Ogłoszenie 
UWAGA: strona
wolne-forum-transowe.pl
NIE ma nic wspólnego z niniejszym forum


NIE należy podawać tam swoich danych logowania ze strony:
transpomoc.pl

Poprzedni temat «» Następny temat
Misgenderowanie za plecami
Autor Wiadomość
ElżbietaFromage
moderator
Ośmiornica z Wenus


Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 186
Posty: 2533
Skąd: Nie-biegun
Wysłany: 2024-02-09, 18:15   Misgenderowanie za plecami

Od jakiegoś czasu funkcjonuję w pracy jako „ona”. Kiedy się wyoutowałam byłam zaskoczona jak otwarty był zespół, szybko zaczęli do mnie mówić w preferowanych zaimkach, a także prawdziwym imieniem. Niemniej dzisiaj po tym jak wyszłam ze spotkania online, a po chwili jednak wróciłam - co nie zostało odnotowane przez innych - okazało się, że mówią o mnie per „on” i używają deadname’u. Zdruzgotało to mnie i straciłam całe serce jakie miałam do wszystkich pracowników… Nie tego się spodziewałam po tym jak doświadczyłam takiej otwartej postawy. Szczerze mówiąc najchętniej rzuciłabym papierami, ale z racji zawirowań na rynku pracy mogłabym nie znaleźć pracy. Nie wiem czy to po po prostu była ich chwilowa „niemoc” czy po prostu tak mówią za moimi plecami. Czy też macie takie doświadczenia fałszywej alceptacji?
_________________
Izolacja, izolacja, kroplówka, cukierki…
 
 
Nataliaa
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 10
Posty: 119
Wysłany: 2024-02-09, 19:07   

Nie tak dawno sama tego doświadczyłam i to od osoby, która wydawała mi się zawsze wspierająca, szczera i zaufana. Bywałam u niej w domu, miło spędzałyśmy czas, wszystko wydawało się w porządku. Do czasu… Jakiś miesiąc temu odwiedziłam ją, była akurat z jednym ze swoich przyjaciół. Kiedy wyszłam usłyszałam ich rozmowę za drzwiami i poczułam się strasznie, nawet nie pytajcie. Dosłownie wyszłam stamtąd z płaczem i od tego czasu ograniczyłam z nią kontakt. Nie mówiłam jej nic o tym, że wszystko słyszałam ale nabrałam mega dystansu do niej i ucięłam kontakt. Może się sama domyśli. Doświadczyłam strasznego psychicznego bólu i to od osoby, której zaufałam i po której się tego nie spodziewałam. Rozumiem Cię, doskonale wiem co czujesz. Trzymaj się <serce>
 
 
Lunatyczka
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 1
Posty: 23
Wysłany: 2024-02-09, 19:11   

Przecież takie coś jest niestety zwyczajnym zachowaniem gatunku ludzkiego i to nie tylko gdy chodzi o transpłciowość. W miejscach pracy w szczególności, gdy ludzie są "zmuszeni" ze sobą kooperować. Sama nie jestem jeszcze wyoutowana, ale z całą pewnością niektórzy mówią już miedzy sobą różne rzeczy, za moimi plecami.
Mam paru współpracowników, którzy wcześniej w innym miejscu pracowali z transką i rzecz jasna nieraz słyszałam "heheszki" na jej temat. Zresztą jeden ma ją wśród znajomych na facebooku, co nie przeszkadza mu pokazywać jej zdjęcia, dodająd pytanie w stylu "myślisz, że to kobieta?"
 
 
ElżbietaFromage
moderator
Ośmiornica z Wenus


Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 186
Posty: 2533
Skąd: Nie-biegun
Wysłany: 2024-02-09, 23:53   

Lunatyczka napisał/a:
Przecież takie coś jest niestety zwyczajnym zachowaniem gatunku ludzkiego

Zwyczajnym zachowaniem gatunku ludzkiego jest prowadzenie wojen. Czy to znaczy, że mam się tym nie przejmować? Uznać, że "ok, tacy jesteśmy jako ludzie"?

Nataliaa napisał/a:
Dosłownie wyszłam stamtąd z płaczem i od tego czasu ograniczyłam z nią kontakt.

W pełni rozumiem. Sama przez długi czas musiałam potem mieć wyłączoną kamerkę prowadząc rozmowy.

