Poprzedni temat «» Następny temat
Czy zostawiłbyś/łaś partnera/-rkę w chorobie ?

Czy zostawiłabyś/łbyś partnera/rkę w ciężkiej chorobie ?
Tak
7%
 7%  [ 1 ]
Nie
92%
 92%  [ 13 ]
Głosowań: 14
Wszystkich Głosów: 14

Autor Wiadomość
xi
użytkownik

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 36
Posty: 128
Wysłany: 2019-07-10, 13:01   Czy zostawiłbyś/łaś partnera/-rkę w chorobie ?

Chodzi o chorobę, która spowodowałaby trwałe kalectwo lub bycie rośliną i opiekę 24/7.

Z mojej strony absolutne nie. Sama choruję przewlekle i sama nigdy w życiu nie zostawiłabym kogoś kogo kocham nieważne w jakim stanie ta osoba by była i na co by chorowała.
 
 
Discord
użytkownik
1-800-ITSSTABBINTIME


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 175
Posty: 270
Skąd: ur living room
Wysłany: 2019-07-10, 13:31   

W życiu. Moja narzeczona choruje na SM i mimo tego, że to wredne, przewlekłe choróbsko, które licho wie, jak może się rozwinąć, nie wyobrażam sobie być takim bezdusznym burakiem. Żeby zostawić kochaną osobę dla swojej własnej wygody to chyba trzeba nie mieć serca. Nie na tym polega miłość.
Jak sam bym nie chciał, żeby ktoś mnie zostawił z powodów kompletnie losowych, tak sam nigdy bym tego nie zrobił. Myślę, że miarą prawdziwie udanego związku jest trwanie przy sobie nie tylko jak jest dobrze, ale też w tych najczarniejszych momentach.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 790
Posty: 9033
Wysłany: 2019-07-11, 02:22   

Wszystko pięknie, ładnie i idealistycznie brzmi... a życie bywa przewrotne. Dlatego ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.
Oczywiście też mi się wydaje, że nie ale np. choroba tego typu potrafi zmieniać człowieka... i co z tego że bym np. chorobę samą w sobie zaakceptował, jak może niekoniecznie potrafiłbym zaakceptować charakter partnerki/partnera po tej zmianie?
Analogicznie gdybym to ja zachorował. Baa, nawet nie wiem czy chciałbym żeby partner/partnerka się mną opiekował - są sytuacje tak krępujące, że być może wolałbym żeby robił to ktoś obcy.
_________________
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 586
Posty: 3185
Skąd: Wielkopolska wschodnia
Wysłany: 2019-07-11, 06:02   

Cytat:
są sytuacje tak krępujące, że być może wolałbym żeby robił to ktoś obcy.


Jak się kogoś bardzo kocha to nie ma takich sytuacji. Znam to z autopsji, po prostu taka miłość jeszcze przed tobą.
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 322
Posty: 3122
Wysłany: 2019-07-11, 09:11   

wendigo napisał/a:
Wszystko pięknie, ładnie i idealistycznie brzmi... a życie bywa przewrotne. Dlatego ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

Ja podobnie uważam.

Z doświadczenia z chorobą w rodzinie mogę powiedzieć, że zależy co miałoby na tej opiece ucierpieć, w jakim stopniu.

Podobnie jak wendigo nie chciałbym też, żeby bliska osoba była moją pielęgniarką. Dla mnie to też zbyt krępujące.
 
 
xi
użytkownik

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 36
Posty: 128
Wysłany: 2019-07-11, 10:14   

To zależy od człowieka i tego jaką wizję związku ma i jak odbiera kwestie związane z niezależnością itd. z tego też powodu uważam, że jest to ważna kwestia przy poznawaniu drugiej osoby.

Dla jednych dorosłością i dojrzałością jest opiekowanie się ukochaną osobą w chorobie a dla innych choroba=radź sobie sam lub z pomocą opiekunki. To samo dotyczy kwestii gdy jedna z osób traci pracę i w jednym związku będzie to równoznaczne z daniem wsparcia a w innym "wypad z domu".

Mam w rodzinie małżeństwo, gdzie praca i kariera zawodowa spowodowała rozpad małżeństwa. Są ludzie, dla których swoje szczęście stawia na pierwszym miejscu a są tacy dla których szczęście drugiej osoby jest ważniejsze.

Mówiąc prostszym językiem - jeśli masz naprawdę poważną chorobę to wiąż się z takimi osobami, które nie uciekną od Ciebie z tego powodu (o ile układ gdzie ktoś się Tobą opiekuje pasuje Ci) i mów o tym możliwie najwcześniej na początku znajomości.
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 322
Posty: 3122
Wysłany: 2019-07-11, 10:50   

xi napisał/a:
Dla jednych dorosłością i dojrzałością jest opiekowanie się ukochaną osobą w chorobie a dla innych choroba=radź sobie sam lub z pomocą opiekunki.

