Poprzedni temat «» Następny temat
Zakręt nad przepaścią mojego życia
Autor Wiadomość
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-23, 09:23   Zakręt nad przepaścią mojego życia

Opisałem się już trochę w przywitalni. Ale potrzebuję wyrzucić coś z siebie.
Tal powoli opisuję tu siebie i to co odczuwam ale to są małe kroczki. Od małego mieszkam na wsi. Zawsze do wszystkiego dochodziło się samemu bo pochodzę z biednej rodziny. Tak naprawdę to nie wiem na ile byłem sobą a na ile mówiłem sobie, że taki jestem. Zawsze byłem uczony, że muszę być twardy i nie mogę się poddawać, że muszę być prawdziwym mężczyzną. W dorastaniu od czasu do czasu pojawiały się myśli, że może ze mną jest coś nie tak. Ale przecież nie można pokazać, że jest się słabym, innym niż otoczenie. Zwłaszcza mieszkając na wsi gdzie wszyscy się znają. Brak jest anonimowości jaka jest w miastach. Gdzie wśród tłumu możesz iść chodnikiem i nikt na Ciebie nie zwróci uwagi.
W średniej szkole poznałem moją pierwszą i jedyną dziewczynę która została moją żoną. Mamy dzieci, kupiliśmy dom we wsi w której się wychowałem, czyli dalej pozostałem w tym samym miejscu. Życie jakoś powoli się układało, zapomniałem już o moich starych rozterkach. Zapomniałem a może po prostu nie miałem już czasu o tym myśleć. Dużo pracuję bo sam muszę wszystko utrzymać. W tej chwili jestem po 30-ce. Znany jestem ze stanowczego charakteru i tego, że od wielu lat jeżdżę motocyklami. Jak każdy miewałem czasami lepsze a czasami gorsze dni. Ale nigdy nie było tego po mnie widać.
Rok temu zona przyznała mi się, ze mnie zdradzała przez parę miesięcy. Kolejne miesiące były burzliwe ale chciałem jak najlepiej dla naszych dzieci więc wziąłem to na klatę i jakoś sobie to poukładaliśmy. Po roku czasu od tej wiadomości nadal jesteśmy razem. Jednak coś się we mnie zmieniło. Coś we mnie pękło. Miałem czas, że chciałem się po prostu wyłączyć. Kliknąć czerwony przycisk OFF i zgasnąć na zawsze. Wiedziałem, że już nigdy nie będę taki jak do tej pory. Byłem nawet raz u seksuologa porozmawiać o tym. trochę mi ulżyło ale tylko trochę, bo nie powiedziałem do końca jak się naprawdę czuję. Od tamtej pory zacząłem się zmieniać. Zmiany te są tylko wewnętrzne, zachodzą tylko w mojej głowie nikt o tym nic nie wie. Wielokrotnie miałem ochotę po prostu usiąść w kącie i trochę popłakać, ale przecież nie mogę, bo jestem facetem a tak mnie wychowano, że muszę być twardy. Więc jestem taki. Z zewnątrz cały czas jestem tym zatwardziałym motocyklistom przemierzającym szlaki. A jak się teraz czuję? Jestem jak umierająca planeta. Planeta na której wymarło już życie. Z zewnątrz twarda skorupa po której nie da się nic poznać. Jednak wnętrze jest rozgrzane i płynne. Czeka aż ta skorupa kiedyś pęknie by eksplodować i rozpaść się w czarną materię. Przez to wszystko nie wiem czy moja damska natura którą w sobie odczuwam była we mnie od dawna, tylko stłumiona przez to co się działo dookoła mnie, przez to jak zostałem wychowany czy to tylko urojenia w mojej głowie spowodowane kryzysem w moim małżeństwie. Wiem, że nie czuję się teraz dobrze. Z jednej strony jest przyzwyczajenie do dotychczasowego życia, w końcu mam zonę i dzieci. Dzieci które aktualnie są jedynym powodem dla którego warto mi żyć. Strach przed zmianami, przed wykluczeniem z pośród znajomych mi osób… Z drugiej strony chciałbym sprzedać dom, wyjechać na drugi koniec Polski, znaleźć nowe otoczenie, nowych przyjaciół. Chciałbym być 100% kobietą, móc śmiać się gdy jest dobrze i płakać gdy jest mi źle. Nie przejmować się już przeszłością. Żyć własnym życiem, czuć się sobą. Mieć z kim porozmawiać o swoich problemach. Chciałbym być po prostu szczęśliwy. teraz czuję szczęście tylko w momentach gdy widzę uśmiech moich dzieci. Po za tym nawet gdy się uśmiechnę to za cholerę nie czuję szczęścia. Czasami mam wrażenie, że nie czuję już nic. Nie wiem kim jestem. Że idę przez życie już tylko siłą rozpędu. Dziękuję, że mogę się Wam wygadać. Za słowa otuchy które padają na tym forum.
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 716
Posty: 5030
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2019-05-23, 13:16   