Nataliaa napisał/a:
Doświadczyłam strasznego psychicznego bólu i to od osoby, której zaufałam i po której się tego nie spodziewałam.

Bardzo współczuję <hug>

Nataliaa napisał/a:
Trzymaj się

Dziękuję
_________________
Izolacja, izolacja, kroplówka, cukierki…
 
 
Lunatyczka
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 1
Posty: 23
Wysłany: 2024-02-10, 10:39   

ElżbietaFromage napisał/a:
Zwyczajnym zachowaniem gatunku ludzkiego jest prowadzenie wojen. Czy to znaczy, że mam się tym nie przejmować? Uznać, że "ok, tacy jesteśmy jako ludzie"?

Możesz też zmienić pracę, gdzie masz duże prawdopodobieństwo, że czeka Cię to samo, jak nie gorzej. Bo ludzie od pierwszego dnia będą do Ciebie uprzedzeni, no chyba że masz dobry passing, zmienione dane i nikomu nie będziesz musieć okazać starych świadectw pracy.
Nie zrozum mnie źle, ta sytuacja jest przykra i to ze tak Cię to dotknęło jest co najmniej tak normalne, jak ludzka fałszywość.
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 905
Posty: 7101
Wysłany: 2024-02-10, 11:12   

Myślę, że większość cisów nie ma pojęcia, czym tak naprawdę jest transpłciowość i z jakimi emocjami się wiąże, i że w ramach przekonań wielu osób chłop zawsze pozostanie chłopem, a baba babą, a jeśli chce coś sobie obciąć i założyć kieckę albo spodnie, to już jego sprawa, żyjemy przecież w wolnym kraju i jesteśmy tolerancyjni.

Podejrzewam, że może być nawet tak, że jakieś osoby nas lubią i (na swój sposób) szanują, ale jednocześnie będą się tak właśnie zachowywać i nie zaczną myśleć tak, jak my myślimy.

Analogicznie, gdybym znała jakąś Murzynkę i wiedziałabym, że ona sobie nie życzy, żeby ją nazywać Murzynką, to bym się tak do niej w żadnym wypadku nie zwracała. Jednocześnie jednak nie widziałabym, żadnych podstaw, żeby zrezygnować z tego słowa w ogólności, w także wtedy, kiedy wspominałabym o niej. Chociaż zdaję sobie jednocześnie sprawę, że istnieją osoby, które zapewne uznałyby moją postawę za oburzającą.

Jeśli to jest ktoś bliższy (a w każdym razie ktoś, kto wyglądał na kogoś bliższego), to może spróbujcie z kimś takim pogadać i pokazać mu transseksualizm od środka. Może w efekcie zrozumie i przyjmie naszą perspektywę, chociaż nie liczyłabym na to jakoś bardzo.

A tak na marginesie, dwa lata temu ponownie nawiązała ze mną kontakt dziewczyna, która przeszła detranzycję, i która swego czasu była moim przyjacielem, funkcjonując jako chłopak. Wychodziłam z założenia, że skoro ktoś mi deklaruje określoną tożsamość, to nie jestem mądrzejsza od niego, więc od samego początku starałam się myśleć o jej kolejnej inkarnacji jako o kobiecie, ale miałam tak głęboko wryty jej obraz jako atrakcyjnego chłopaka, że chyba z pół roku minęło, zanim moje myślenie o niej jako o dziewczynie przestało być jedynie formalne, a zaczęłam faktycznie czuć, że jest dziewczyną. I chyba pierwszy raz w życiu miałam tu próbkę tego, co muszą w takich kwestiach przeżywać "normalsi", nie mając przy tym nawet ułamka naszej transowej wiedzy i doświadczeń.
_________________
Freja Draco
 
 
Marcja
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: bez zaimków
Punktów: 1
Posty: 29
Wysłany: 2024-02-12, 09:50   

Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś Freja. Sami pewnie, jeszcze przed comming outem, czy korektą byliście świadkami rozmów typu: "Ja czuje, że jestem koniem, od dziś mówcie do mnie per rumaku". Zdanie jest okropne, ale niestety ludzie tak to widzą. Nigdy nie potrafię zrozumieć postawy ogółu społecznego, że skoro jesteśmy ludźmi, nie ważne, czy wierzącymi, czy nie, to tym, co nas definiuje nie jest nasza świadomość, ale biologia, która często jednak w świecie ludzi i zwierząt szwankuje i zawodzi. Dlaczego ludzie patrzą na innego człowieka przez pryzmat jąder czy jajników, a nie przez pryzmat tego, kim jest? Chociaż jak teraz mimo wszystko o tym myślę, to jest w pewien sposób naturalne i innej postawy jakby się uczysz poniekąd. Co myślicie?
 