Jest też góra odciedni szarości w tej kwestii, tak jak w wielu innych.

Pomimo że chcę pomagać innym, trafia mnie szlag jak sam choruję lub jak muszę się opiekować małym dzieckiem lub chorym krewnym. Z powodu złapania samemu głupiej grypy też wkurzam się i mam doła. Także no... Pomógłbym na miarę swoich możliwości, zorganizowałbym jakąś opiekę i na pewno bym nie porzucił, ale nie wszystko też jestem w stanie zrobić, bo ze mnie narwaniec.
 
 
xi
użytkownik

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 36
Posty: 128
Wysłany: 2019-07-11, 13:02   

Dlatego o takich sprawach warto mówić na samym początku (jak też o innych).
 
 
Discord
użytkownik
1-800-ITSSTABBINTIME


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 175
Posty: 270
Skąd: ur living room
Wysłany: 2019-07-11, 14:39   

Chory krewny to troszkę coś innego od partnera jednak. Z krewnym wiąże nas pokrewieństwo i jako tako "porzucić" go nie możemy.

Jak rozumiem podejście, że nikt nie chce żeby partner robił za jego pielęgniarkę, tak jednak osobiście wydaje mi się, że sprawy takie są do przedyskutowania zawczasu. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że nie powinno być skrępowania w związku. Wszystko jest ludzkie, jesteśmy dorośli i jak uda się nam zwalczyć instyntkowną krępację w niewygodnych sytuacjach zawczasu, tym szczęśliwsza relacja będzie. Ja bez problemu potrzymam narzeczonej włosy jak rzyga, owinę ją w kocyk i żadne z nas nie będzie sytuacją skrępowane :P Nie jesteśmy robotami, każde z nas czasem ma gorsze samopoczucie i dobrze jest wiedzieć, że cokolwiek by się działo, nasz partner będzie w stanie okazać nam wsparcie :)

wendigo, zgadzam się, że niektóre choroby są w stanie wpłynąć na charakter partnera i to może bardzo utrudnić związek. SM to całkiem niezły przykład, ponieważ skoro nerwy są uszkodzone, to licho wie jak to może zmienić czyjąś osobowość. Z doświadczenia widzę, że narzeczona ma o wiele mniej cierpliwości, co kończy się wybuchami złości lub smutku. Co przykładowo mnie nauczyło też inaczej reagować, żeby uspokoić sytuację. To może być szok, kiedy kochany partner zaczyna zachowywać się inaczej, ale trzeba pamiętać, że to nie ich wina. I że to nadal ta sama osoba, chociaż z problemami. Wiele takich spraw można powolutku naprawiać, więc na szczęście nawet zmiany charakteru nie muszą być ostatecznym powodem skończenia relacji :)
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 322
Posty: 3122
Wysłany: 2019-07-11, 15:11   

Ale nieuleczalna choroba to jednak nie jest "czasami", tylko "bez przerwy". I w tym chyba tkwi cały problem... Że taka choroba zaczyna dominować w całym obrazie, że masz chorobę zamiast bliskiej osoby, która gdzieś w niej znika, zostaje jakby pożarta przez chaos, pustkę, podczas gdy jej ciało jeszcze funkcjonuje i nawet posiada znajome odruchy, przyzwyczajenia, ale masz wrażenie, że to pusta skorupa. Przedsionek śmierci. Takie są przynajmniej moje doświadczenia, oczywiście nie musi tak być w każdym przypadku, ale to zobaczyłem w związku z tym tematem.

W moim mniemaniu krewnego jednak łatwiej "przepchnąć" na innego członka rodziny. Z partnerem jednak jest się z własnego wyboru i tak to jest też postrzegane przez innych. Za wybory ponosi się większą odpowiedzialność niż za przypadek. Lub przynajmniej takie opinie obiły mi się o uszy.
 
