znikało za horyzontem, to jednak znajomość drogi, a dziewczyna była przecież na
osiedlu w okolicy swojego zamieszkania, pozwoliła jej bezproblemowo trafić na miejsce.

Bohaterka początkowo planowała nacisnąć przycisk od domofonu, i nie mając jeszcze sprecyzowanego
wyboru odnośnie nowego imienia - a zresztą, gdyby nawet je wybrała, to rodzice przecież nie
wiedzieliby jeszcze o tym, myślała, żeby przedstawić się jako "Wasza córka", będąc ciekawa, czy
rozpoznają ją po głosie. Ale zrezygnowała z tego pomysłu, wolała po prostu otworzyć drzwi
kluczami od klatki, a następnie od mieszkania.

Otworzywszy drzwi wejściowe do swojego domostwa, główna bohaterka spotyka na korytarzu swoją
mamę, która uśmiecha się i mówi:
- Cześć, czekałam na Ciebie. Mamy miłą niespodziankę. Przebierz się spokojnie, a potem pójdź do
salonu, a tam my z tatą powiemy, jaki mamy dla Ciebie plan.
- Czy tu chodzi o to, że będę mogła w jakiś sposób spełnić swoje marzenie i stać się dziewczynką?
Mama: Dobrze myślisz, ale na razie spokojnie się przebierz w swoim pokoju i podejdź do nas.

Główna bohaterka udała się, zaciekawiona, do swojego pokoju, po czym włożyła na siebie typowe
ciuchy, jakich ma wiele w szafie, jedną z wielu nie wyróżniających się bluzek, par spodni i
skarpet. Przez chwilę myślała, co to za niespodzianka, którą przygotowali dla niej rodzice.
Po chwili zgodnie z prośbą mamy udała się do salonu.

Tata: O, jesteś. Zaraz Ci powiemy, jaki mamy dla Ciebie plan. Będziesz miała szanse spełnić
swoje marzenia. Usiądź spokojnie obok nas.
Bohaterka: Słucham, jestem ciekawa, co dla mnie wymyśliliście.
Tata: Pojedziesz na kolonie, na których będziesz przebywać w gronie samych dziewczyn, a Ty
również będziesz tam występować jako dziewczynka.
Mama: Znaleźliśmy dla Ciebie kolonie tylko dla dziewczyn, w których będziesz integrować się
z koleżankami w damskim świecie. Na pewno poznasz tam wiele przyjaciółek i będziesz
mogła być sobą.
Bohaterka: A czy ja będę mogła tam funkcjonować jako dziewczyna? Czy nikt nie zauważy, że
z zewnątrz wyglądam jak chłopiec? Czy wychowawcy zgodzą się, żebym była na koloniach w
grupie dziewczęcej?
Tata: To dosyć skomplikowana sprawa. Nasi znajomi, państwo Iksińscy, mają córkę w Twoim wieku,
która wygląda bardzo podobnie do Ciebie, a jest dziewczynką od urodzenia. Pojedziesz pod
jej imieniem i nazwiskiem. Dogadaliśmy się z nimi, oficjalnie to ona zostanie zapisana na
te kolonie, a Ty pojedziesz zamiast niej. Pamiętaj - od tej pory będziesz się nazywać
Magdalena Iksińska.
Mama: Dokładnie tak, Magda wygląda bardzo podobnie do Ciebie, ma zbliżone rysy twarzy, długie
włosy tego samego koloru co Ty... Na zdjęciu byłybyście nie do odróżnienia. Magda zgodziła
się pożyczyć nam swoją legitymację, a Ty będziesz jej używać w celu potwierdzenia swojej
tożsamości.
Bohaterka: Och, to naprawdę ciekawy i świetny pomysł, ale domyślam się, że będę musiała się jakoś
dobrze przebrać, tak, żeby nikt na kolonii nie rozpoznał, że mam ciało chłopca.
Tata: Dokładnie tak, ucharakteryzujemy Cię. Będziesz jak Hans Kloss - bohater filmu szpiegowskiego,
który również występował pod przybraną tożsamością.
Bohaterka: A co z samą właścicielką legitymacji? Nie będzie robiła żadnych problemów?
Tata: Magdalena Iksińska, do której należy legitymacja, będzie w tym czasie przebywać na wakacjach
u swoich dziadków w innej części Polski. Legitymacja nie będzie jej wtedy potrzebna, a my
już wszystko załatwiliśmy z państwem Iksińskimi. Ale pamiętaj, teraz to Ty nazywasz się
Magdalena Iksińska - i przynajmniej do powrotu z kolonii będziesz się tak przedstawiać.
Mama: Magda, spotkamy się teraz same w pokoju, ja będę musiała Cię wtajemniczyć w damski świat,
żebyś nie popełniła jakiejś gafy, i żebyś mogła czuć się swobodnie i odnaleźć wśród dziewczyn
na kolonii.
Bohaterka: Dobrze, najlepiej będzie, żebyś mi wszystko wytłumaczyła przed wyjazdem, co i jak, a
póżniej się zaopatrzymy i zapakujemy.
Tata: W porządku. Ja się niestety nie znam za bardzo na damskich sprawach, także na chwilę zostawię
Was same. W każdym razie wolałbym mieć szczęśliwą córkę, niż zbuntowanego syna, który nie chce
być sobą. Magda, idź teraz z mamą do pokoju i porozmawiajcie.