 
ElżbietaFromage
moderator
Ośmiornica z Wenus


Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 186
Posty: 2533
Skąd: Nie-biegun
Wysłany: 2024-02-12, 18:34   

Marcja napisał/a:
Sami pewnie, jeszcze przed comming outem, czy korektą byliście świadkami rozmów typu: "Ja czuje, że jestem koniem, od dziś mówcie do mnie per rumaku".
Oj! Przynajmniej 10x byłam świadkiem wyoutowania się przede mną jako rumaków. Tylko z jakiegoś powodu, to zawsze były prawicowe transfobiczne osły.

Cytat:
Zdanie jest okropne, ale niestety ludzie tak to widzą.

Poza wspomnianymi „prawicowcami” nigdy się nie spotkałam z takim postawieniem sprawy przez kogokolwiek

Cytat:
Nigdy nie potrafię zrozumieć postawy ogółu społecznego, że skoro jesteśmy ludźmi, nie ważne, czy wierzącymi, czy nie, to tym, co nas definiuje nie jest nasza świadomość, ale biologia

Ależ tak ten tajemniczy „ogół społeczeństwa” właśnie stawia sprawę „to nie śwoadomość nas definiuje, a biologia”, co nie przeszkadza im nazywać się np. „Polakami”.
Cytat:
która często jednak w świecie ludzi i zwierząt szwankuje i zawodzi.

Pytanie dla Ciebie: Czy „zawodzenie” to nie jest jednak termin przynależny „świadomości” a nie „biologii”? Czy kiedy np. rozbija się szybka w telefonie po upadku, to oznacza, że „fizyka zawodzi”?

Cytat:
Dlaczego ludzie patrzą na innego człowieka przez pryzmat jąder czy jajników, a nie przez pryzmat tego, kim jest?
skoro definiuje nas biologia…

Cytat:
Chociaż jak teraz mimo wszystko o tym myślę, to jest w pewien sposób naturalne i innej postawy jakby się uczysz poniekąd. Co myślicie?

Ale czy postawy dotyczącej tego, że „człowieka definiują jądra lub jajniki”, również się nie uczymy?

Lunatyczka napisał/a:
ElżbietaFromage napisał/a:
Zwyczajnym zachowaniem gatunku ludzkiego jest prowadzenie wojen. Czy to znaczy, że mam się tym nie przejmować? Uznać, że "ok, tacy jesteśmy jako ludzie"?

Możesz też zmienić pracę, gdzie masz duże prawdopodobieństwo, że czeka Cię to samo, jak nie gorzej. Bo ludzie od pierwszego dnia będą do Ciebie uprzedzeni, no chyba że masz dobry passing, zmienione dane i nikomu nie będziesz musieć okazać starych świadectw pracy.
Nie zrozum mnie źle, ta sytuacja jest przykra i to ze tak Cię to dotknęło jest co najmniej tak normalne, jak ludzka fałszywość.

Problemem nie jest dla mnie „transfobiczne” środowisko, ale fakt, że te same osoby przy mnie, do mnie i o mnie mówią „ona”, ale jak tylko wyjdę dosłownie na sekundę, to już z „ona/jej” przechodząΘ na „on/jego” i robią to bez zająknięcia. W takiej sytuacji wolałabym jakby również przy mnie mówili „on/jego” wówczas przynajmniej czułabym, że są wobec mnie szczerzy.

A odnośnie pracy, jeśli ją zmienię, to już po zmianie danych, tak aby przynajmniej zostało wymazane „deadname”. (Świadectwa pracy o ile wiem powinny zostać wówczas zaaktualizowane na poprawne dane)

Freja napisał/a:
Myślę, że większość cisów nie ma pojęcia, czym tak naprawdę jest transpłciowość (…)

Myślę, że większość osób transpłciowych również ma problem z tym, czym „transpłciowość naprawdę jest” i potrafimy odnosić jej rozumienie tylko do naszego własnego doświadczenia, które bywa bardzo różne.
Cytat:
(…) i z jakimi emocjami się wiąże (…)

Myślę, że wyobrażenie sobie tego z jakimi emocjami się mierzymy akurat jest dla cisów wypbrażalne (choć może nie zastanawiają się nad tym za bardzo).

