Poprzedni temat «» Następny temat
Czy tylko ja tak czuję?
Autor Wiadomość
Neti
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 3
Posty: 23
Skąd: Ślask
Wysłany: 2019-03-27, 00:41   Czy tylko ja tak czuję?

Osoby TS często piszą, że czują się, osobami płci przeciwnej niż ich fizyczna.
Ja bardzo bym chciała być ale nigdy nie myślałam o sobie, że jestem kobietą - bo nie jestem.
Jak się słyszę, widzę w lustrze to na prawdę nie da się dostrzec kobiety.
Czuję, że nie jestem we własnym ciele (i wolałabym się urodzić na nowo) ale nie jestem kobietą. Nie jestem. To okropne.

Czy tylko ja tak czuję? Czy to oznacza, że nie jestem TS? To czym, kim jestem?

Jak piszę, to nie mam problemu z końcówkami żeńskimi (choć od ponad 10lat tego nie robiłam), przy rozmowie jest gorzej bo to jest głos męski (dlatego podjęłam decyzję aby ćwiczyć głos kobiecy).
Jak idę do toalety to zawsze siadam ale... ale tam ↓ nie kobieta.
W myślach - jedynie tam najczęściej mówię do siebie jako ona - prowadzę wewnętrzną rozmowę bo tylko z nią/sobą mogę porozmawiać.

Nie wiem od kiedy termin dysforia jest używany - bo jakoś nie kojarzę go 11lat temu - ale jak dziś przeczytałam jego definicję na kilku stronach o zdrowiu to chyba powinnam się nazywać dysforia. Otworzyłam szeroko buzię prawie jak wtedy gdy pierwszy raz trafiłam na portal CD.
Boże jak to wiele wyjaśnia. Czy to naprawdę może być powodem moich problemów z sobą, otoczeniem i nawet najbliższymi?
Fragment z artykułu:
"Wszystkie objawy dysforyczne zniekształcają ocenę rzeczywistości i odbierają człowiekowi radość z życia. Wobec tylu negatywnych emocji, trudno dostrzec pozytywy płynące z wielu sytuacji. Dochodzi do zamknięcia się na pozytywne uczucia, co ma destrukcyjny wpływ na psychikę." - to cała ja :-(
Myśl o tym, co straciłam jest delikatnie mówiąc okropna.

A najgorsze jest to, że nie mam wyjścia z tej sytuacji.

Boję się nawet iść do psychologa bo jeszcze się okaże, że jestem TS i powinnam zacząć leczenie.
Bardzo bym tego chciała ale - mam rodzinę - dzieci. Nie mogę.

Przepraszam jeśli nudzę ale chyba się trochę rozkleiłam.
 
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 658
Posty: 5809
Wysłany: 2019-03-27, 01:26   

Odpowiadając na pytanie z tytułu: nie tylko Ty :)
Chociaż w sumie, to powinna być raczej taka emota :/
Albo taka: <kot_skolowany>
 
 
AwryBoy
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 310
Posty: 1794
Wysłany: 2019-03-27, 02:04   

Neti napisał/a:
Czy to oznacza, że nie jestem TS?

Neti napisał/a:
bo jeszcze się okaże, że jestem TS i powinnam zacząć leczenie.

Czy jesteś TS wiesz tylko Ty. Lekarz, co najwyżej, może wykluczyć inne przypadłości dające podobne objawy. Tak samo jest z leczeniem - to wyłącznie Twoja decyzja.

Neti napisał/a:
Czy to naprawdę może być powodem moich problemów z sobą, otoczeniem i nawet najbliższymi?

Może być i na ogół jest.

Neti napisał/a:
Myśl o tym, co straciłam jest delikatnie mówiąc okropna.

I trudno jest pozbyć się tej myśli, nawet wtedy, gdy leczenie jest w toku.
_________________
 
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 499
Posty: 2977
Skąd: Wielkopolska wschodnia

Wysłany: 2019-03-27, 06:10   

Czasem trzeba zacisnąć zęby i godnie przeżyć kolejny fragment życia. Nie tylko ty tak masz, w zasadzie to u mnie prawie wszystko z opisywanej sytuacji się zgadza.
 
 
lexel
użytkownik

Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 60
Posty: 708
Wysłany: 2019-03-27, 16:38   

Ja stwierdziłem że nie wierzę w coś takiego jak płeć psychiczna tylko ograniczam to do "jak chcę wyglądać i być traktowany" więc wg mojej filozofii mnie ma znaczenia kim jestem, a kim chcę być i jak się lepiej czuję. I jestem szczęśliwszy jak mnie traktują ludzie jako faceta. Potwierdzone od kilku lat.
 