Rozmowa głównej bohaterki z mamą przeciągała się nadspodziewanie długo, ale było wiadomo, że kiedy
dziecko wybiera się w tak trudną i niebezpieczną, bo przecież obarczoną sporym ryzykiem, podróż,
to trzeba je bardzo dobrze przygotować i dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Mama: Aha, i jeszcze jedna sprawa. Będzie bardzo ważne, z kim będziesz dzielić pokój na koloniach.
Specjalnie wybraliśmy z tatą takie kolonie, które odbywają się w ośrodku z pokojami z
łazienką, abyś nie musiała publicznie rozbierać się w innych miejscach.
Bohaterka: Rozumiem, to świetny pomysł - a ile osób będzie w pokoju na tych koloniach?
Mama: Sprawdziłam, że pokoje są dwuosobowe, i musisz uważać, żeby Twoja współlokatorka, a już
tym bardziej wychowawczyni, nie złapała Ciebie, kiedy będziesz rozebrana i zobaczyła, że
masz ciało chłopca. Gdyby tak się stało, to wybuchłby wielki skandal, zapewne zostaniesz
wyrzucona z kolonii, a mnie i tacie mogą grozić poważne konsekwencje, ponieważ posłużyłaś
się cudzymi dokumentami i pojechałaś pod przybraną tożsamością. Musisz bardzo uważać, żeby
do tego nie doszło. Twój wyjazd na kolonie jako dziewczynka to bardzo trudna i ryzykowna
operacja, ale - do odważnych świat należy - i postanowiliśmy z tatą, że jest to najlepszy
sposób, abyś mogła spełnić swoje marzenia i być, przynajmniej przez jakiś czas, dziewczynką.
Bohaterka: Tak, zdaję sobie sprawę, że to bardzo trudne, ale cieszę się, że będę mogła przez
czas trwania kolonii funkcjonować jako dziewczyna. A czy wychowawcy kolonijni będą wiedzieli,
że jestem zarejestrowana jako dziewczynka, ale mam ciało chłopca?
Mama: Wychowawczynie, bo tam będziecie w gronie samych kobiet, nie będą wiedziały. Niestety nie
było formalnej możliwości zarejestrowania chłopca na te kolonie. Wszystko będzie musiało
odbyć się w tajemnicy. Dlatego też myślę, czy nie lepiej byłoby poprosić o pokój jednoosobowy
dla Ciebie. A może pojechałabyś z jakąś przyjaciółką, która Ciebie zna i będzie Cię wspierać,
a w czasie trwania samych kolonii będziecie miały do siebie zaufanie i będziesz mogła się
przy niej bezpiecznie przebrać, tak, żeby nic się nie wydało?
Bohaterka: Zaproszę Natalię do domu i chętnie z nią porozmawiam, gdyby ona pojechała ze mną na te
kolonie i zamieszkała ze mną w pokoju, to byłoby super! Mam nadzieję, że się zgodzi. A jeśli
nie, to pozostanie mi pokój jednoosobowy.

Po zakończeniu rozmowy Magdalena, której imienia jej najlepsza przyjaciółka jeszcze nie znała,
potrzebowała jakoś skontaktować się z Natalią. Myślała, żeby do niej zadzwonić, ale jak się
wtedy przedstawić? Absolutnie nie chciała używać już swojego męskiego imienia nadanego urzędowo
przy narodzinach, a przedstawiając się jako Magda, czy 'Magdalena Iksińska' nie byłoby wiadomo,
o kogo chodzi. Mogło być gorzej - telefon mógłby odebrać ktoś z rodziców Natalii, którzy nikogo
o takim imieniu i nazwisku zapewne nie znają, i mogliby po prostu odpowiedzieć "Pomyłka" i
odłożyć słuchawkę. [Pamiętajmy, że historia dzieje się w późnych latach dziewięćdziesiątych
dwudziestego wieku, kiedy internet i telefonia komórkowa dopiero raczkowały i nie były jeszcze
powszechnie dostępne].
Magda postanowiła więc zrezygnować z tego pomysłu i spotkać się nazajutrz z Natalią na żywo.
Reszta dnia upłynęła głównej bohaterce na studiowaniu oferty kolonii, na które się wybiera oraz
przygotowaniu potrzebnych rzeczy, na które miała już uszykowane w swoim pokoju torbę i plecak.

Następnego dnia rano, zafascynowana wyjazdem na kolonie, na którym spędzi czas w gronie samych
kobiet, ale jednocześnie będąca w pośpiechu, ponieważ zależało jej na jak najszybszym
poinformowaniu Natalii o swoich, a w zasadzie ich wspólnych, planach, żeby rodzice tamtej
zdążyli zapisać również swoją pociechę na ten sam turnus, postanowiła wybrać się do domu swojej
ulubionej koleżanki. Wiedząc, że obie są dla siebie fantastycznymi przyjaciółkami, Magda nie
dopuszczała myśli, że Natalia odmówi wspólnego wyjazdu, chyba, że coś jej akurat w tym czasie
wypadnie - ale jeśli by tak było, to Magdalena powinna o tym wiedzieć.
Gdy główna bohaterka była już niemal pod blokiem, w którym mieszkała Natalia, szczęśliwym
zbiegiem losu ujrzała wychodzącą właśnie z kolejki do kiosku postać niosącą siatkę z zakupami.
Od razu rozpoznała swoją najlepszą przyjaciółkę, lecz zanim zdołała wydać z siebie głos, ta
zauważyła ją i z uśmiechem rzekła:
- Cześć! A to niespodzianka, żeby Cię tutaj spotkać!
- Cześć! Chodźmy w jakieś ustronne miejsce, mam sporo do omówienia z Tobą - odpowiedziała Natalii
główna bohaterka.

Dziewczyny znalazły zaciszne miejsce za rogiem budynku, ale tym razem Natalia, chcąc wrócić do
domu z zakupami, nie mogła poświęcić zbyt dużo czasu. Nie szukały więc ławki, żeby na niej
usiąść i spokojnie porozmawiać, lecz główna bohaterka oznajmiła jej delikatnym, ale dobrze
słyszanym przez przyjaciółkę głosem:
- Mam teraz na imię Magdalena. Co więcej, nazywam się Magdalena Iksińska. Moi rodzice wpadli na
pomysł, żeby zapisać mnie na kolonie, w których wezmą udział same dziewczyny, i tak będę się
tam nazywać. Stwierdzili też, i ja się z nimi zgadzam, żeby towarzyszyła mi na wyjeździe
zaufana przyjaciółka, która mnie zna. Natalia, bardzo bym prosiła, żebyś i Ty pojechała na
te kolonie. Tutaj masz program wyjazdu - powiedziała do Natalii, wręczając jej gazetkę reklamową
zawierającą plan kolonii.
- Och, to bardzo fajnie, chętnie z Tobą pojadę. Ale w jaki sposób udało Ci się zapisać na
kolonie tylko dla dziewczyn? Czy organizatorzy zaakceptowali Ciebie jako dziewczynę i pozwolili
wystąpić Ci tam jako Magdalena Iksińska? Jak Wam (Tobie i rodzicom) udało się to załatwić?
- Przyjdź dzisiaj po południu do mnie, to wszystko Ci na spokojnie wytłumaczę, a jak już
będziesz to chciałabym, żebyś została trochę dłużej w moim domu, żebyś mnie trochę przygotowała
i wprowadziła. A na razie wracaj z zakupami do domu i pamiętaj - postaraj się przekonać rodziców,
żeby zapisali Cię na te właśnie kolonie.
- Dobrze. Trzymaj się, Natalia. Ja teraz wracam do swojego domu, do zobaczenia po południu u mnie
- pociągnęła dalej główna bohaterka.
- Cześć Magda, już będę pamiętać jak masz na imię. Do zobaczenia.
- Magdalena Iksińska. Zapamiętaj też proszę moje przybrane nazwisko, ponieważ tak będę się
przedstawiać na kolonii - przypomniała Natalii główna bohaterka, podchodząc do nie jeszcze na
chwilę, zanim obie się definitywnie pożegnały.
- Tak. Magdalena Iksińska, będę pamiętać. Do zobaczenia - odparła Natalia, zdążając do wejścia
do klatki, w której zamieszkiwała.