 
Discord
użytkownik
1-800-ITSSTABBINTIME


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 175
Posty: 270
Skąd: ur living room
Wysłany: 2019-07-11, 15:32   

Sven, SM to nieuleczalna choroba. Można ją spowolnić, ale nigdy jej nie uleczysz. I trzeba mieć pełną świadomość, że z czasem się pogorszy. Czy to odbierze partnerowi władzę w nogach, odbierze wzrok czy zaburzy pamięć. I żadna choroba nie działa na zasadzie "bez przerwy". Każda ma gorsze i lepsze momenty. Sprowadzasz osoby przewlekle chore do ich chorób i niczego poza tym. A te osoby chcą czegoś dokładnie odwrotnego. Żeby ich choroba nie definiowała kim są.
Jeśli patrzeć na to z Twojej perspektywy, że nieuleczalna choroba to "przedsionek śmierci", to każda osoba z chorobą przewlekłą by musiała być sama. Przypomnę, że depresja to też przewlekła choroba, która jest w stanie kompletnie osobę wyprać z wszelkich emocji i osobowości. Robi z ludzi skorupy i nadal nie uważam, że te osoby zasługują na zostanie opuszczonymi przez to.
Poza tym, jest różnica między wstąpieniem w związek już wiedząc, że partner jest chory, a dowiedzeniem się o tym jak się już jest razem. Porzucenie kogoś bo pojawiła się diagnoza to nadal moim zdaniem jest szczyt świństwa.
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 322
Posty: 3122
Wysłany: 2019-07-11, 16:09   

Discord, może masz nieco lepsze doświadczenia w tej kwestii niż ja. Z tego, co mówisz, naszła mnie refleksja, że miałem jednak mylne wyobrażenie na ten temat na podstawie dość skrajnego przypadku lub przez patologię psychologiczną / toksyczny charakter osoby chorej. Nie sprawiasz wrażenia osoby wyniszczanej przez partnerkę. W mojej rodzinie, pewna osoba zrobiła z choroby pretekst do niszczenia innych w sposób, który nie ulega wątpliwości. W sensie, nie jest to... Przez chorą ciocię nie wyjedziemy na Malediwy... Mówię o pozbawianiu środków do zaspokojenia bardziej podstawowych potrzeb. I jest to dla mnie zbyt przykre i osobiste, żeby się w to dalej wgłębiać. Wydaje mi się, że mam na tym punkcie głęboki uraz, co nie jest dziwne, dlatego też zacząłem się bronić na zapas. Przyznaję Ci rację w związku z tym.

Discord napisał/a:
Poza tym, jest różnica między wstąpieniem w związek już wiedząc, że partner jest chory, a dowiedzeniem się o tym jak się już jest razem. Porzucenie kogoś bo pojawiła się diagnoza to nadal moim zdaniem jest szczyt świństwa.

Z tym się zgodzę.
 
 
Discord
użytkownik
1-800-ITSSTABBINTIME


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 175
Posty: 270
Skąd: ur living room
Wysłany: 2019-07-11, 16:33   

Nie wchodząc w szczegóły - jak ktoś wykorzystuje swoją chorobę do szantażowania czy manipulowania innych, to w pełni zasługuje na porzucenie go. To znaczy, że to nie choroba sprawiła, że stał się inną osobą. Od początku był toksyczny, choroba po prostu dała tej osobie lepsze narzędzia do utylizowania tego.
Znam to, wierz mi. Była przyjaciółka wręcz się pławiła w tym, że była chora i nie dało się w żaden sposób jej przemówić do rozsądku.
 
 
Emilia
użytkownik
Emilia


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 50
Posty: 161
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2019-07-11, 23:49   

Cytat:
Nie wchodząc w szczegóły - jak ktoś wykorzystuje swoją chorobę do szantażowania czy manipulowania innych, to w pełni zasługuje na porzucenie go.

W mojej klasie jest taka osoba. Jest niepełnosprawna, i oczywiście ma problemy z wykonywaniem zwykłych czynności ale jest w stanie sama pracować i robić część rzeczy. Ale tego nie robi, każe wszystkim robić wszystko za nią, i jest też ukochaną córeczką mamusi, matka jest na jej każde skinienie.
_________________


Nigdy nie trać nadziei
 
 
Fadi
użytkownik
Stary pierdziel


Tożsamość płciowa: nb
Kim jesteś: tg
Preferowany zaimek: dowolny
Punktów: 12
Posty: 380
Wysłany: 2019-07-21, 04:09   

Cierpienie fizyczne to jedno, ale sa tez powazne choroby psychiczne... znam pare, w ktorej jedna strona się rozchorowala z agresją w stosunku do drugiej/chwilowym, powtarzalnym traceniem kontaktu z rzeczywistością i stroną chorą zaopiekowala się rodzina, odcinając praktycznie od partnerki... Klops bo miłość nie wystarczyła. Rodzina twierdzi, że cały zły wpływ na to załamanie ma partnerka, a w ogóle rozwiązaniem jest zerwanie kontaktu i osoba chora te wersje rodziny przyjmuje, jako nie do końca świadoma realnego świata...
I co w takiej sytuacji?
_________________
Piotruś Pan ponad podziałami ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12