To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wolne Forum Transowe
transowe forum pomocowo-towarzyskie

pogaduchy - Wątek dla miłośników kotów.

silveira - 2016-03-27, 20:54
Temat postu: Wątek dla miłośników kotów.
Trochę ostatnio produktywny tu jestem, ale obiecuję, że na razie to ostatni wątek mojego autorstwa :mrgreen:
Zauważyłem, że jest tu trochę osób, które kochają koty, a niektórzy również mają swoje (włączając mnie :D ). Czemu więc nie mieć wątku dotyczącego tych pięknych zwierząt? Tu będzie można porozmawiać o wszystkim, co dotyczy kotów, także naszych, oraz pochwalić się zdjęciami swoich pupili, jeśli kto chce :3

Asavakit - 2016-03-27, 21:06

Kotelki:P
ElżbietaFromage - 2016-03-27, 21:23

To pochwalę się swoimi. Trzy z nich już niestety po tym świecie ptaków nie łapią.

Łapaczka ptaków w trakcie nauki.


Bracia wodołazy

Anonymous - 2016-03-27, 21:24

Wasze koty, są "Kawai" umie na wiś to wszędzie
koty :)

Maja - 2016-03-27, 21:29

ja nie lubie kotów ale moja siostra ma całkiem ładnego więc sie pochwale
hmmm foty nie wgrały sie poprawnie ale po najechaniu na obrazek w celu powiekszenia, pokazuje sie zdjecie w dobrej jakosci

Asavakit - 2016-03-27, 21:30

Maja soho?:P on jest?:P
Maja - 2016-03-27, 21:32

Asavakit zgadza sie :)
Asavakit - 2016-03-27, 21:34

Maja napisał/a:
Asavakit zgadza sie :)
paamietalem :D
silveira - 2016-03-27, 22:45

Jeju, Wasze kotki są śliczne <3

A teraz moje :3 to już kiedyś pokazywałem, Wiktoria i Maja śpiące razem:


Tutaj Paulinka, siostra Wiktorii i mama Mai :3 pewnego dnia wyszła z domu i już nie wróciła :(


A tu nie moje, ale zawszw mnie śmieszy :D


Btw, czy Wasze koty też za wszelką cenę usiłują powąchać płomień palącej się świeczki? Czy tylko Maja ma takie odpały? O.O

Asavakit - 2016-03-27, 22:51

Moje to ogólnie nigdy zdjęć nie lubily:P
Maja - 2016-03-27, 23:02

wow, silveira, jak u Ciebie rodzinnie- siostra, mama, ciocia- prawdziwa kocia rodzina ;)
urocze kociaki :D
ale chyba bardzo podobne z wygladu? przynajmniej na tej fotce. da sie odroznic ktora to która?
moja dziewczyna miala kiedys czarnego kota i pomylila go z identycznym kotem sasiadow

silveira - 2016-03-27, 23:36

Ponoć to się zdarza :D u nas pełno szaraków w paski, ale jak się widzi swojego kota dzień w dzień przez kilka lat, to trudno go pomylić :D Wiktoria miauczy w bardzo charakterystyczny sposób i po tym też idzie ją poznać. A obie odróżnić od siebie też nietrudno, Maja ma biały pyszczek, a Wiktoria beżowy :3 i ogólnie jest ciemniejsza i ma więcej czarnego :3 i trochę grubsza jest :D
A bo u nas tak było, w starym mieszkaniu zalęgły nam się myszy, to rodzice wzięli do domu kota, żeby wytępił. Kot okazał się być żbikiem, tak łownym, że po tygodniu nie było w domu ani jednego gryzonia :D potem kot nam się rozmnożył, miała trzy córeczki i synka. Chłopczyka oddaliśmy znajomym, reszta z nami została, a potem się przeprowadziliśmy, a koty z nami. Najpierw zbiknęła gdzieś mamuśka, potem jedna z jeh córek, potem Wiktoria miała Olę, która zginęła pod kołami samochodu, a pół roku później Paulina urodziła Maję. I po roku też nagle zaginęła. A Wiktoria i Maja zostały, i tak z pięciu kotów zostały nam dwa, i one się domu trzymają :D
Paulina była fajna, ona po mamie miała najwięcej cech żbika :< ale moim najukochańszym kotkiem jest Wiktoria, bo ona nie jest ani trochę agresywna do ludzi, jest za to przyjacielska i lubi się przytulać :3 a taki kot to fajny termofor :mrgreen:

Maja - 2016-03-27, 23:44

silveira slyszalam ze kot to swietny sposob na myszy, choc nie kazdy potrafi polowac. A czemu trzymacie same samiczki? One lepiej poluja? Czy po prostu tak wyszlo?
silveira - 2016-03-28, 00:10

Tak wyszło, nawet nie wiem czemu, ale każdy kociak, jaki zostawał, okazywał się dziewczyną :D Paulina miała sześć kociąt, i jak jej zabierali, to jednego kotka schowała sobie pod tyłkiem i jeszcze przykryła serwetką, i wyniosła go z kryjówki dopiero, jak rodzice sobie poszli. No to ten jeden kotek został, a potem okazało się, że to kolejna kotka :D jakieś szczęście mamy do kotek :3
A jaja były, kiedy obie okociły się jednego dnia. My im przygotowaliśy dwa osobne legowiska, a one i tak rodziły na jednym, a potem każda chciała zagarnąć wszystkie dzieci dla siebie. To wpadliśmy na pomysł, żeby każde legowisko było w innym pokoju. Nie pomogło, bo Wiktoria ukradła dzieci Mai i po jednym przenosiła do siebie. A potem się biły obie. Co jak co, ale kocia mama to bardzo troskliwa mama :3
Kiedyś karmiłem w piwnicy małego kotka, i on się do mnie przyzwyczaił i wybiegał mi na spotkanie. Myślałem, że Wiktorka go przygarnie, skoro taka z niej dobra mama, ale gdzie tam. Po całym osiedlu go ganiała :< :arrow:
A z tym łowieniem myszy to prawda, że zależy od kota :D mieliśmy i takiego, który kładł się przy mysiej dziurze i od razu zasypiał, a myszy dosłownie łaziły mu po nosie. Ale to kocur był, a podobno kocury bardziej leniwe :D

Emu - 2016-03-28, 02:33

Nie mam żadnych tradycyjnie rozumianych zwierząt domowych i - jak już może wspominałam - nawet gdybym nie była uczulona, nie chciałabym brać na siebie takiej odpowiedzialności. Hoduję natomiast od lat zwierzęta pluszowe, konkretnie wielkie koty. Najważniejszy z nich to tygrysek Pawełek, lat 33, przyczyna mojej tygrysomanii we własnej osobie. W sumie mieszka u mnie: 17 tygrysów, 7 lwów, lygrysica (lygrys - krzyżówka lwa i tygrysicy), irbis i do tego jeszcze nie-kot - pluszowa wiewióra. Wszystko wielkości od trochę większego od kota domowego (lwica Elza) po miniaturki wielkości piąstki dziecka (tygryski Jitka i Ryczek).
Jak wspomniałam, od pluszaków zaczęła się moja tygrysomania... Ech, mój kuzyn pokazywał zdjęcia swojego dziecka, a ja szczerze przyznaję: ludzkie niemowlęta zupełnie nie robią na mnie wrażenia. Za to tygrysie albo lwie rozczulają mnie do zupełnego zdziecinnienia... (Choć tygrysie albo lwie niemowlę nosi raczej nazwę pełzaczka - słowo mojego autorstwa.) Tak więc dzięki Pawełkowi uwielbiam wielkie koty ogólnie, ale też do dziś bawię się czasem ich pluszowym wariantem.

PS. Coś bardzo szczerego. To jest powód, dla którego nie znoszę określenia "zabawki erotyczne". Po prostu niedobrze mi na myśl, że coś tak słodkiego jak moja Silke albo tak kochanego jak mój Pawełek (Pawełek nie jest równie słodki, to dość zniszczony pluszak, ale jest dla mnie bardzo ważny) miałoby mieć coś wspólnego z czymś tak obrzydliwym jak sztuczny interes itp...