 
Kamko
użytkownik
Bojąc się odp...


Tożsamość płciowa: x
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 18
Posty: 128
Wysłany: 2019-03-27, 19:03   

Nie jesteś sama, bo ja czuje się podobnie, ale czasem. Czasem mam wrażenie posiadania kobiecego biustu, choć realnie nie istnieje. Czasem mam myśli, że chciałoby się być kobietą. A innym razem są to myśli, że żałuję, że jestem facetem.
Ale są i dni kiedy czuje się w pełni facetem. Zaakceptowało się to, że już nigdy płci nie zmienię i, że społeczeństwo tak mnie schrzaniło, że prawdopodobnie nigdy nie odnajdę 100% odpowiedzi na to, czy jestem trans, czy nie.
 
 
Neti
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 3
Posty: 23
Skąd: Ślask
Wysłany: 2019-03-27, 20:52   

Kamko napisał/a:
społeczeństwo tak mnie schrzaniło,


Nie wiem co masz dokładnie na myśli. To przecież nie wina społeczeństwa, że urodziliśmy się w ciele o nie tej płci niż byśmy chcieli.
No chyba, że masz na myśli podejście niektórych ludzi do naszego problemu - to tak, zgadam się.

Raczej nie mam myśli, że mam biust ale miewam bardzo realistyczne sny w których jestem 100% kobietą i idę przez miasto. gdy śniło mi się to po raz pierwszy to pamiętam moment jak się obudziłam. Przez moment myślałam, że snem było to wszystko co do tej pory przeżyłam. Po otwarciu oczu było mi bardzo smutno.

Uważam, że to jest nie sprawiedliwe. Że ktoś u góry się albo bardzo pomylił albo ma z tego chyba cholerny ubaw aby mnie tak męczyć.
 
 
 
Arisa
użytkownik
Zawsze kobieta


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 1353
Posty: 3358
Skąd: Arisanya (Risa Bb)
Wysłany: 2019-03-27, 21:13   

Lexel, bardzo dziwne. Dla mnie część społeczna była bardzo ważna. Ponieważ część społeczna - to dopiero z tego - jak powinno wyglądać moje ciało. Do zaakceptowania byłoby też życie bez ciała gdyby było możliwe, ale nie jest). Stąd SRS był dla mnie ostatnim priorytetem. Niestety LEKARZE (znów ta część społeczeństwa wraz z pielęgniarkami na czele) pcha mnie do zrobienia tej pi...j operacji i ryzykowania przez to WŁASNEGO życia (każda operacja jest ryzykiem). Coś tu nie gra - bym o wygórowane potrzeby lekarzy i pielęgniarek musiała ustawiać operację na priorytet najwyższy. <kot_smutny>

Stąd stwierdzę, że jednak płeć mózgu / psychiczna istnieje, ale śmiem twierdzić, że osoby które mogą zobaczyć czyjeś narządy płciowe - nawet w dorosłości większość z nich ocenia płeć innej osoby - tak jak płeć noworodka. <kot_zly> I robią to w tym zawodzie / zawodach, które są blisko spokrewnione z terminem "płeć człowieka" i podziałem jej na składowe.

#Hipokryzja nie medycyna XXI wieku.
_________________

 
 
inka
moderator
to hell and back


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 184
Posty: 1305
Skąd: Wars&Sawa
Wysłany: 2019-03-27, 21:51   

to co napisałaś otwierając wątek wskazuje najprawdopodobniej na Kobiecy mózg i męskie ciało!
To że nie widzisz możliwości bycia kobietą jest całkiem normalnym odczuciem. Ja tak samo odsuwałam od siebie myśl o tranzycji głównie opierając się na wyglądzie i manieryzmie. To zaprzeczenie trwało 42 lata aż doszło do momentu kiedy wszystkie negatywne skojarzenia nie były tak straszne jak dalsze zaprzeczanie oczywistej prawdy o sobie.
Ani tak , ani inaczej.
Nie ma w takich sytuacjach dobrego wyjścia, istnieje jedynie chęć do życia w pełni prawdy albo i nie. Niestety wybór "albo i nie" jest straszną statystyką wśród osób TG bo około 44% ja wybiera.
_________________
religia jest dla tych, którzy boją się piekła, duchowość dla tych, którzy już tam byli...
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 679
Posty: 8685
Wysłany: 2019-03-28, 04:28   Re: Czy tylko ja tak czuję?