Magdalenie zrobiło się trochę niespodziewanego wolnego czasu, ponieważ planowała spotkać się z
Natalią w jej mieszkaniu, ale dobrze się stało, ponieważ wtedy stresowałaby się najpierw przy
domofonie, a potem - o ile w ogóle zostałaby wpuszczona, bo przecież ani Natalia, ani jej rodzice
nie znali jeszcze nowej tożsamości głównej bohaterki - także i w samym jej mieszkaniu bałaby się,
czy jej zewnętrzny wygląd jest na tyle damski, żeby rodzice Natalii nie mieli podejrzeń, że to
jakieś dziwadło - niby przedstawia się jako Magdalena, a fizycznie wygląda inaczej niż inne
dziewczyny. Może udałoby się ich przekonać, że to dziewczynka w ciele chłopca i potrzebuje
akceptacji społecznej - ale nawet w takim wypadku, Magda była teraz przejęta czekającym niedługo
wyjazdem, i nie mogła pozwolić sobie na marnowanie czasu na sprawy, które nie są bezpośrednio
związane z rozpoczynającymi się tuż-tuż koloniami.
Bohaterka szła przez osiedle, mijając kolejne bloki i wieżowce, raczej unikając kontaktu z
przypadkowymi osobami, które czasem przechodziły koło niej. Nie była w stanie wyczuć, czy ma
wystarczająco damski wygląd, czy jak się to bardziej fachowo nazywa - passing, żeby móc być
postrzegana jako dziewczyna, tak więc wolała nie wdawać się w rozmowy z nikim. Doszła spokojnie,
ponieważ z racji nie planowanego wolnego czasu mogła poruszać się stosunkowo wolno, do swojego
domu.
Zaraz po wejściu główna bohaterka poszła do rodziców, którym oznajmiła, że spotkała Natalię i
dała jej gazetkę z programem kolonii, ale musi jeszcze czekać na potwierdzenie, czy rodzice
tamtej zapisali swoją pociechę, żeby spotkały się z Magdaleną na tym samym wyjeździe, a zaraz
potem poszła do swojego pokoju się przebrać i odpocząć.

Pokój Magdy był stosunkowo mały i wąski w porównaniu z salonem. Znajdował się w nim jeden długi
korytarz prowadzący od drzwi do ustawionego przy parapecie okna biurka, wykonanego z
jasnobrązowego drewna. Na samym blacie widoczny był monitor - a obok niego - klawiatura i myszka,
należące do komputera, którego dziewczyna używała czasem do zabawy, a czasem do poważnych prac,
takich jak pisanie referatów czy wypracowań, albo nauka do sprawdzianów z informatyki.
Nieopodal, w odległości kilku centymetrów można było ujrzeć siedzenie, z którego zazwyczaj
korzystała Magdalena. Było to niedawno zakupione obrotowe krzesło nowej generacji, z miękkim,
będącym w intensywnie zielonym kolorze oparciem, które mogło być regulowane przez znajdujące się
na boku pokrętło. Samą konstrukcję podtrzymywała podstawa złożona z pięciu regularnie ułożonych
wokół metalowych, srebrzystoszarych nóżek, do których przymocowane były jeżdżące po podłodze
kółka, o barwie czarnej z przymocowaną ciemnoszarą plastikową warstwą ochronną.
Spojrzawszy poniżej biurka stało natomiast dość duże prostopadłościenne szare pudło z
przyciskami, czytnikami danych, jak również wychodzącymi z tyłu kabelkami. To była oczywiście
główna część używanego przez Magdę peceta.
Na prawym krańcu biurka stała natomiast lampka, której włączenie pomagało w pracy lub zabawie
przy komputerze lub bez niego, kiedy, na przykład, trzeba było odrobić zadanie domowe.
Lewostronną część pokoju niemal całkowicie wypełniały regały z książkami oraz znajdującymi się
na dole szafkami, w których schowane były nieużywane od dłuższego czasu przedmioty, jak
chociażby stary aparat fotograficzny, karty i gry planszowe, z którymi bohaterka, nie będąca
jeszcze Magdaleną, od czasu do czasu grywała z koleżankami i kolegami, a czasem też, zwłaszcza
na wczasach - z rodzicami, jak również pocztówki z dawnych wakacji i ferii oraz inne rzeczy, o
których dziewczyna nawet nie pamiętała.
Po prawej stronie pokoju, patrząc od wejścia, można było ujrzeć łóżko, z którego wyróżniała się
dość wysoka, przybita doń deska z rozłożoną przy niej poduszką, pod którą Magdalena zazwyczaj
chowała piżamę, oraz leżącym nieco dalej małym jaśkiem, który zapewniał wygodę, kiedy to
bohaterka przytykała doń głowę w czasie spania lub leżenia na boku. W obecnej chwili łóżko
przykryte było kocem w kolory, wśród których dominowały odcienie brązowego, ale były też
fragmenty kremowe, beżowe, czy czarne plamy. Całość skomponowana była w zwierzęcy wzór
przypominający skórę tygrysa lub lamparta. Przy ścianie nad łóżkiem widniała tapeta
przedstawiająca przepiękny brzozowy las, gdzie uwagę przykuwały zarówno układy gałęzi z
zielonymi, a gdzieniegdzie też żółtymi koronami liści, jak i cienkie, nawet jak na brzozy,
pnie pomalowane we wzór zbliżony do skóry zebry. Las był dość gęsty, ale przez prześwitujące
pomiędzy drzewami przerwy można było dostrzec nieco oddaloną taflę wodną. Najwidoczniej na
tapecie przedstawiony był las leżący nad jakimś jeziorem. Magdalena nie miała pojęcia, jakie
dokładnie miejsce zostało uwidocznione nad jej tapczanem.
Z tyłu pokoju stała z kolei szafa, w której bohaterka trzymała swoją garderobę, były tam
zarówno przegrody z wieszakami, na których wisiało kilka zestawów kurtek, spodni, czy swetrów,
a pod nimi, na podłodze stały, dość starannie ułożone po niedawnych porządkach, pary butów,
jak również półki i szuflady z poukładanymi tam bluzkami, spodniami, czy innymi częściami
garderoby. Magdalena zdawała sobie sprawę, że nadejdzie czas, kiedy szafa zapełni się
wymarzonymi przez nią zestawami spódnic, sukienek, rajstop, damskich butów, czy innych ubrań
typowo kojarzonych z płcią żeńską, z którą przecież utożsamiała się bohaterka.
Jednak, aby te ciuchy zagościły w jej szafie, było jeszcze za wcześnie - mimo że, na upartego,
dziewczyna mogła coś pożyczyć od swojej najlepszej przyjaciółki Natalii.