To jak się wychowuje mężczyzn w Polsce woła o pomstę do nieba. Przez takie właśnie pierdoły wtłaczane w głowy chłopców nie mogą oni potem jako dorośli przeżywać własnych emocji, które są nierozerwalnie związane z życiem. Przykro mi że Cię to spotkało.wyobrazam sobie że to musiał być dla Ciebie potworny cios kiedy dowiedziałes się o zdradzie. I przychodzą mi takie myśli do głowy:
1. Może Twoja potrzeba by być kobietą wynika z tego, że masz przeświadczenie, że inaczej nie będziesz mógł przeżywac siebie jako czującą, mającą emocjonalne potrzeby istotę ludzką. Na pocieszenie powiem Ci, że to toksyczne podejście do mężczyzn się zmienia, sporo osób nie ma nic przeciwko by mężczyzna okazywał emocje, płakał kiedy mu smutno. Aczkolwiek zdarzają się jeszcze tacy ograniczeni co im to nie w smak.
2. Być może po doświadczeniu zdrady coś w Tobie pękło i dotarło do Ciebie, że Twoje poświęcenie, bycie silnym, męskim, tak jak tego od Ciebie oczekiwano nic nie dało, bo Twoja partnerka i tak szukała satysfakcji gdzie indziej. I może już po prostu nie masz dłużej ochoty 'dawać d. za talerz toksycznie męskiej zupy.

Obie te teorie ani nie wykluczają ani nie muszą potwierdzac Twojej ewentualnej transplciowosci. To już jest do rozważenia dla Ciebie.

Ja osobiście waham się przed podjęciem tranzycji (k/m) ponieważ brzydzi mnie toksyczna męskość. Uważam że to pakowanie się z jednego więzienia w drugie.

To takie moje przemyślenia. Nie wiem czy trafiłem, to oczywiście jest do Twojej oceny.

P.s. Na razie zwracam się do Ciebie zaimkiem męskim, bo tak wybrałeś, ale dostosuje się jeśli zmienisz zdanie.
P.s.2. możesz byc też osobą transplciową niebinarną, czyli nie identyfikujaca się w stu procentach ani z M ani z K. Albo ani z jednym ani z drugim.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 683
Posty: 5911
Wysłany: 2019-05-23, 14:35   

blondynek napisał/a:
Przez to wszystko nie wiem czy moja damska natura którą w sobie odczuwam była we mnie od dawna, tylko stłumiona przez to co się działo dookoła mnie, przez to jak zostałem wychowany czy to tylko urojenia w mojej głowie spowodowane kryzysem w moim małżeństwie.

W sumie to za wiele nie napisałeś o historii swojego transowego(?) problemu, więc trudno zgadywać, a piszesz głównie o aktualnych problemach w małżeństwie. Jeśli możesz napisz więcej o tych myślach, że "może coś jest nie tak", które miałeś podczas dorastania.

Poza tym, zastanawiam się: a gdyby nie było tej zdrady i związanego z nią kryzysu, to jak byś się czuł w swoim życiu? Czy wtedy by ci to wszystko pasowało, a jeśliby nie pasowało, to dlaczego. Ew. jeżeli wtedy miałeś wypracowane techniki nie zastanawiania się nad tym, to jak byś się czuł, gdybyś mógł teraz magicznie odkręcić historię ze zdradą, mając już aktualną świadomość?

Ogólnie to zgadzam się z Armandem.