Neti napisał/a:
Osoby TS często piszą, że czują się, osobami płci przeciwnej niż ich fizyczna.
Ja bardzo bym chciała być ale nigdy nie myślałam o sobie, że jestem kobietą - bo nie jestem.
Jak się słyszę, widzę w lustrze to na prawdę nie da się dostrzec kobiety.
Czuję, że nie jestem we własnym ciele (i wolałabym się urodzić na nowo) ale nie jestem kobietą. Nie jestem. To okropne.

Czy tylko ja tak czuję? Czy to oznacza, że nie jestem TS? To czym, kim jestem?

A moim zdaniem to po prostu nie dajesz sobie prawa naprawdę poczuć. Bo to co się widzi nie ma nic wspólnego z tym co się czuje - czucie to czucie, a odbicie w lustrze to zupełnie coś innego :P

Neti napisał/a:
Bardzo bym tego chciała ale - mam rodzinę - dzieci. Nie mogę.

Możesz. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia.
_________________
 
 
Arisa
użytkownik
Zawsze kobieta


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 1353
Posty: 3358
Skąd: Arisanya (Risa Bb)
Wysłany: 2019-03-28, 09:45   

Neti napisał/a:
mam rodzinę - dzieci
Obecnie dzieci nie są problemem - jak wywalczył RPO - obecnie dzieci do sądu już się nie pozywa, ale... jest jedno - ojcem dziecka nie może być kobieta jak też dzieci nie mogą mieć prawnie 2 matek - dojdzie więc do odebrania prawa ojcowstwa (to i tak pełnienie roli męskiej, zaś by dziecko kochać jako dziecko, nie potrzeba płci i statusu prawnego). Ważnym jest też by dzieci Cię akceptowały taką jaką jesteś - jako kobietę.

Czuję, że jak w wielu przypadkach o których słyszałam - nadmiernie stawiasz zdanie dzieci czy partnerki ponad swoje. Ostrzegam - takie postępowanie zakończy się ogromną frustracją w życiu, a być może w dalszym etapie nawet prawdziwą chorobą psychiczną.
_________________

 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 645
Posty: 4871
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2019-03-28, 11:36   

Arisu nie chcę psuć podniosłej chwili ale skoro Nati nie będzie miała praw do dzieci, to co jeśli one zachorują, będą w szpitalu, albo ona (tfu tfu) odejdzie z tego świata to co z dziedziczeniem?
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 499
Posty: 2977
Skąd: Wielkopolska wschodnia

Wysłany: 2019-03-28, 12:57   

Nie cierpię teoretyzowania na temat rodziny przez osoby, które nigdy jej nie założyły.
 
 
remick76
użytkownik
Zawsze kobieta


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: is
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 510
Posty: 862
Wysłany: 2019-03-28, 13:42   

Armand napisał/a:
Arisu nie chcę psuć podniosłej chwili

Armandzie, użytkowniczki Arisu nie ma już jakiś czas na forum <kot_mrugajacy>
_________________
 
 
Neti
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 3
Posty: 23
Skąd: Ślask
Wysłany: 2019-03-28, 15:05   

Ada75 napisał/a:
Nie cierpię teoretyzowania na temat rodziny przez osoby, które nigdy jej nie założyły.


Nie. Całkiem ciekawa kwestia o której nie miałam pojęcia.
 
 
 
Arisa
użytkownik
Zawsze kobieta


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 1353
Posty: 3358
Skąd: Arisanya (Risa Bb)
Wysłany: 2019-03-28, 16:41   

Abstrahując już od tego, że nadal niektórzy użytkownicy mylą mnie z inną użytkowniczką - istnieją pewne mechanizmy prawne:
Armand napisał/a:
to co z dziedziczeniem?
1) Sporządzony notarialnie i zarejestrowany testament. Wg prawa w pierwszej kolejności dziedziczy się wg testamentu. Czyli zapis prawny o tym kto dziedziczy w jakiej części zostaje nim zastąpiony. Testament można wielokrotnie zmieniać. Ważne by było wiadomo gdzie jest jego tekst. O tym jak sporządzić testament (bo wcale nie zawsze notariusz jest potrzebny) warto poczytać na innych stronach. Notarialny i zarejestrowany testament mają jednak to do siebie, że ciężko je podważyć.