Magda nie miała jednak teraz takich planów. Przebrała się w zwyczajny strój z czerwoną bluzką,
beżowymi sztruksowymi spodniami i szarymi skarpetkami, po czym spokojnie położyła się na
tapczanie. Odetchnęła, ale jednocześnie była w niepewności, nie wiedząc, czy i jak udało się
Natalii dogadać ze swoimi rodzicami i zapisać na kolonie, których uczestniczką będzie też
Magdalena.

Minęło trochę czasu i nadeszła pora obiadowa, kiedy to główna bohaterka zasiadła z rodzicami
do stołu. Mama zaserwowała tego dnia jedną z ulubionych zup jej córki - pomidorówkę z
makaronem w kształcie świderków. Zupa jednak była dopiero co przygrzana, a Magda nie należała
do osób, które uwielbiają zbyt gorące dania. Zaczęła więc obiad od surówki, którą były tym
razem, starannie pokrojone w cienkie prostopadłościenne kawałki, buraczki. Była dosyć głodna,
spaliwszy trochę kalorii w czasie pieszej drogi do Natalii i z powrotem, więc szybko wcięła
zarówno surówkę, jak i - nieco później, trochę chłodniejszą już zupę.
W następnej chwili Magda potrzebowała odwiedzić ubikację, ale nawet podczas tak rutynowej i
potrzebnej codziennie czynności musiała przyzwyczaić się do zmian, które były konieczne, aby
dziewczyna odnalazła się w damskim świecie, do którego tak bardzo pragnie dołączyć.
Wiedziała na przykład, że musi zrezygnować z oddawania moczu w pozycji stojącej, bo żadna
dziewczyna tak nie robi, i gdyby, nawet przypadkiem, na koloniach, na które się wybiera, a
będą tam przecież wyłącznie kobiety, nagle ktoś usłyszał dochodzący z toalety plusk z
lecącego z dużej wysokości strumienia moczu, to już mogłoby wzbudzić podejrzenia i zdemaskować
główną bohaterkę.
Po załatwieniu spraw fizjologicznych bohaterka zasiadła ponownie do stołu, aby zjeść kolejną
obiadową pyszność. Podany na talerzu kotlet de volaille wyglądał bardzo apetycznie, lecz
Magdalena musiała pamiętać, że swego czasu, nieostrożnie krojąc spowodowała, że wytrysk masła
ze środka poplamił jej ulubioną bluzkę. Tym razem jednak nic się nie stało i ostrożnie
pociągając nożem, podzieliwszy posiłek na dość drobne fragmenty, a później ze smakiem wcinając
widelcem zawartość talerza, dziewczyna skończyła obiad bez nieoczekiwanych niedogodności.
Ledwo Magda zdążyła umyć zęby po obiedzie, a tymczasem w drodze z łazienki do swojego pokoju
została zaskoczona przez sygnał domofonu, obok którego akurat przechodziła. Nieco się wystraszyła,
ale kilka sekund później podniosła słuchawkę, zapytawszy, tak jak zwykle:
- Kto tam?
Ze słuchawki dobiegał wyraźnie podekscytowany żeński głos.
- Natalia. Czy to Ty, Magda?
- Tak, to ja. Słyszę, że masz dzisiaj dobry humor.
- Och, jak się cieszę! Jadę z Tobą na kolonie! Chodź, porozmawiamy u Ciebie w środku!
Magdalena od razu wychwyciła, że jej najlepsza przyjaciółka jest mocno uradowana. Wyszukała
pod słuchawką przycisku otwierającego wejście do klatki bloku, w którym mieszkała i dość mocno
przytknęła doń wskazujący palec prawej ręki. Przytrzymała go przez kilka sekund, po czym
odłożyła słuchawkę na swoje miejsce, choć nie odbyło się to bez problemów, bo będąca w
świetnym humorze, po usłyszeniu tego, co powiedziała zmierzająca do jej mieszkania Natalia,
główna bohaterka, mając zamiar dosłownie skakać z radości, przypadkowo lekko szturchnęła
ramieniem o ścianę. Na szczęście nic poważnego się nie stało, a po chwili Magdalena zdała sobie
sprawę, że - na przyszłość - musi być uważniejsza, nawet gdy jest z czegoś zadowolona i popadnie
w euforię.
Przeszła kilkanaście kroków przez korytarz, po czym otworzyła drzwi wejściowe do mieszkania,
kiedy to ujrzała wspinającą się po klatce schodowej doskonale znaną osobę, swoją ulubioną
koleżankę, z którą niedługo spędzi dwa tygodnie na koloniach.
Przywitała się z Natalią, z którą miały sobie wiele do powiedzenia, ponieważ obie wiedziały, że
muszą się przygotować do wspólnego wyjazdu. Zaprosiła przyjaciółkę do swojego pokoju, a po
chwili obie przysiadły na łóżku Magdaleny. Najpierw zabrała głos Natalia:
- Cześć Magda. Udało się zarejestrować na kolonie, ale muszę powiedzieć, że przeżyłam trochę
stresu i chwilę grozy. Kiedy przyszłam do domu z zakupami, zaraz po tym, jak spotkałyśmy się
pod moim blokiem i opowiedziałam rodzicom o tym wyjeździe, oni sami byli chętni, żeby mnie
zapisać, ale dostali informację, że 'niestety, już wszystkie miejsca są zajęte'. Myśleli, żeby
przepisać mnie na inny termin, ale musiałam im jakoś wytłumaczyć, że chcę pojechać z przyjaciółką
i zależy mi na tym właśnie turnusie...
- Ojej, byłaby wielka szkoda, gdybyśmy nie pojechały razem. Ale ostatecnie udało się Twoim
rodzicom załatwić miejsce na ten właśnie termin? Czy jednak przenieśli Cię, i nie pojedziemy razem?
- podpytała Magda.
- Na szczęście, krótko potem przyszedł telefon od samych organizatorów, który okazał się dla nas
szczęśliwy. Powiedzieli, że zadzwonili do nich jacyś Państwo, którzy mieli zarejestrowane dwie
uczestniczki, ale niestety jedna nagle zachorowała i musieli ją wycofać. Zatem, mogą zapisać mnie
na jej miejsce w trybie last-minute - i na taki krok się właśnie zdecydowali moi rodzice.
Pojedziemy razem w tym samym terminie.
- Ale super! Możemy być szczęśliwe, że wszystko się udało! - rzekła uradowana główna bohaterka.
- Jasne. Fajnie, że spędzimy czas razem! - odpowiedziała Natalia, która przysunęła się do
Magdaleny, chcąc ją objąć i przytulić, lecz główna bohaterka, dość niespodziewanie dla Natalii,
próbowała ją odepchnąć ręką.
- Hej, o co chodzi? zapytała nieco zdziwiona Natalia.
- Przysuwałaś się do mnie i chciałaś mnie objąć i przytulić, jakbyśmy były parą, a ja przecież
jestem dziewczyną. Uważam, że takie czułości pomiedzy osobami tej samej płci są mało eleganckie.
- O, widzisz. Czuję, że masz przyzwyczajenia z męskiego świata, do którego zostałaś wrzucona
przy narodzinach i zdajesz sobie sprawę, że gdy mężczyźni się przytulają, obejmują i całują, to
budzi to negatywne skojarzenia. Ale my, kobiety jesteśmy inne i dla nas to coś zupełnie normalnego.
To znak, że po prostu jesteśmy dla siebie przyjaciółkami.
- Och, dobrze wiedzieć - odpowiedziała główna bohaterka. Przepraszam zatem za pochopne zachowanie.
- Jak widzisz, nasz damski świat różni się od tego, do którego życie Cię zmusiło przy narodzinach.
Będziesz potrzebowała trochę czasu, żeby poznać i zrozumieć nasz świat, żebyś mogła stać się jego
częścią i być taka jak my, dziewczyny. Muszę Cię teraz wprowadzić i zapoznać z wieloma aspektami
naszego świata, abyś odnalazła się w naszym towarzystwie na kolonii. Na dodatek, wciąż masz
chłopięce ciało i gdyby w czasie wyjazdu wyszło to na jaw, to skutki byłyby dosłownie
katastrofalne. Dlatego, choćbyś bardzo chciała być taka jak inne dziewczyny, to musisz zdawać
sobie sprawę z pewnych ograniczeń.