A poza tym dodam, że ocenianie rzeczywistości podczas przeżywania silnych emocji może być zwodnicze, bo umysł tak ma, że stara się szukać przyczyn, ale niekoniecznie rozpoznaje te prawdziwe.
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-23, 15:24   

Armand i Freja. Dziękuję Wam za rzetelne wypowiedzi. Faktycznie mało opisałem mój problem płciowości a za bardzo się rozwinąłem na temat kryzysu małżeńskiego. Jutro postaram się opisać dokładniej prawidłowy temat dla którego jestem na tym forum. Dziś już czuję się zupełnie niewydolny do myślenia. Zakańczając temat kryzysu dodam tylko, że zrobiłem sobie dziś internetowy test BECKA na temat depresji. Po odpowiedzi na 21 pytań wyskoczył mi na zakończenie wynik z napisem WYSOKA DEPRESJA. Muszę to przemyśleć.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 778
Posty: 8979
Wysłany: 2019-05-25, 03:22   Re: Zakręt nad przepaścią mojego życia

blondynek napisał/a:
Chciałbym być 100% kobietą, móc śmiać się gdy jest dobrze i płakać gdy jest mi źle.

Ale przecież możesz to robić, nie trzeba do tego być kobietą. A bycie kobietą to nie tylko oddawanie się swoim emocjom ;)
Ale Armand dobrze mówi...

Armand napisał/a:
Ja osobiście waham się przed podjęciem tranzycji (k/m) ponieważ brzydzi mnie toksyczna męskość. Uważam że to pakowanie się z jednego więzienia w drugie.

I Ty nie musisz być toksycznie męski. Jak to ktoś kiedyś powiedział: jesteś mężczyzną, więc tworzysz męskość.
_________________
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 716
Posty: 5030
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2019-05-26, 23:25   

wendigo napisał/a:

I Ty nie musisz być toksycznie męski. Jak to ktoś kiedyś powiedział: jesteś mężczyzną, więc tworzysz męskość.


Rozumiem to, ale tak mam.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-28, 10:15   

Aktualnie siedzę sobie w pracy przed komputerem i robiąc projekt rozmyślam jednocześnie co tak naprawdę odczuwam. Przez ostatnie miesiące miałem trochę na głowie i może to na mnie wpłynęło. Miewam często gorsze dni w których zamykam się w sobie i odłączam się od otoczenia. Od kilku dni jak jestem na forum to z zaciekawieniem wczytuję się w historie innych osób. Ostatnio wyluzowanie przynosi mi myślenie o sobie jako ts m/k. Wczoraj wieczorem postanowiłem zgolić brodę i poczułem ulgę widząc swoje odbicie w lustrze z gładką twarzą i rozpuszczonymi włosami. W końcu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. I to nie wymuszony czyimś mówieniem "weź się uśmiechnij". To był mój wewnętrzny uśmiech, miłe uczucie. Nie wiem jeszcze co będzie dalej ale w końcu znamy tylko swoją przeszłość a przyszłość to tajemnica dla nas wszystkich. Choć nick "blondynek" pozostanie miło mi będzie jeśli Będziecie używali zwrotów do mnie jako "ona". Może nie w życiu codziennym ale na razie chociaż tu, w internecie, pośród ludzi którzy trochę rozumieją to co zachodzi w mojej głowie, będę od dziś "blondyneczką". :D Tak. To napisałam ja. :p :-p :-D
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 716
Posty: 5030
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2019-05-28, 10:39   

blondynek, jak sobie życzysz <spoko>
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 683
Posty: 5911
Wysłany: 2019-05-28, 12:09   

Spoko Blondyneka ;)
 
 
inka
moderator
to hell and back

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 192
Posty: 1335
Skąd: Wars&Sawa
Wysłany: 2019-05-28, 17:40   

powolutku do siebie prędko idziesz...