Cytat:
Analogicznie, gdybym znała jakąś Murzynkę i wiedziałabym, że ona sobie nie życzy, żeby ją nazywać Murzynką, to bym się tak do niej w żadnym wypadku nie zwracała. Jednocześnie jednak nie widziałabym, żadnych podstaw, żeby zrezygnować z tego słowa w ogólności, w także wtedy, kiedy wspominałabym o niej.

Tego zdania całkowicie nie rozumiem. Czyli potrafiłabyś bezkrytycznie mówić o kimś w sposób obraźliwy, kiedy dowiedziałaś się, że to obraża daną osobę? To, co napisałaś, należy do kategorii „braku szacunku”. Rozumiem, że mogłabyś mieć dalej pewien problem z przestawieniem się, ale to, że czułabyś się z tym „ok” jest dla mnie czymś alarmującym. Sama mam problem z „Inuitami” niemniej nie czuję się „ok” z tym, że popełnia błąd nazywając ich „eskimosami”, lub też z tego powodu, że czasami muszę go popełnić, aby być zrozumianą przez innych.

Cytat:
Jeśli to jest ktoś bliższy (a w każdym razie ktoś, kto wyglądał na kogoś bliższego), to może spróbujcie z kimś takim pogadać i pokazać mu transseksualizm od środka.

„Bliższy” nie, ale jest to zespół z którym pracuję, który nawet wyprawił mi swoistą uroczystość z tego powodu, że się przed nimi wyoutowałam i mnie mocno wsparły. Są wśród nich osoby LGBT… nie wiem co tutaj miałabym zrobić.
Wiesz, mnie nie boli to, że mnie misgenderują od czasu do czasu, ponieważ mają wciąż pewne schematy mentalne. Tylko dosłownie minutę wcześniej mówili do mnie per „ona” a jak tylko wyszłam, to od razu przestawili się na „on” i robili to jakbym zrobiła im ulgę, że wyszłam, bo w końcu mogli o mnie mówić „bez napinania się”.
_________________
Izolacja, izolacja, kroplówka, cukierki…
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 905
Posty: 7101
Wysłany: 2024-02-12, 21:31   

ElżbietaFromage napisał/a:
Freja napisał/a:
Cytat:
Myślę, że większość cisów nie ma pojęcia, czym tak naprawdę jest transpłciowość


Myślę, że wyobrażenie sobie tego z jakimi emocjami się mierzymy akurat jest dla cisów wypbrażalne (choć może nie zastanawiają się nad tym za bardzo).


Jakoś nie wydaje mi się. Sądzę, że większość cisów wychodzi z założenia, że gdyby byli mężczyzną/kobietą, to zachowywaliby się jak mężczyźni/kobiety i nie widzi problemu. Zetknąwszy się z opisami i tłumaczeniami, mogą próbować to jakoś ogarnąć, ale podejrzewam, że działa to trochę tak, jakby mi ktoś próbował wytłumaczyć na czym polega piękno jazzu.

O! Właśnie przyszła mi do głowy jeszcze lepsza analogia. Dopóki osobiście nie doświadczyłam estrogenowego "tripa", nie byłam w stanie zrozumieć o co właściwie chodzi w babskich hormonalnych huśtawkach. Owszem tłumaczono mi, że "tak działają hormony" ale widywałam jedynie zewnętrzne efekty ich działania i te efekty mnie trochę przerażały, jakby znana mi dobrze osoba zaczynała nagle mówić głosem demona z siódmego kręgu.


ElżbietaFromage napisał/a:
Freja napisał/a:
Cytat:
Analogicznie, gdybym znała jakąś Murzynkę i wiedziałabym, że ona sobie nie życzy, żeby ją nazywać Murzynką, to bym się tak do niej w żadnym wypadku nie zwracała. Jednocześnie jednak nie widziałabym, żadnych podstaw, żeby zrezygnować z tego słowa w ogólności, w także wtedy, kiedy wspominałabym o niej.