Magdalena i Natalia spędziły trochę czasu razem. Główna bohaterka otrzymała od przyjaciółki sporo
wskazówek dotyczących tego, co i jak robić, mówić i się zachowywać na koloniach, które spędzi
wśród samych kobiet. Absolutnie nie wyobraża siebie jako szpiega działającego wewnątrz wrogiego
terytorium, lecz jako pełnoprawną członkinię grona, do którego dołączy. Aby tak się stało, musi
jednak opanować kobiece zachowania, gesty, mowę ciała, przystosować głos, umieć ucharakteryzować
swój wygląd, aby był on bardziej dziewczęcy - a to tylko niektóre spośród wyzwań, które czekały
Magdalenę. Nie podłamała się ona jednak i po przyjęciu w gościnę Natalii, spotkała się w
pokoju ze swoją mamą, która, w pełni zaakceptowawszy swoje dziecko jako córkę, udzieliła kolejnych
porad, i bardzo się cieszyła, że pojedzie z przyjaciółką, która ma do niej zaufanie, co oczywiście
będzie o wiele bezpieczniejsze niż wystawianie dziewczynki w ciele chłopca na wyjazd w gronie
samych obcych osób.

Wieczór upłynął Magdzie na przygotowaniach do wyjazdu na kolonie.
Tata pomagał bohaterce w pakowaniu się, powkładał sporo potrzebnych na wyjazd rzeczy do dużej
podróżnej torby, która była już wypełniona niemal po brzegi, a Magda w tym czasie układała swój
plecak, do którego włożyła to, co przyda się natychmiast po rozpoczęciu wyjazdu, a więc już w
autobusie. Mama przygotowała dla Magdaleny kanapki na podróż, wyprała i wyprasowała ubrania, a
potem spotkała się jeszcze z główną bohaterką w jej pokoju, aby dalej wtajemniczać córkę w
damski świat, tak, aby Magda nie popełniła w czasie kolonii żadnego błędu, który kosztowałby
powodzenie całej akcji.
Gdy wreszcie przygotowania zostały zakończone, a torba, plecak i ubrania, które Magdalena
założy na podróż zostały ustawione w widocznym miejscu w przedpokoju, a było już późno,
ojciec rzekł do dziewczyny:
- Śpij, córeczko. Musisz być dobrze wyspana, bo jutro czeka Cię długi, wyczerpujący rejs autokarem.
- Dobrze, tato. Idę już spać.
Mama Magdaleny kończyła właśnie wieczorne mycie w łazience, a sama dziewczyna pościeliła
łóżko, zdejmując koc, który zazwyczaj przysłaniał kołdrę, i który układany był na porę dzienną.
Przebrała się w piżamę, zgasiła światło i ułożyła się wygodnie do snu.

Po upływie kilku godzin, które główna bohaterka spędziła ułożona raz na prawym boku, a później,
gdy poczuła bolącą od długotrwałego zgięcia w tym samym miejscu szyję, na lewym, obudziła się i
rozpoczęła dzień tak jak zwykle, od porannego mycia. Zjadła z rodzicami śniadanie, które nie
różniło się specjalnie od tego, co jadłaby w zwykły dzień, umyła zęby, po czym ruszyła do
przedpokoju, nałożywszy na siebie czekającą w widocznym z daleka miejscu odzież wyjazdową,
jak również jej torbę podróżną, wypełnioną niemal po brzegi oraz plecak, który tym razem był
istotnie cięższy niż w dniach, w które normalnie szła do szkoły. Chwilę później Magdalena z
rodzicami opuścili mieszkanie.

Rankiem dnia wyjazdu, szczęśliwie dla wszystkich, dopisywała pogoda. Gdy słońce wyłoniło się zza
horyzontu, a niemal bezchmurne niebo świtało już swoją błękitną barwą, główna bohaterka, ubrana w
w różową bluzkę z jakimiś napisami, damskie jeansy, pożyczone od jej przyjaciółki Natalii oraz
białe adidasy, opuściła dom wraz z rodzicami, udając się na dworzec autobusowy, gdzie ma przyjechać
autokar, który odwiezie uczestniczki i wychowawczynie na kolonie.
Magdalena miała wprawdzie spory ciężar do dźwigania, niosąc torbę i plecak, wypełnione niemal do
pełna rozmaitymi rzeczami, które mogą się przydać w czasie pobytu, jednak dawała sobie radę i
nie czuła specjalnie bólu - no, jeden raz musiała chwilę przystanąć i odpocząć, przysiadając na
ławce, ale poza tym nie miała trudności.