Cytat:
to co jeśli one zachorują, będą w szpitalu
2) Przed notariuszem można sporządzić umowę o tym, że osobą odwiedzającą i mogącą wyciągnąc dokumentację w razie choroby jest... W tym przypadku jeżeli zrobi się to notarialnie - szpital raczej nie odmówi odwiedzin, chyba, że odmówi dziecko kontaktu. Tak samo jednak mogą odmówić ojcu. Jak też dziecko może wskazać inną osobę jako gości / osobę do kontaktu - ma do tego prawo i bycie ojcem nic tu nie zmieni do czasu ubezwłasnowolnienia dziecka. Np. ja będąc przyjmowana do szpitala piszę, że "nie życzę sobie odwiedzin rodziny, w tym żadnej osoby o nazwisku ... . Osobą kontaktową w każdej sprawie jest ..., telefon ..., pesel... Oświadczenie to zachouje ważność również w razie kolejnej hospitalizacji lub przewiezienia do innego szpitala".

Na pewno nie jest sztuką cierpieć, gdy są rozwiązania prawne, cierpienie jest fizyczne, zaś ślub czy bycie ojcem w papierach jest tylko symbolem.

PS. Poniżej umieszczam tabelkę odmiany przez przypadki mojego nicka (odmiana podobna do "Liza"):
M: Arisa, D: Arisy, C: Arisie, B: Arisę, Ms: Arisie, N: Arisą, W: Ariso / Arisa / @Arisa.
_________________

 
 
Kamko
użytkownik
Bojąc się odp...


Tożsamość płciowa: x
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 18
Posty: 128
Wysłany: 2019-03-28, 19:33   

Neti napisał/a:
Kamko napisał/a:
społeczeństwo tak mnie schrzaniło,


Nie wiem co masz dokładnie na myśli. To przecież nie wina społeczeństwa, że urodziliśmy się w ciele o nie tej płci niż byśmy chcieli.
No chyba, że masz na myśli podejście niektórych ludzi do naszego problemu - to tak, zgadam się.


Podejście społ. do problemu to jedno, ale ja przez lata byłam ofiarą terroru psychicznego w czasach szkolnych, szkoły zamiast pomagać to tylko pogarszały sprawę. Dorzuć do tego zakonserwowaną rodzinę, życie w mieście robotniczym, narodowe stereotypy... to jest skrót. I to mocny skrót.
W efekcie tego wszystkiego mój rozwój psychiczny i osobisty był conajmniej mocno utrudniony na lata. Dopiero ucieczka na studia pomogła zacząć wychodzić z matni, potem poszło się na psychoterapię i ona też dużo zrobiła, ale mimo tego wszystkiego, mając 27 lat nadal mam wrażenie, jakbym mentalnie zatrzymała się w wieku początkującej studentki, która dopiero uczy się życia. Straszne uczucie, nie polecam. Tym bardziej, że przez to wszystko odsuwało się pewne myśli od siebie, a gdy udało mi się do nich dojrzeć i powróciła stara, uciszona przez lata prawdziwa ja, było już zwyczajnie za późno. Schrzaniłam wiele. Przez to wszystko potrafiłam podjąć wiele złych, momentami fatalnych decyzji i podświadomie je sobie tłumaczyć i wmawiać, że to są dobre decyzje.
Można mówić, że to wszystko tylko moja wina i moje decyzje, ale prawda jest taka, że psychika człowieka kształtuje się w latach dziecięcych i szkolnych i potem efektuje i te efekty można co najwyżej nieco naginać, by było lepiej lub gorzej. M.in. dlatego nie mam strachu teraz by stwierdzać, że społeczeństwo tego kraju mnie schrzaniło. I m.in. dlatego gardzę pewnym polskim miastem robotniczym do potęgi. A jeśli ktoś chce to oceniać, to niech najpierw przeżyje to, przez co musiałam przechodzić ja, to wtedy pogadamy.

Cytat:
Raczej nie mam myśli, że mam biust ale miewam bardzo realistyczne sny w których jestem 100% kobietą i idę przez miasto. gdy śniło mi się to po raz pierwszy to pamiętam moment jak się obudziłam. Przez moment myślałam, że snem było to wszystko co do tej pory przeżyłam. Po otwarciu oczu było mi bardzo smutno.


Zazdroszczę. Ja nie zapamiętuję w ogóle snów.

Cytat:
Uważam, że to jest nie sprawiedliwe. Że ktoś u góry się albo bardzo pomylił albo ma z tego chyba cholerny ubaw aby mnie tak męczyć.


Znam to uczucie bardzo dobrze. Stąd krótka droga do stwierdzenia, że Boga nie ma. I od kiedy w sumie tak myślę, to jest jakoś łatwiej. Bo głowa jest mniej zawalona różnymi rzeczami.
 