Tego zdania całkowicie nie rozumiem. Czyli potrafiłabyś bezkrytycznie mówić o kimś w sposób obraźliwy, kiedy dowiedziałaś się, że to obraża daną osobę? To, co napisałaś, należy do kategorii „braku szacunku”. Rozumiem, że mogłabyś mieć dalej pewien problem z przestawieniem się, ale to, że czułabyś się z tym „ok” jest dla mnie czymś alarmującym. Sama mam problem z „Inuitami” niemniej nie czuję się „ok” z tym, że popełnia błąd nazywając ich „eskimosami”, lub też z tego powodu, że czasami muszę go popełnić, aby być zrozumianą przez innych.


Ponieważ nie uważam tego słowa za w żaden sposób obraźliwe, a próbę zrobienia z niego polskiego n-word postrzegam jako niedorzeczne kalkowanie czegoś z zupełnie innego języka i innej kultury.

Podobnie mogłabym zrezygnować z podawania komuś potrawy z czosnkiem czy nawet jedzenia go przy niej, rozumiejąc, że może mu on nie pasować. Ale nie zrezygnowałabym z czosnku w ogólności, choćby nawet pojawili się ludzie twierdzący, że w czosnku siedzi sam szatan, a jedzenie go jest objawem chamstwa i prostactwa.


ElżbietaFromage napisał/a:
Wiesz, mnie nie boli to, że mnie misgenderują od czasu do czasu, ponieważ mają wciąż pewne schematy mentalne. Tylko dosłownie minutę wcześniej mówili do mnie per „ona” a jak tylko wyszłam, to od razu przestawili się na „on” i robili to jakbym zrobiła im ulgę, że wyszłam, bo w końcu mogli o mnie mówić „bez napinania się”.


Ponieważ nie podzielają twoich przekonań. W ich rozumieniu transseksualizm jest pewnie czymś innym niż w twoim rozumieniu. Wyobraź sobie np. grupę facetów, którzy w twojej obecności starają się trzymać kindersztubę, ale gdy tylko wychodzisz zaczynają rzucać mięsem, bo dla nich to naturalne.

Rozumiem, że możesz być bardzo rozczarowana po tym jak wyglądało, że ekipa zaakceptowała cię jako kobietę i uznała za kobietę. No ale widać jednak nie. Przykre, bardzo przykre :( ale co zrobisz, jedyne czego możemy wymagać od innych to tolerancja, natomiast akceptacji i afirmacji nie bylibyśmy w stanie nawet wymusić, podobnie jak wiary religijnej :/
_________________
Freja Draco
 
 
WojtekM
moderator


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 443
Posty: 2575
Skąd: Łódź

Wysłany: 2024-02-12, 22:12   

ElżbietaFromage napisał/a:
(Świadectwa pracy o ile wiem powinny zostać wówczas zaaktualizowane na poprawne dane)

Niezupełnie. Wszystko zależy od byłego pracodawcy. Jeśli będzie na tyle wyrozumiały i uprzejmy to zmieni. Ale nie ma takiego obowiązku. Obowiązek sprostowania danych (na świadectwach i dyplomach) mają jedynie szkoły i uczelnie.
_________________
 
 
 
Marcja
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: bez zaimków
Punktów: 1
Posty: 29
Wysłany: 2024-02-13, 09:26   

Cytat:
Oj! Przynajmniej 10x byłam świadkiem wyoutowania się przede mną jako rumaków. Tylko z jakiegoś powodu, to zawsze były prawicowe transfobiczne osły.


Osobiście gospodarczo jestem osobą o prawicowych poglądach i mam sporo obiekcje przed wrzucaniem mnie do jednego wora z takimi ludźmi ;) Doświadczasz tego ze strony osób konserwatywnych społecznie. Wynika to prawdopodobnie z tego, że w Polsce bycie prawicowym zazwyczaj oznacza bycie skaranie konserwatywnym, "bo kiedyś tego nie było i było dobrze" :D ale zazwyczaj, nie zawsze, ale zazwyczaj ludzie wypowiadający takie zdanie są dosyć mocno ograniczeni i wcale nie wiedzą czym jest prawica, więc ciężko ich z nią wiązać. Choć oczywiście większość ruchów prawicowych także problemu nie dostrzega i nie rozumie.
Ale nie wiąż tego z religią znowu, bo to nie jest tożsame. Częściej takie zdanie zdarzyło mi sie słyszeć ze strony przysłowiowych "Januszy spod sklepu" lub osób po prostych nieco intelektualnie ograniczonych, którzy w ten sposób "zostali wychowani i ciężko im wyjść poza przekazane im schematy.