silveira - 2016-03-28, 09:31

^ o to to, ja mam w sumie tak samo :x mimo że nie bawię się zabawkami :D ale tu wyznam: jedyny pluszak, który stoi u mnie na półce ze względów sentymentalnych, to rudy kotek. :3
A tygrysy i wszelkie inne duże koty też się oczywiście liczą w tym wątku, bo wszak są kotami :D ja np. zawsze lubiłem gepardy, bo one są sympatyczne jak domowe koty, ale i czytałem gdzieś, że mimo rozmiarów, taksonomia klasyfikuje je do kotów małych. Jeśli tak jest naprawdę, to by wyjaśniało, czemu oswojony gepard jest tak słodki jak domowy kociak. :3
A w lygrysach fajne jest to, że są większe i od lwów, i od tygrysów, mimo że są krzyżówką obydwu. :D
Z kolei posiadanie żbika nie jest dobre dla alergików, bo żbiki są kudłate i w domu unosi się pełno sierści. Tak było z Pauliną, mimo że ona była (chyba) mieszańcem zwykłego kota ze żbikiem, i tak też jest z Mają, lepiej nie brać jej na ręce, bo sierść na ubraniu zostaje.

Emu - 2016-03-28, 14:32

"Wielkie koty" to pojęcie odrobinę umowne i niejasne - czasami wyróżnia się je po prostu na podstawie rozmiaru, ale jednak najczęstsza definicja zakłada, że wielkie koty to te, które należą do rodzaju Panthera i potrafią ryczeć. Zalicza się do nich tygrysa (Panthera tigris), lwa (Panthera leo), lamparta (Panthera pardus), jaguara (Panthera onca) i ewentualnie irbisa (Panthera uncia lub Uncia uncia). Irbis to zresztą złożony przypadek - zwykle jednak zalicza się go do Panthera, badania genetyczne wskazują, że jego najbliższym krewnym jest tygrys. Ale jednak zoolodzy twierdzą, że irbis nie ryczy... I tu pojawia się drugie piętro problemu: moim zdaniem irbis ryczy! ;) No ale dobra, ja nie jestem specjalistką i nie odróżniam tak dokładnie ryków, jęków, pomruków... Ale jeśli tak rozdrabniać, to równie dobrze można uznać, że lew nie ryczy, bo różnica między rykiem lwim i tygrysim jest ogromna. Charakterystyczny dla lwów jest "ryk staccato".
Za to wielkie koty nie potrafią mruczeć, no, co najwyżej na wydechu. Ogólna zasada jest taka, że koty ryczące nie mruczą, a koty mruczące nie ryczą.
Według takiej definicji gepard wielkim kotem nie jest, bo mruczy i nie ryczy. W ogóle gepard to nietypowy kot - wydaje bardzo ciekawe inne odgłosy takie jak niemal ptasie "ćwierkanie", potrafi też miauczeć (wielkie koty też teoretycznie miauczą, ale tygrysi miauk brzmi jak jęk...), budową przypomina psa... Gepki jak najbardziej są milutkie, łatwo się oswajają - czytałam, że gepard jest teoretycznie mniej agresywny od kota domowego. Zresztą o czymś świadczy samo to, że na oglądanie lwów turyści wyjeżdżają często w dość solidnie opancerzonych samochodach*, a "na gepardy" w terenówkach z otwartym dachem. Były przypadki, że ciekawski gepard wlazł na tę konstrukcję pooglądać człowieków (człowieki - wg "Pingwinów z Madagaskaru" ludzie w języku zwierząt) i wpadł do środka; był bardziej przestraszony niż ludzie...

* Choć znam przypadek, że ludzie pojechali do parku lwów zwykłym samochodem - najwyraźniej dało się w ogóle przejechać, nie to, co na prawdziwej sawannie - i lwica zębami otworzyła drzwi. Ludzie oczywiście przestraszeni, zatrzasnęli drzwi i słychać zza kamery "O Boże... o Boże... nie myślałam, że one tak w ogóle potrafią!".

silveira - 2016-03-28, 15:29

Jezu... ja bym się bał tak do parku lwów :D tygrysów zresztą też :D
No i z tego co mówisz wynika, że genetycznie gepard jest kotem małym, pomimo rozmiarów. A też mi się podoba ich 'miauczenie', jeszcze bogatszy język mają niż domowe kanapowce <3 a z zachowania i tak są dość podobne, bo ciekawskie. Małe domowe koty też są ciekawskie i wchodzą gdzie się da :D