Po niemal pół godzinie dotarli do celu, do punktu zbiórki. Konstrukcja dworca prezentowała się
okazale. Z jednej strony stał duży, przeroczysty, kilkupiętrowy biurowiec z nowoczesnymi,
szklanymi ścianami, spod których na dole wyglądały drzwi wejściowe. Mieściła się tam
biurowo-administracyjna część dworca. Nieco dalej na prawo widoczna była pomalowana na szaro,
z rozmieszczonymi gdzieniegdzie żółto-zielonymi liniami, i wsparta dwoma regularnie rozmieszczonymi
rzędami słupów, wiata samego dworca, na którym stało kilka autobusów. Na słupach widać było
ekrany urządzeń elektronicznych z infomacjami zawierającymi numery i destynacje autobusów, które
miały odjechać z danych stanowisk. Magda z rodzicami spojrzała na idący równolegle do wiaty
brukowy chodnik, na którym stało już kilka podobnych do nich towarzystw, czyli dziewczyn z
rodzicami. Pomyślała, że warto będzie do nich zagadać, pytając, czy oni też jadą na te same kolonie.

Magda podeszła do jakiejś pary dorosłych, obok których stała, na oko kilkunastoletnia, dziewczyna
o długich blond włosach związanych w kitkę i zapytała:
- Przepraszam, czy Państwo też na kolonie?
- Tak, wyprawiamy córkę. Monika będzie pierwszy raz na takim wyjeździe, może to być dla niej
świetne przeżycie.
Mama głównej bohaterki: - Nasza Magda również nigdy wcześniej nie była na koloniach, życzmy jej
powodzenia i miłej integracji.
Odzywa się stojący nieopodal mężczyzna, będący, jak się okazuje, ojcem innej uczestniczki kolonii:
- A moja Ania była już kilka razy i zawsze wracała z uśmiechniętą twarzą, wręcz zachwycona.
Myślę, że i tym razem będzie jej się podobało. Szkoda tylko, że nie mogliśmy zabrać drugiej córki,
którą złapała infekcja, przez co musiała zostać z mamą w domu. Ale takie życie, niestety.
- Och, współczuję Pańskiej drugiej córce, szkoda, że musiała zrezygnować, ale niech się spokojnie
wykuruje - w każdym razie życzę jej szybkiego powrotu do zdrowia. - odpowiedziała mama Magdaleny.
- Dziękuję. A Ania będzie miała nowe doświadczenie, bo do tej pory jeździła na kolonie z siostrą,
a tym razem znajdzie się w całkowicie obcym towarzystwie, raczej nie spotka na tej kolonii nikogo,
kogo już zna. Ale to mądra i dobrze zorganizowana dziewczyna, myślę, że również teraz sobie poradzi.
Rozmowę słyszy stojąca w pobliżu Monika, która podchodzi do Ani i zagaduje, mówiąc:
- Cześć, może się poznamy, jestem Monika.
- Ania. Miło mi Cię poznać.
- Słyszałam, że byłaś już wcześniej na kilku obozach i koloniach, a ja wyjeżdżam na nie pierwszy raz
w życiu. Może opowiedziałabyś co nieco o tym, co tam robiliście i jak to wyglądało?
Główna bohaterka, z zaciekawieniem przysłuchująca się rozmowie koleżanek, z którymi spędzi czas na
kolonii, sama chciała dołączyć i pogadać trochę z dziewczynami, gdy jednak w ostatniej chwili ujrzała
kolejną parę dorosłych idących z nastoletnią dziewczyną, która ciągnęła jeżdżącą na kółkach walizkę
koloru turkusowego, z kilkoma widocznymi wgłębieniami, wyróżniającym się srebrzysto-szarym
zatrzaskiem oraz błyszczącym logo jakiejś firmy. Magda spojrzała na tę nastolatkę i uśmiechnęła się
do niej, wiedząc, że ta, w odróżnieniu od innych spotkanych na dworcu dziewczyn, nie była jej obca.
To Natalia.
- Cześć Natalia! - powiedziała główna bohaterka, tak jak zawsze, starannie wyćwiczonym głosem,
tak, aby był bardziej damski. Miło Cię widzieć.
- Mnie Ciebie też. Cieszę się, że trochę odpoczniemy od codziennego życia i pojedziemy na kolonie.
Jestem pewna, że będzie nam się podobało, i do tego poznamy sporo nowych przyjaciółek. Będziemy
miały co wspominać.

Tymczasem rozmowę przerwał nadchodzący z boku warkot silnika, który zwrócił uwagę stojących w
pobliżu osób. Kolonistki i ich rodzice wyczuli, że autobus przyjeżdża pod ich stanowisko.
Główna bohaterka spojrzała na numer rejestracyjny, który zapamiętała rano, gdy rodzice
mówili o nim przed wspólnym wyjściem z domu, a ponieważ Magdalena zawsze miała pamięć do
drobiazgów i numerków, bez trudu spostrzegła, że to właściwy pojazd.
- O, to nasz autobus jedzie. Musimy się zbierać.
Pary rodziców czekające ze swoimi pociechami na wyjazd na kolonie popatrzyły na nadjeżdząjący
autokar i solidarnie, dość wyraźnym głosem rzekły - "Tak, to nasz", a potem gdzieniegdzie
słychać było "Trzymaj się, powodzenia na koloniach".

Długi na kilkanaście metrów pojazd w kolorze biało-niebieskim stopniowo zmniejszał swoją
prędkość, by w końcu przystanąć na stanowisku, obok którego na chodniku czekały dziewczyny z
rodzicami. Chwilę później otworzyły się przednie drzwi autokaru, z których wysiadł kierowca,
a właściwie - kierowczyni. Krótko potem szeroko rozpostarło się w obie strony środkowe wejście,
z którego wyszły schodkami dwie panie w dosyć młodym wieku, gdzieś koło trzydziestki.
Jedna z nich spojrzała na stojących przy autokarze ludzi i wydała z siebie głośne pytanie?
- Czy Państwo na kolonie?
- Tak - odpowiadają masowo i grupowo przyszłe uczestniczki i ich rodzice.
- Słuchajcie, teraz prosimy wszystkich o skupienie.
Minęło kilka sekund, a rozmowy wśród czekających na chodniku, obok którego przystanął autokar,
nagle ucichły. Rodzice i ich pociechy skierowały swój wzrok na dwie, stojące obok siebie przy
autobusie, który przed chwilą opuścił, kobiety.
- Dzień dobry wszystkim.
- Dzień dobry - rozległa się skoordynowana odpowiedź wielu osób.
- Ja jestem pani Ewa, a to pani Justyna. My będziemy Waszymi opiekunkami na koloniach. Na początek
chciałybyśmy zapoznać Was ze sprawami organizacyjnymi.