Cytat:
Pytanie dla Ciebie: Czy „zawodzenie” to nie jest jednak termin przynależny „świadomości” a nie „biologii”? Czy kiedy np. rozbija się szybka w telefonie po upadku, to oznacza, że „fizyka zawodzi”?


Nie, bo kiedy rozbija się szybka w telefonie, to fizyka nie zawodzi, tylko działa prawidłowo, ponieważ telefon powinien upadać w polu grawitacyjnym. Zawiodłaby w momencie, kiedy telefon wypuszczony z ręki zatrzymałby się w powietrzu. Biologia zawodzi, ponieważ gdyby nie zawodziła, to nie byłoby tego forum, a nasze życie byłoby prostsze i pewnie szczęśliwsze. Nie powinniśmy mieć problemów tożsamościowych, gdyby wszystko działało jak należy. Niestety taka jest natura procesów biologicznych, że często coś nie idzie zgodnie z planem...

Cytat:
Ale czy postawy dotyczącej tego, że „człowieka definiują jądra lub jajniki”, również się nie uczymy?


No właśnie tego nie wiem. Co myślisz?

Cytat:
Jakoś nie wydaje mi się. Sądzę, że większość cisów wychodzi z założenia, że gdyby byli mężczyzną/kobietą, to zachowywaliby się jak mężczyźni/kobiety i nie widzi problemu. Zetknąwszy się z opisami i tłumaczeniami, mogą próbować to jakoś ogarnąć, ale podejrzewam, że działa to trochę tak, jakby mi ktoś próbował wytłumaczyć na czym polega piękno jazzu.


Zgadzam się. Z takiego założenia wychodzi większość osób. Kiedy zdarzyło mi się outować przed najbliższą osobą, to własnie zapytałam, czy tak uważa i odpowiedź była twierdząca. To samo jak tak z ciekawości zapytałam kilka innyuch osób z pracy, znajmoych itp. to 9/10 osób właśnie tak stwierdzało. I to właśnie pokazuje, jak ciężko osobom cis jest zrozumieć naszą sytuację
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 905
Posty: 7101
Wysłany: 2024-02-13, 17:05   

Marcja napisał/a:
Biologia zawodzi, ponieważ gdyby nie zawodziła, to nie byłoby tego forum, a nasze życie byłoby prostsze i pewnie szczęśliwsze. Nie powinniśmy mieć problemów tożsamościowych, gdyby wszystko działało jak należy. Niestety taka jest natura procesów biologicznych, że często coś nie idzie zgodnie z planem...

Gdyby w biologii wszystko szło zawsze zgodnie z planem, to nie byłoby nie tylko tego forum, ale w ogóle żadnego, a pierwotny prymitywny replikator powielałby się w niezmienionej formie od kilku miliardów lat.

Hm... jak się tak nad tym głębiej zastanowię, to dochodzę do wniosku, że moglibyśmy tu założyć Stowarzyszenie Ofiar Ewolucji ;)
_________________
Freja Draco
 
 
Marcja
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: bez zaimków
Punktów: 1
Posty: 29
Wysłany: 2024-02-14, 09:19   

Nie przesadzajmy ;) zmiany są w organizmach tez dobre i choć zdarzają się błędy, to przecież często zmiany środowiskowe wymuszają zmiany pewnych procesów i właśnie ewolucje ale to nie znaczy, że są błędem. Poza tym to co nas spotyka nie jest związane z mutacja jakiegoś genu (a przynajmniej taki jest stan wiedzy na dziś), a po prostu upraszczając sprawę bardzo jest wynikiem zakłócenia gospodarki hormonalnej naszych matek w okresie prenatalnym. Oczywiście to tylko teoria, ale na dzisiaj uznawana za najbardziej prawdopodobną. A tak swoją drogą... Zastanawialiście sie kiedyś skąd te odczucia? Dlaczego tak trudno się przystosować do innego ciała skoro to, co nas definiuje to świadomość/rozum? Trochę to pokazuje, że jesteśmy jednak tylko "biologicznymi maszynami" i ciężko wznieś się ponad sprawy cielesności. Dla mnie to mocno smutne jak o tym tak głębiej pomyśleć. Skąd marzenia jako "chłopiec" o warkoczach czy sukience, skoro to tylko wytwory wymyślone przez społeczeństwo i równie dobrze mogłoby być tak, że to mężczyźni się w ten sposób noszą, bo przecież biologia nie definuje tego typu spraw. Wiele jeszcze nie rozumiem...
 