Powiem Wam, że mojr koty, mimo iż pochodzą "od dzikusów", bardzo rzadko wchodzą na drzewa czy nawet na półki w domu, a na balkonie wykazują wręcz objawy lęku wysokości. Czy to zdarza się u kotów często? :D

Emu - 2016-03-28, 15:44

Nie wiem, nie znam się, ale znane są liczne przykłady kotów, które przeceniły swoje "zdolności wysokościowe": weszły na drzewo i miały problem z zejściem. Podobno aż wzywa się po nie straż pożarną, można też zadbać o to, żeby kot spadł na coś miękkiego i go strącić z drzewa...
Znam przykład kotka, po którego strażacy by nie przyjechali. ;) Tygrysy ze względu na swoją masę nie są specjalistami od wspinaczki, ale ogólnie potrafią, jeśli mają się za co złapać... I tak pewna tygrysica weszła na drzewo na swoim wybiegu i utknęła na nim na cztery dni. Ostatecznie podczas wietrznej nocy spłoszyła się i doszła do wniosku, że bardziej się boi wiatru niż schodzenia z drzewa. Po tym incydencie władze zoo zamknęły ją w pomieszczeniu nocnym i wezwały drwala, by tak przyciął gałęzie, żeby drzewo przestało być dostępne dla lokatorki wybiegu i pozostało jako ozdoba i drapaczka...
Za to, a propos, lamparty są znakomitymi wspinaczami, potrafią wciągnąć na drzewo zdobycz większą od siebie. Czytałam ciekawą historię niejako objaśniającą zdjęcie, za które autorka, amatorka, dostała jakąś nagrodę. Pewien lampart niechcący zabłąkał się w okolice nory należącej do lwicy w zaawansowanej ciąży i został zaatakowany - lwica nie zamierzała tolerować obecności innych zwierząt w pobliżu swoich nienarodzonych małych. Lampart uciekł na drzewo, lwica próbowała wejść za nim, ale nie była w stanie się utrzymać na cienkich gałęziach - lwy są dużo większe od lampartów (lampart to najmniejszy z wielkich kotów, a skądinąd największe pumy - które podobnie jak gepardy nie ryczą i nie są zaliczane do wielkich kotów sensu stricto - bywają większe od lampartów), a owa lwica w dodatku była w ciąży... Lampart przesiedział parę godzin na drzewie czekając na okazję ucieczki. Gdyby coś mu się stało przy upadku z drzewa, lwica zapewne wykorzystałaby okazję i natychmiast go zabiła. W końcu wykorzystał moment nieuwagi lwicy i rzucił się z drzewa - to wtedy autorce zdjęcia udało się złapać piękne, dynamiczne ujęcie lamparta w locie - z hukiem wylądował na ziemi, ale nic sobie nie złamał, lwica próbowała go dogonić, ale nie miała szans...

silveira - 2016-03-28, 16:12

Ta historia z kolei dowodzi, że spryt jest domeną niektórych kotów :3
A to tak mieliśmy któregoś razu z Pauliną, pół nocy kombinowaliśmy, jak ją zdjąć z drzewa, a ona siedziała na gałęzi i płakała. Jak to jest, że koty przeceniają swoje możliwości? :D

Anonymous - 2016-03-28, 19:09

https://www.youtube.com/watch?v=80096BeCXAM
Emu - 2016-03-28, 20:10

Wspomniane tu sytuacje:

Lwica otwiera drzwi
https://www.youtube.com/watch?v=yeaztQK9If0

Gepardy w samochodach
https://www.youtube.com/watch?v=N9CIX4mD4zk
https://www.youtube.com/watch?v=5XFTez4hXqo
https://www.youtube.com/watch?v=PheHNTCJQAs
https://www.youtube.com/w...B54BC75&index=1

Przy okazji jeszcze jeden ciekawy materiał. Ktoś zrobił bardzo fajny fotomontaż przedstawiający Usaina Bolta ścigającego się z gepardem. Szczególnie urocze jest, kiedy gepard ustawia się w blokach startowych i jego łapki wystają za linię. :mrgreen:
https://www.youtube.com/watch?v=XvhDt77RSbY
Ciekawostka: u gepków samice są szybsze. :)

silveira - 2016-03-28, 21:12

Ooo, tego to nie wiedziałem, dzięki :D tylko wiedziałem, że gepardy to najszybsze koty :3

Linki też sprawdzę jak czas pozwoli :3

Armand - 2016-03-29, 22:36

http://giphy.com/gifs/kitten-cat-9qLFassZWcctG

Nasza Furia jak była mała to tak nacierała na psa. Niezapomniany widok.
Teraz jest wielką, czterokilogramową panterą.