Może brzmi to śmiesznie ale proces który zaczyna się po otwarciu hermetycznej puszeczki prawdy ma doping i łapie coraz to szybsze tempo. Następnie czeka "Pink Fog" (różowa mgła)
_________________
religia jest dla tych, którzy boją się piekła, duchowość dla tych, którzy już tam byli...
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-29, 07:35   

No i tu zaczęły się życiowe schody. Wczoraj miałam wyznanie prawdy i moja żona dowiedziała się o wszystkim. Był szok i złość. Najpierw wpadła na głupi pomysł, że skoro czuję się kobietą to mam spotkać się z jakimś facetem i zadowolić go jako kobieta. Absurdalny pomysł. Potem były kolejne nerwy i płacz. Powiedziała, że tego nie wytrzyma i nie ma możliwości, że dzieci zobaczą mnie w innym stanie niż widują dotychczas. Że jeśli się nie ogarnę to nie ma dla nas przyszłości a ona sama z dziećmi sobie nie poradzi. Że mam dalej być takim rasistowskim i homofobicznym facetem z jajami jakim byłem do niedawna. Tak więc czar prysł a różowa mgła się chyba rozwiała. Pozostał znowu szary plac boju wewnętrznej walki samej ze sobą. Mam już zupełny mętlik w mojej głowie.
 
 
kicur
moderator
GeekofJurisprudence


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 436
Posty: 3488
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-05-29, 07:44   

To słabe :|

Może dasz sobie trochę czasu? Skoro Twoja żona się nic nie spodziewała, to nic dziwnego, że była w szoku...
_________________
Każdy królem może być,
Każdy własnym królem jest.


 
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 582
Posty: 3165
Skąd: Wielkopolska wschodnia
Wysłany: 2019-05-29, 07:59   

To chyba klasyka gatunku ta reakcja, wszak dopiero porządny seks czyni kobietą lub mężczyzna, koniecznie w orientacji hetero.

Podobnie do Kocura, uważam, że potrzebujecie ciut czasu. Tobie zaś gratuluję odwagi.
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-29, 08:07   

Z tą odwagą to u mnie tak nie do końca. Nie byłam w stanie powiedzieć jej tego prosto w oczy. Będąc w pracy napisałam bardzo długi email z wyjaśnieniem mojego stanu co mam w głowie. Dopiero reszta rozmowy odbyła się w domu. Aby załagodzić sytuację "wymusiła" na mnie wycofanie się z tego wszystkiego co opisałam jej o mojej damskiej części umysłu. Ale wiem też, że to był dla niej szok. W takiej sytuacji chyba prawie każdy zastosowałby taki "mechanizm obronny".
 
 
Jangmi
[Usunięty]

Wysłany: 2019-05-29, 09:31   

blondynek, Twoja żona zachowała się bardzo źle.
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 683
Posty: 5911
Wysłany: 2019-05-29, 11:08   

Ada75 napisał/a:
To chyba klasyka gatunku ta reakcja, wszak dopiero porządny seks czyni kobietą lub mężczyzna, koniecznie w orientacji hetero.

Przypomniała mi się patriarchalna mądrość, którą ktoś zabił kiedyś jedną moją znajomą:
"nie zostaniesz prawdziwą kobietą, dopóki nie poczujesz penisa w sobie" ;)
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 683
Posty: 5911
Wysłany: 2019-05-29, 11:13   

blondynek napisał/a:
Potem były kolejne nerwy i płacz. Powiedziała, że tego nie wytrzyma i nie ma możliwości, że dzieci zobaczą mnie w innym stanie niż widują dotychczas. Że jeśli się nie ogarnę to nie ma dla nas przyszłości a ona sama z dziećmi sobie nie poradzi.

To reakcja mieszcząca się gdzieś w przeciętnych widełkach dla opisanej sytuacji.
Twoja żona poznała osobę, którą uznawała za faceta, na tym facecie jej zależało, a nagle dostaje przekaz, który burzy jej obraz świata.

- Jednym parom w związku z ujawnioną tranzycją/niebinarnością któregoś z partnerów udaje się z czasem jakoś dogadać.
- Innym się nie udaje dogadać, bo ujawnione rozbieżności oczekiwań wykluczają możliwość osiągnięcia konsensusu.