 
Denver
moderator


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 83
Posty: 540
Wysłany: 2024-02-14, 14:12   

Marcja napisał/a:
Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś Freja. Sami pewnie, jeszcze przed comming outem, czy korektą byliście świadkami rozmów typu: "Ja czuje, że jestem koniem, od dziś mówcie do mnie per rumaku". Zdanie jest okropne, ale niestety ludzie tak to widzą. Nigdy nie potrafię zrozumieć postawy ogółu społecznego, że skoro jesteśmy ludźmi, nie ważne, czy wierzącymi, czy nie, to tym, co nas definiuje nie jest nasza świadomość, ale biologia, która często jednak w świecie ludzi i zwierząt szwankuje i zawodzi. Dlaczego ludzie patrzą na innego człowieka przez pryzmat jąder czy jajników, a nie przez pryzmat tego, kim jest? Chociaż jak teraz mimo wszystko o tym myślę, to jest w pewien sposób naturalne i innej postawy jakby się uczysz poniekąd. Co myślicie?

Akurat wśród ludzi, wśród których ja się obracam dominuje podejście bezpłciowe, człowiek to człowiek. Najczęściej "gendering" opiera się o atrakcyjność seksualną danej osoby lub jej brak.
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 905
Posty: 7101
Wysłany: 2024-02-14, 17:41   

Marcja napisał/a:
Dlaczego ludzie patrzą na innego człowieka przez pryzmat jąder czy jajników, a nie przez pryzmat tego, kim jest?

Ponieważ ludzie, podobnie jak wszelkie inne zwierzęta, wyposażeni są biologiczne w mechanizmy rozpoznawania wzorców i kategoryzowania otoczenia według jego potencjalnej użyteczności.

U dojrzałych kocurów podział ten przyjmuje zazwyczaj postać czterech podstawowych kategorii:
- obiekty do zjedzenia,
- obiekty do bzykania,
- obiekty przed którymi należy uciekać,
- kamienie.

A u ludzi różni się to tylko tym, że tych kategorii jest trochę więcej ;)
_________________
Freja Draco
 
 
ElżbietaFromage
moderator
Ośmiornica z Wenus


Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 186
Posty: 2533
Skąd: Nie-biegun
Wysłany: 2024-02-14, 18:51   

Marcja napisał/a:
Biologia zawodzi, ponieważ gdyby nie zawodziła, to nie byłoby tego forum, a nasze życie byłoby prostsze i pewnie szczęśliwsze.

Przykładasz inną miarę do fizyki i biologii. Tak jakby fizyka, to były prawa, a biologia to realizacja jakiegoś "planu". Problem w tym, że w biologii żadnego planu nie ma, są tylko zjawiska biochemiczne, które prowadzą do określonych skutków. Tutaj nie ma miejsca na jakieś "plany". DNA to pusty kod, który jest realizowany w określony sposób, kiedy zachodzą określone zjawiska. Jeżeli zachodzą takie, to jest realizowany w taki sposób, jak inne, to w inny.
Zastanów się czy starzenie się to efekt "zawodzenia biologii"? A może, że to jakiś "biologiczny błąd"? W końcu starzenie się organizmów przynosi ludziom (i nie tylko) na całym świecie dużo cierpienia (np. choroby związane z wiekiem). To nie "biologia" zawodzi. "Zawód" to efekt zderzenia naszych oczekiwań z rzeczywistością. To, że masz jakieś oczekiwania/wyobrażenia na temat biologii i osoby transpłciowe albo z innym zestawem cech (np. mające 6 palców) tego wyobrażenia nie spełniają, to nie oznacza to, że "biologia zawiodła", zawiodło co najwyżej "wyobrażenie o biologii".
_________________
Izolacja, izolacja, kroplówka, cukierki…
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 10