Wychowawczynie omawiały szczegółowo plan podróży autobusowej, informacje o przyjeździe,
zakwaterowaniu i planie dzisiejszego dnia, wręczając jednocześnie uczestniczkom skserowane
kartki z notatkami zawierającymi bardziej dokładne informacje o koloniach, takich jak
lokalizacja i dostępność pomieszczeń w ośrodku wczasowym, do którego miały udać się
dziewczyny oraz ich opiekunki.
Upłynęło kilkanaście minut na rozmowach, pytaniach do wychowawczyń i ich odpowiedziach, po czym
dziewczyny pożegnały się z rodzicami, lub - może niektóre innymi opiekunami, i weszły do autokaru.
Program kolonii był ułożony tak, aby integrować się w towarzystwie samych kobiet, dlatego
organizatorzy zadbali o każdy najmniejszy szczegół i załatwili, aby do tego rejsu została
przydzielona kierowca-kobieta (kierowczyni). I choć ona sama jest tylko pracownicą linii
autobusowych i nie weźmie udziału w koloniach, a ten przejazd, jak również powrotny, są - po prostu
- rutynowymi dniami w jej pracy, to przy niej uczestniczki będą czuły się swobodnie i będą mogły
bez skrępowania poruszać typowo kobiece tematy. Była to niewątpliwie część idei takiego damskiego
wyjazdu.

Autobus powoli przygotowywał się już do odjazdu, ale wychowawczynie potrzebowały jeszcze
dopełnić kilku formalności. Pani Ewa odezwała się głośno:
- Słuchajcie teraz, musimy sprawdzić, czy nikogo nie brakuje. Powinno być osiemnaście
dziewczyn, plus ja i pani Justyna, czyli razem dwadzieścia osób. Sprawdzimy obecność, musimy
wiedzieć, czy wszystkie uczestniczki kolonii są w autokarze.
Powoli słychać było kolejne wymieniane przez panią Ewę nazwiska i imiona.
- Igrekowska Natalia?
- Jestem - odpowiada zajmująca drugie miejsce po lewej (przy przejściu) w jednym z
ostatnich rzędów siedzeń Natalia.
- Iksińska Magdalena?
- Jestem - słychać głos głównej bohaterki, która usiadła po lewej przy oknie, obok
swojej przyjaciółki Natalii. Magda miała już dobrze wyćwiczone podnoszenie tonu głosu,
aby był on sfeminizowany i nie różnił się od głosu zwykłej, biologicznej dziewczyny.

Pani Ewa skończyła sprawdzanie obecności. Szczęśliwie, wszystkie dziewczyny były na miejscu i
nikogo nie brakowało. Tymczasem chwilę później głos zabrała pani Justyna, która powiedziała:
- Uwaga, proszę teraz o skupienie.
Uczestniczki kolonii przerwały swoje rozmowy, czy inne poboczne czynności, i wszystkie
popatrzyły w kierunku wychowawczyń. Pani Justyna kontynuowała:
- Na naszej kolonii będziemy mieszkać w pokojach dwuosobowych. Jeden pokój zajmiemy my,
wychowawczynie, a pozostałe będą dla Was. Wyślę zaraz po autokarze listę, i wpisujecie
swoje imię i nazwisko przy odpowiednim pokoju. Jeśli macie jakieś preferencje, jeśli któraś z
Was chce być zakwaterowana ze swoją koleżanką, to dajemy Wam taką możliwość.
Tylko proszę, dogadajcie się spokojnie, żeby nie było sprzeczek i kłótni.

Lista zaczęła krążyć po autokarze, gdy jedna z nastolatek zauważyła, że inna, nieznana
jej dziewczyna dopisała się do jej pokoju. Wstała ze swojego miejsca, wyszła w przejście
pomiędzy rzędami siedzeń i powiedziała:
- Hej hej, ale ja chciałabym mieszkać z Zuzą. Znamy się dobrze ze szkoły i chcemy być
zakwaterowane razem. Proszę pozostałe osoby o niedopisywanie się do mnie.
- Ach, przepraszam, możesz mnie przekreślić, a ja dopiszę się gdzies indziej - rzekła
inna z uczestniczek. Mam nadzieję, że teraz już wszystko będzie w porządku.
Innych problemów właściwie nie było, Magdalena i Natalia oczywiście, tak jak planowały,
wpisały się do tego samego pokoju. Krótko potem, lista wróciła do pani Justyny, a
autokar powoli zaczął ruszać. Rozległ się syk uruchamianego silnika, trzask zamykających
się drzwi, a kierowczyni ogłosiła "Ruszamy w drogę". Kilka dziewczyn machało jeszcze
rękami przy oknach do rodziców, którzy wciąż żegnali swoje córki, stojąc na chodniku
dworca, który stopniowo znikał z widoku. Kolonistki i ich opiekunki wyruszyły w podróż.

[Można przyjąć, że tu kończy się jeden rozdział opowiadania. Ciąg dalszy zostanie opisany
w następnych częściach.]


Plan ośrodka wczasowego, w którym będą się odbywały kolonie, wyobrażam sobie tak:
- jest to mały ośrodek, będzie więc w nim tylko:
- parter, na którym znajdują się różne pomieszczenia pełniące funkcje nie-mieszkalne
- piętro, na którym są pokoje uczestniczek i wychowawczyń.

[Plan parteru - do dopracowania]

Plan piętra wyobrażam sobie tak:

-------1----WC---2---------3---------4----WC---5---------
schody..................................................schody
-------6----X----7---------8---------9----X---10---------

Liczby oznaczają numery pokoi, WC - wiadomo, są na piętrze ubikacje męska i damska, choć ze
względu na fakt, że na czas trwania kolonii piętro zostanie zarezerwowane dla uczestniczek
i wychowawczyń, a są to same kobiety, to w praktyce męskie WC nie będzie używane w historyjce.
X - to wejścia do dodatkowych sal, tu można wymyslić, co znajduje się na piętrze, czy jest tam
świetlica, sala telewizyjna, czy coś innego.

Przy wybieraniu imion uczestniczek i wychowawczyń chciałabym, żeby żadne imię nie wystąpiło
więcej niż jeden raz na kolonii. W praktyce rzadko się tak zdarza, ale na potrzeby opowiadania
będzie to wygodne, tak, aby wszystkie uczestniczki były rozpoznawalne po samym imieniu.

W każdym razie wstępne zakwaterowanie wyobrażam sobie tak (oczywiście można to później zmienić)

Pokój nr 1:
Asia
Zuza
Pokój nr 2:
Weronika
Paulina
Pokój nr 3:
WYCHOWAWCZYNIE (dobrze byłoby, żeby miały centralnie położony pokój)
p. Ewa
p. Justyna
Pokój nr 4:
Julia
Ola
Pokój nr 5:
Marta
Sylwia
Pokój nr 6:
Dominika
Karolina
Pokój nr 7:
Ania
Monika
Pokój nr 8:
8 to moja ulubiona cyfra, a więc zdecydowałam, że w pokoju o takim numerze będą:
MAGDALENA (główna bohaterka)
NATALIA (jej przyjaciółka i przewodniczka po damskim świecie i po tych koloniach)
Pokój nr 9:
Kasia
Agnieszka
Pokój nr 10:
Daria
Ewelina


To tyle, ile przygotowałam na obecną chwilę. Szkic tego opowiadania można rozwinąć - i jest to
temat-rzeka, zostawiam duże pole do popisu, jeśli chodzi o przebieg samej kolonii.