Spróbuj sobie pomyśleć, jak byś się poczuł, gdyby twoja żona powiedziała ci, że chce być facetem, pozbyć się cycków i zapuścić wąsy :)
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-29, 11:37   

Freja, czyli obstawiam , że prawdopodobnie się nie dogadamy... opcji rozwodu nie biorę pod uwagę bo za bardzo zależy mi na dzieciach. Gdyby ich nie było to bym nie widziała problemu, ale są. i to jest największy skarb w mim życiu. W kwestii rozbieżności oczekiwań to też Masz rację. Gdybym jako facet miał chodzić z drugim facetem za rękę i się całować to też by mi to nie podeszło. Chociaż powszechnie się uważa, że widok dwóch facetów jest odrażający a widok dwóch kobiet razem już tak mocno nie przeszkadza. Chociaż to bardziej kwestia seksualności i fantazji wielu facetów o o seksie z dwiema kobietami jednocześnie. Dlatego męskiej części społeczeństwa dwie kobiety idące za rękę aż tak bardzo nie przeszkadzają.
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 311
Posty: 3097
Wysłany: 2019-05-29, 12:01   

Widzisz. A kobiety lubią popatrzeć na gejów razem, a na lesbijki niekoniecznie, chyba że same są orientacji homo lub bi :-p
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 716
Posty: 5030
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2019-05-29, 14:08   

blondynek, Sven. Serio? Uzależniacie czyjeś życie i potrzebę bliskości od tego czy się to osobom z zewnątrz podoba i csy ich podnieca? Można bardziej uprzedmiotowic człowieka?
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-29, 14:28   

Chodziło mi tu bardziej o reakcje "wzrokowców" jak postrzegają świat i reagują na to co jest inne niż by tego sobie życzyli. Większość społeczeństwa określa innych w pierwszym momencie na podstawie wyglądu zewnętrznego. W szkole średniej jako chłopak w długich włosach ubierający się na czarno nie raz usłyszałam opinię o sobie, że ćpun i jakiś satanista. Ani z jednym ani z drugim nie miałam nic wspólnego. Za to potrzebę bliskości drugiego człowieka znamy my sami. Każdy człowiek wie to o sobie najlepiej, i nie ważne jakiej płci jest i z kim potrzebuje odczuć tą bliskość i zaufanie. To jest po prostu w nas i żaden "wzrokowiec" tego nie odkryje. Choć zazwyczaj większość ludzi uważa, że wie lepiej co jest dla nas dobre a nie zawsze to idzie z naszymi uczuciami. Ale chyba trochę zeszłam z tematu.... heh ;-)
 
 
Sven
moderator
Sokrates


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 311
Posty: 3097
Wysłany: 2019-05-29, 15:33   

Armand, trochę poczucia humoru i czytania między wierszami ;-) Zakładam, że czytelnik nie jest głupi i umie sam sobie dopowiedzieć, skojarzyć.
 
 
inka
moderator
to hell and back

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 192
Posty: 1335
Skąd: Wars&Sawa
Wysłany: 2019-05-29, 16:35   

nic nowego nie dorzucę. To co spotykasz na drodze do "siebie" to normalne, codzienne reakcje bliskich. Jak by nie było, taka nowina jest szokiem najwyższego stopnia dla nich. Ci bliscy którzy sobie z tym radzą są osobami bez osobistych niepewności, a ilu takich ludzi jest w okół nas, zapewne niewielu.
To natomiast że taka reakcja nastąpiła nie jest jeszcze końcem końca. Daj czas i polecam abyś ten temat powolutku rozwijała. Także myślę że terapia z dobrym terapeuta pomogła by tobie a i może naświetliła by twojej żonie informacje o TG.

Mnie zajęło ponad 40 lat aby dojść do momentu wyjścia z szafy. Straciłam ojca, żonę, wszystkich kumpli i przyjaciół. Poznałam prawdę miłości! Teraz wiem że ci którzy pozostali przy mnie pomimo szoku który im sprawiłam kochali od początku, ci natomiast którzy postanowili odejść nigdy mnie tak naprawdę nie kochali.