Maja - 2016-03-29, 23:56

Dla fanów gepardów i innych dzikich kotów: Ashera, hybryda serwala i kota domowego. Jak stanieje to sobie kupię....
wendigo - 2016-03-30, 01:57

O, fajny temat :)

Emu napisał/a:
Hoduję natomiast od lat zwierzęta pluszowe, konkretnie wielkie koty.

Ja też, tylko krócej i misie więc nie pasują do tematu :P Ale może wrzucisz jakąś fotkę swoich? :P

Cytat:
PS. Coś bardzo szczerego. To jest powód, dla którego nie znoszę określenia "zabawki erotyczne". Po prostu niedobrze mi na myśl, że coś tak słodkiego jak moja Silke albo tak kochanego jak mój Pawełek (Pawełek nie jest równie słodki, to dość zniszczony pluszak, ale jest dla mnie bardzo ważny) miałoby mieć coś wspólnego z czymś tak obrzydliwym jak sztuczny interes itp...

No "zabawki" erotyczne to nie jest właściwa nazwa... raczej taka umyślnie błędna.

Emu napisał/a:
* Choć znam przypadek, że ludzie pojechali do parku lwów zwykłym samochodem - najwyraźniej dało się w ogóle przejechać, nie to, co na prawdziwej sawannie - i lwica zębami otworzyła drzwi. Ludzie oczywiście przestraszeni, zatrzasnęli drzwi i słychać zza kamery "O Boże... o Boże... nie myślałam, że one tak w ogóle potrafią!".

O, też nie wiedziałem. Z resztą są parki safari, gdzie się wjeżdża zwykłymi samochodami i przez lwy też przejeżdża... nawet byłem. Nie wiedziałem czym to grozi :P


No dopsz, ale skoro już mamy taki temat, to powiem tak: lubię koty, chciałbym mieć perskiego, bo po pierwsze podobają mi się najbardziej, a po drugie też ze względu na ich charaktery. Myślę o tym od kilku lat ale ciągle się waham, bo:
a) nigdy nie maiłem żadnego zwierzaka,
b) no właśnie ta odpowiedzialność
c) to może być problem przy moim stylu życia (a nie zamierzam rezygnować z zagranicznych wycieczek), koty (a zwłaszcza persy) to raczej nie podróżnicy...

I w sumie rozpracowuję ten trzeci punkt... Wiem, że można kotka przyzwyczaić do spędzania godzin w samochodzie i do takich podróży tylko trzeba to robić od początku (siedzenie w samochodzie po prostu, zabawy z nim w nim, krótkie przejażdżki inne niż do weterynarze - to ważne), więc to powiedzmy jest do przepracowania, ale nie wszędzie można kota zabrać (no raczej nie wezmę go gdzieś do Hiszpanii, Grecji czy innego Meksyku :P ), tu obczaiłem hotel dla kotów w okolicy, ma dobre opinie itp. ale tu by trzeba było się dowiedzieć jakie mają doświadczenie z kotami perskimi (które jednak potrzebuję nieco więcej uwagi niż inne - chodzi o czesanie i codzienne przecieranie oczu). Nie wiem też czy np. na weekendowy wyjazd do PL miałoby sens kota brać, bo może lepiej nie i tylko poprosić kogoś o karmienie...
Także to są takie rzeczy do przemyślenia...
ale takiego bym chciał: https://www.youtube.com/watch?v=J3QrPow-xNc :P

A w ogóle jeszcze takie pytanie dla posiadaczy kotów: gdzie powinno się stawiać kuwetę?

wendigo - 2016-03-30, 09:49

jatadosh napisał/a:

wendigo napisał/a:
A w ogóle jeszcze takie pytanie dla posiadaczy kotów: gdzie powinno się stawiać kuwetę?