 
Neti
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 3
Posty: 23
Skąd: Ślask
Wysłany: 2019-03-28, 21:12   

Kamko rozumiem Cię.
Moja rodzina była mocno religijna a w domu zwracało się wielką uwagę na to co ludzie powiedzą.
Nie miałam tak strasznego dzieciństwa bo ze strachu ukrywałam to w sobie. Co wcale nie oznacza, że nie przeżywałam tego w środku.
Dziś się zastanawiam czy wtedy nie mogłam o tym powiedzieć bo nie było to u mnie aż tak silne czy po prostu aż tak się bałam. Czy strach był większy od potrzeby.
Podobnie jak Ty podjęłam wiele złych decyzji - myślę że złych nie tylko dla siebie.
Nie patrzyłam na to w ten sposób. Nie obwiniałam innych za to, że oczekują od mnie zachowań zgodnym z tym co fizyczne skoro nie wiedzą co jest we mnie w środku. Ale zwróciłaś mi uwagę na coś co mi do głowy nie przyszło. Nie dano mi poczucia, że mogłabym się otworzyć i czuć się z tym bezpiecznie. "Bo co ludzie powiedzą"
 
 
 
Kamko
użytkownik
Bojąc się odp...


Tożsamość płciowa: x
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 18
Posty: 128
Wysłany: 2019-03-28, 22:09   

Tylko widzisz, ja obrywałam nie za myśli trans - one przyszły potem i do dziś się zastanawiam, na ile one są naturalne, a na ile efektem ubocznym terroru, który przeżywałam.
Obrywało się głównie za nadwagę. I to nie dużą. Ale to mnie popchnęło wgłąb i tego problemu. Ale obrywało się też i za inne rzeczy. Jak np. za bycie inteligentnym w krainie dresiarni i klubowych gwiazdeczek.
Szkoła oczywiście twierdziła, że problem jest we mnie i pomagać nie próbowała. Podczas, gdy oprawcy chodzili sobie bezpiecznie, ja łaziłam po psychologach, miałam kartotekę na policji i bałam się wychodzić na miasto w obawie przed pobiciem, do którego kilka razy by doszło, gdyby nie mój spryt.
„Co ludzie powiedzą”, „co ludzie pomyślą”, „to jest normalne, a tamto nie jest normalne”... idealne do oddania mojej rodziny.
Gdy dochodziły myśli trans, ja je tłumiłam w sobie bądź ograniczałam do internetu. M.in. ze strachu o utratę rodziny, bo w tamtych latach nie mogłam za bardzo powiedzieć, że miałam kogoś poza nią. Byłam na nią skazana, bo mimo prób dopasowania się do otoczenia, zostałam przymuszona do dzierżenia roli outsidera. Dla kogoś kto nie chciał być outsiderem, a do tego przeżywał terror nie raz, to była dodatkowa męka.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 679
Posty: 8685
Wysłany: 2019-03-30, 00:15   

Ada75 napisał/a:
Nie cierpię teoretyzowania na temat rodziny przez osoby, które nigdy jej nie założyły.

Z drugiej strony każdy z nas z całą pewnością jest czyimś dzieckiem.
I chyba też na chwilę obecną nie ma tu nikogo, kto wychowałby się w domu dziecka, więc chyba wszyscy do jakiejś rodziny należą/należeli.
_________________
 
 
kicur
moderator
GeekofJurisprudence


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 408
Posty: 3399
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-03-30, 07:49   

Nieścisła informacja się pojawiła w tym wątku. Jeśli ktoś miał dzieci przed zmianą płci metrykalnej, to nie wpływa ona wcale na ich relację pokrewieństwa - dalej pozostaje ich rodzicem. Wprost jest to wspomniane z uzasadnieniu wzmiankowanego orzeczenia SN, że nie ma obowiązku pozywania dzieci:
http://transpomoc.pl/viewtopic.php?t=5524

Osobnym zagadnieniem od relacji pokrewieństwa jest wykonywanie władzy rodzicielskiej. W przypadku rozstania rodziców sąd może jednemu rodzicowi zostawić pełnię władzy, a drugiemu ograniczyć ją tylko do niektórych uprawnień:
https://www.prawo.pl/praw...zica,74004.html

Ograniczenie lub odebranie władzy rodzicielskiej nie oznacza odebrania prawa do kontaktów z dzieckiem - to dzieje się jedynie w przypadku, jeżeli utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem poważnie zagraża dobru dziecka lub je narusza.

Natomiast gorzej, jeśli ktoś ma dziecko z osobą tej samej płci po zmianie metrykalnej - wtedy rzeczywiście jest problem z zarejestrowaniem tego.
_________________
Każdy królem może być,
Każdy własnym królem jest.


 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 9