Prawda wyzwala, to prawda, ale proces tego wyzwalania nie koniecznie jest otoczony radością. Przeciwnie, jest to uczucie skoku w przepaść bez spadochronu mając jedynie nadzieje że jakoś się wyląduje albo i nie, to właśnie jest ta świadomość uwolnienia prawdy za każdą cenę!
_________________
religia jest dla tych, którzy boją się piekła, duchowość dla tych, którzy już tam byli...
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 716
Posty: 5030
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2019-05-29, 18:24   

Sven, poczucie humoru skończyło mi się ze śmiercią Milo.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
adatoproste
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 62
Posty: 144
Wysłany: 2019-05-30, 05:10   

Blondynek Nie będzie ci łatwo. Obawiam się, że uruchomiłaś już ciąg zdarzeń, nawet nie wiesz gdzie mozesz się znaleść. Ja wiele lat temu chodziłam na psychoterapię z powodu mojej transeksualności, chcąc pogodzić obie planety Mars i Wenus, gdzieś pośrodku, znaczy się zostac na "Ziemi". Mówiłam psychoterapeutce, nie zrobię tranzycji, bo po wszystkim spojrzę wstecz, zzobaczę popioly dawnego życia, skrzywdzone osoby wiec i tak nie będę szczęśliwa. Wszystko się skończyło tak, że dokonałam korekty prawnej i operacyjnej.
Trochę było inaczej z partnerką, gdy zaakceptowałam siebie, powiedziałam o tym partnerce. Zaakceprowała, następne dwa lata były najlepsze miedzy nami. Niestery ciśnienie chęci zmian, powodowało że zaczęłam przekraczać kolejne granicę, zaczęło być to zauważalne na zewnątrz. Gdy syn skonczył osiemnaście lat, moje podświadomie stawiane wewnetrzne bariery puściły, dysforia narastała, by ją obniżyć, przekraczałam kolejne granice ;-) Partnerka jest heteroseksualną kobietą, pomimo dużej zyczliwości, akceptacji, to było za wiele na nią. Racjonalnie nie chciałam zmian, podświadomie stopniowo coraz bardziej tą drogą podążyłam. Nie zazdroszcżę Tobie, jeśli powtórzysz moją drogę, a może tak być, czuję. Udało się, jestem po wszystkim. Syn mi oddał moje "poswiecenie" mu gdy był dzieckiem, wspiera mnie, mam wnuczki, z byłą parterką przyjaźnimy się, nie ma dnia zebyśmy ze sobą 2, 3, 4 x razy nie rozmawiały ze sobą telefonicznie, nie spędzały dużo czasu ze sobą, nawet mamy tradycję wspolnych obiadowych wyjsc do knajpki w niedzielę, Mieszkam tam gdzie mieszkałam, pracuję tam gdzie pracowałam, jestem kobietą. Jestem szczęśliwa, ale czasami samotność doskwiera ... , chociaż mam przyjaciół, bliskich to czegoś brakuje, gdyby nie koty, nie chciałabym wracać do pustego domu. A pomimo dobrego passingu, moje pasywa (wiek, przeszłość ogólnie znana) są ogromne, a wymagania wielkie, oczywiście marzę za księciem z bajki :) no ewentualnie może być Daniel Craig, to mój typ :) , wiec zostanę pewno do końca życia sama. Piszę o tym, bo obojętnie co zrobisz, nie będzie prosto ani łatwo, wszystko ma swoją cenę, mnie się udało jestem szczęśliwa, lecz smuga cienia pozostała. Nie spiesz się, nie podejmuj pochopnych decyzji, a sama się pewno pręczej czy pozniej odnajdziesz, obojetnie co to znaczy.
 
 
blondynek
użytkownik
Blondyneczka :-)


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 2
Posty: 28
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2019-05-30, 10:06   

Aktualnie zastanawiam się nad wizytą u jakiegoś psychologa. Na pewno wszyscy byli na tym etapie "co dalej?". W domu żona mi powtarza, że mam nie myśleć o głupotach, jestem normalnym, zdrowym facetem i mam się wziąć za siebie. Sama nie wiem gdzie był błąd i co mam dalej ze sobą zrobić. Pielęgnować w sobie to co teraz czuję czy zamknąć tą kobiecość w niepamięci i udawać, że to wszystko to tylko sen. Nie mogę się na niczym skupić, jestem przemęczona i senna. Najgorsza jest chyba samotność z problemem. Owszem, mogę popisać tu z Wami ale w życiu codziennym nie ma z kim porozmawiać w cztery oczy. Jednak ciężko jest być sobą.
 
 
inka
moderator
to hell and back

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 192
Posty: 1335
Skąd: Wars&Sawa
Wysłany: 2019-05-30, 14:57   