Chciałabym jednak na początek ustalić następujące założenia:
- Historyjka musi zakończyć się szczęśliwie. Zarówno w czasie samych kolonii, jak i powrotu
nie dojdzie do żadnego skandalu, i nigdy nie wyda się, że główna bohaterka ma ciało chłopca
- Tematyka kolonii jest do ustalenia, ale ze wzgledu na tożsamość głównej bohaterki, i jej
niewłaściwe ciało, program kolonii absolutnie nie może zawierać zajęć, które wymagają
publicznego przebierania się przy innych osobach (a więc np. basen odpada).
Jeżeli koniecznie trzeba będzie się przebrać przy innych uczestniczkach, to jeden raz można
wymyślić, że główna bohaterka ustawi się w rogu pomieszczenia, a jej współlokatorka zasłoni ją
swoim ciałem, tak, żeby nikt inny nie widział głównej bohaterki (i drugi raz, gdy będą się
przebierać z powrotem). Ale, żeby nie wzbudzić podejrzeń, taka akcja może się wydarzyć tylko
jeden raz w ciągu całych kolonii.
- Na początku kolonii wychowawczynie ogłaszają konkurs - taki, że dwie uczestniczki, które zostaną
uznane na najgrzeczniejsze przez cały czas trwania kolonii, otrzymają nagrodę specjalną w postaci
możliwości wystąpienia na dyskotece pożegnalnej, która odbędzie się wieczorem ostatniego (nie
licząc dnia wyjazdu powrotnego) dnia kolonii w sukienkach z tego samego zestawu, jak wychowawczynie
(w tym celu wychowawczynie pojadą z dwoma wyróżnionymi dziewczynami do butiku, który ma w
ofercie zestawy sukienek "dla mamy i córki", i kupią dwa zestawy, z których wychowawczynie ubiorą
"dorosłe" sukienki z tego zestawu, a ich podopieczne - te "dziecięce".
W tym czasie recepcjonistka z ośrodka weźmie wolne i załatwi zastępstwo w recepcji, a ona sama
przez ten czas przejmie opiekę nad pozostałymi uczestniczkami kolonii, z którymi będą wspólnie
dekorować salę przed dyskoteką pożegnalną. Zwyciężczynie konkursu w nagrodę będą zwolnione z
tej pracy.
- Zwyciężczyniami konkursu okażą się główna bohaterka (Magdalena) i jej współlokatorka (Natalia).
Na szczęście, w butiku są przebieralnie z zasłonami i podczas przymierzania ubrań przed zakupem
nikt nie zobaczy, że główna bohaterka ma ciało chłopca.
Magda i Natalia wystąpią na dyskotece pożegnalnej w kupionych wcześniej "dziecięcych" wersjach
sukienek, a wychowawczynie - w odpowiadających im "dorosłych" wersjach. Dodatkowo obie laureatki
konkursu grzeczności zrobią zdjęcie pamiątkowe z wychowawczyniami, będac ubrane w te właśnie
zestawy sukienek.

Na koniec, opowiadanie powinno zawierać epilog, w którym będą przedstawione wydarzenia trwające
kilkanaście lat po koloniach, a tam:

- Główna bohaterka, która jest już pełnoprawną kobietą po tranzycji, posiada zarówno damski
wygląd, akceptację społeczną oraz dokumenty prawne na nowe dane, i jest już oficjalnie Magdaleną,
utrzymuje kontakt ze swoją najlepszą przyjaciółką Natalią, która zaprasza ją do siebie na
kilka dni (np. jakiś długi weekend) na spotkanie w damskim gronie (babski wieczór). Spotykają
tam też kilka innych dziewczyn, które były z nimi na tych samych koloniach. Rozmawiają ze
sobą, wspominają dawne czasy, mówią o rodzinie, pracy, zaintersowaniach i ewentualnie innych
sprawach.
- Do zaufanego grona przyjaciółek, wśród których są Magda i Natalia, dołącza też nowa koleżanka -
Lilianna. Jak się okazuje, ma ona podobną historię jak Magda, i była na innym turnusie kolonii
prowadzonych przez te same wychowawczynie, wykonawszy taki sam manewr jak główna bohaterka.
- Jednego dnia w czasie tego wyjazdu dziewczyny idą razem na seans "Kina na obcasach", lub
podobnego wydarzenia dostępnego tylko dla kobiet. Spotykają tam dwie panie w nieco starszym od
nich wieku, które okazują się być... byłymi wychowawczyniami z tych samych kolonii.
Przed seansem lub w czasie przerwy (albo po seansie) rozmawiają ze sobą i zachowują kontakt.
Teraz w gronie już dorosłych kobiet dochodzi do nawiązania wspaniałej damskiej przyjaźni w
większym gronie. Za jakiś czas byłe uczestniczki kolonii i ich dawne wychowawczynie organizują
wspólne damskie przyjęcie i razem się integrują, będąc ogólnie szczęśliwe ze swojego życia.
I tak oto powinna zakończyć się historyjka, którą nazwałam "Magda na koloniach".
 
 
Mira
junior breast developer


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 918
Posty: 7255
Wysłany: 2026-03-10, 12:51   

Dzięki za podzielenie się swoim pisaniem :)
Niestety na ten moment nie dam rady tego przeczytać. Prawdziwe życie zrobiło się na tyle fajne i tak przyspieszyło, że trudno znaleźć czas na czytanie.
_________________
Jestem Mira, kocham Majkę i nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych :)

portfolio.drakonica.pl
drakonica.pl
 
 
MagdalenQA
użytkownik
Być i wspierać m/k


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 25
Posty: 151
Wysłany: 2026-03-10, 14:04   

Bardzo mi miło, że zainteresowałaś się moją twórczością :) - a jeśli chodzi o brak czasu - to spokojnie, opowiadanie nigdzie nie ucieknie. Zapraszam do przeczytania, gdy akurat będziesz luźniejsza.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 9

Szukasz kreatywnego redaktora, copywritera, ghostwritera? Kogoś do napisania artykułu, felietonu, recenzji, kursu, poradnika, e-booka albo opisu produktu? W takim razie właśnie znalazłeś! Zajrzyj do portfolio copywritera i zapoznaj się z bogatą ofertą tekstów w rozsądnych cenach.