Najpierw tam, gdzie chcesz, żeby się załatwiał, a jak go nie nakłonisz to tam, gdzie postanowi się załatwiać ;)
Większość kotów, które znam, spokojnie dało się nauczyć, że kuweta stoi w toalecie i nawet czekają z załatwieniem się, aż człowiek wyjdzie (niektóre popędzają miauczeniem).

Hehe, no problem w tym, że u mnie w łazience to nie ma miejsca :P właściwie to chyba nigdzie nie pasuje, musiałaby stać w pokoju, no i mogłaby niby z boku kanapy, nie widać, nikomu nie przeszkadza... tylko podobno kot lubi mieć spokój, a z tym to bywa różnie ;) no ok, miewam rzaaaadko gości, ale jednak miewam...

Cytat:
I potwierdzam, że kota da się przyzwyczaić do podróży i do pielęgnacji takiej jak obcinanie pazurów. Zresztą drań potrafił nawet "liczyć" do 5 i jak któregoś pazura trzeba było poprawiać, to potem nie można było jakiegoś innego obciąć. Miało być 5 ciachnięć (i sam podstawiał łapy), ale nie mniej i nie więcej.

Hehe, fajne :D

Emu - 2016-04-12, 17:51

Ja widziałam filmik przedstawiający manikiur i pedikiur u tygrysiczki. ;) Lekko ściskali tygryni łapki, żeby wystawiła pazurki i szybko je przycinali, żeby były tępe i nieszkodliwe dla opiekunów.
Armand - 2016-04-12, 18:41

Ona by im łby odgryzła. Co tam pazury....
Emu - 2016-04-14, 11:01

Taka mała tygrysina nie odgryzie... Małe tygryski są słodkie i łagodne.
I przyznaję bez bicia, że moje spojrzenie na tygrysy jest skrzywione. Oczywiście wiem, że tygrys to niebezpieczne zwierzę ("Życie Pi" - znam zresztą tylko wersję książkową, ale cytuję z pamięci: "- Czy tygrysy są niebezpieczne? - Tak, tato, tygrysy są niebezpieczne"), w żaden sposób temu nie przeczę... Ale jednak przez te pluszaki mam silną skłonność do postrzegania tygrysów jako takich słodkich kuleczek, takich przytulanek...
Zresztą łagodne dorosłe tygrysy naprawdę się zdarzają (o właśnie, moje skrzywione spojrzenie): tygrysica w zoo w Australii pozwoliła opiekunowi siedzieć przy niej, kiedy rodziła małe i brać potem takie pełzaczki na ręce... Niejaka Julia z programu "konserwacji ex situ" w Południowej Afryce (przystosowanie tygrysów na nowo do życia na wolności, ale nie tam, gdzie one normalnie żyją, tylko na dużym wydzielonym terenie poza ich obszarem występowania) pozwalała człowiekowi, który ją wychował, siedzieć przy niej godzinami, chodzić za nią na polowania i filmować, a nawet, kiedy jej małe powyłaziły z nory, wyraźnie go prosiła, żeby pomógł je pozbierać...

Kei - 2017-01-12, 15:13

o i ja dołączę do klubu ;) Mam kotkę. Dachowca. Takie zwykłe najbardziej mi się podobają
Kluska - 2017-01-12, 17:15

Mam dwa prosiaczki, kocury. Jeden 11 lat, drugi 6. Starszego kotka czeka niebawem zabieg usuwania kamienia i kilku zębów, wet powiedział, że nie ma przeciwwskazań do narkozy, ale ja i tak świruję, że coś się mojemu kocięciu stanie... :(
Czy Wasze zwierzaki przechodziły taki zabieg w starszym wieku? Jak to zniosły?

Anonymous - 2017-01-12, 19:59

Oto moja kota, zwie się Wika i ma ok.8 miesięcy. Przybyła do mnie z przytuliska i od pierwszych chwil zdobyła serce domowników.
Leesh - 2020-10-04, 10:47

Tu moje futro pod tytułem Zuzia. Śnięte jak zwykle, przerwę od miauczenia ma :P


Leesh - 2020-10-22, 23:55

Miaukot udaje, że jest groźny



Tak naprawdę to sympatyczna dziewczyna z niej. Trochę gadatliwa, ale da się żyć :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group