Trochę się powtarzam ale niestety/stety, jeśli Dysforia przyjdzie to nie ma takiej siły która by ją zniweczyła oprócz pogodzenia się z tym że jedynie ugasisz ją na ile się da krokami w kierunku prawdy o sobie. Czasami udaje się odsunąć proces wyjścia z szafy o dzień, miesiąc, 40 lat. Nie znam takiej osoby która to by przestała cierpieć nadal żyjąc w pełni wyparcia i zaprzeczenia prawdy.
_________________
religia jest dla tych, którzy boją się piekła, duchowość dla tych, którzy już tam byli...
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 683
Posty: 5911
Wysłany: 2019-05-30, 18:48   

blondynek napisał/a:
Aktualnie zastanawiam się nad wizytą u jakiegoś psychologa. Na pewno wszyscy byli na tym etapie "co dalej?". W domu żona mi powtarza, że mam nie myśleć o głupotach, jestem normalnym, zdrowym facetem i mam się wziąć za siebie.
(...)
Jednak ciężko jest być sobą.


Wiesz, lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 582
Posty: 3165
Skąd: Wielkopolska wschodnia
Wysłany: 2019-05-30, 19:57   

Ale, że co? Że Artur jest trans?
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 683
Posty: 5911
Wysłany: 2019-05-30, 22:39   

Ada75 napisał/a:
Ale, że co? Że Artur jest trans?

A licho wie ;)

https://www.youtube.com/watch?v=E3fqn1aBZ5Q
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 778
Posty: 8979
Wysłany: 2019-05-31, 02:09   

blondynek napisał/a:
Powiedziała, że tego nie wytrzyma i nie ma możliwości, że dzieci zobaczą mnie w innym stanie niż widują dotychczas.

Ale dzieci nie są jej własnością, a są Waszymi WSPÓLNYMI dziećmi i obie macie prawo decydować o tym jak je wychowywać, a nie tylko jedna strona.

blondynek napisał/a:
Że jeśli się nie ogarnę to nie ma dla nas przyszłości

No to akurat jest coś, na co nie masz wpływu - kobieta jest hetero, chce mieć faceta i to trzeba zaakceptować...

blondynek napisał/a:
a ona sama z dziećmi sobie nie poradzi.

Ojej. A jak sobie radziła zanim Ciebie poznała? No dobrze, można powiedzieć, że wtedy nie było dzieci, ale - jakbyś np. zginęła w wypadku to też by sobie musiała poradzić, więc... Poza tym jakie: "sama z dziećmi?" przecież Ty pozostaniesz też ich rodzicem.

Freja napisał/a:
"nie zostaniesz prawdziwą kobietą, dopóki nie poczujesz penisa w sobie" ;)

To nie działa <rotfl> na szczęście <rotfl>

blondynek napisał/a:
opcji rozwodu nie biorę pod uwagę bo za bardzo zależy mi na dzieciach.

Jak wyżej - zawsze pozostaniesz ich rodzicem, również po rozwodzie i masz takie samo prawo uczestniczyć w ich wychowaniu jak Twoja żona.

blondynek napisał/a:
Sama nie wiem gdzie był błąd i co mam dalej ze sobą zrobić. Pielęgnować w sobie to co teraz czuję czy zamknąć tą kobiecość w niepamięci i udawać, że to wszystko to tylko sen.

chyba sobie sama odpowiedziałaś... bo czy na udawaniu można coś zbudować sensownego? wątpię...
_________________
 
 
adatoproste
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 62
Posty: 144
Wysłany: 2019-06-01, 10:18   

Arisa napisał/a:
adatoproste napisał/a:
Syn mi oddał moje "poswiecenie" mu gdy był dzieckiem, wspiera mnie, mam wnuczki, z byłą parterką przyjaźnimy się, nie ma dnia zebyśmy ze sobą 2, 3, 4 x razy nie rozmawiały ze sobą telefonicznie, nie spędzały dużo czasu ze sobą, nawet mamy tradycję wspolnych obiadowych wyjsc do knajpki w niedzielę
Obecnie syn i dawna partnerka zwracają się do Ciebie w formie żeńskiej?


oczywiście, ze tak wyłącznie w formie żeńskiej
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 9